fbpx
BLOG GOSPODARCZE

Żel do garów. Rozpuszczanie mydła potasowego.

Banalność wielka jest tej receptury. Zobaczcie sami. Receptura na ponad dwa litry żelu do mycia naczyń.

500g oleju kokosowego rafinowanego (50%)

500g oleju słonecznikowego rafinowanego (50%)

436g wody (1:1 w stosunku, do sypkich)

336g KOH (przetłuszczenie 0)

100g kwasu cytrynowego (10%MT)

100g wódki 40% (10%MT)

800g wody (do rozpuszczenia)

Robimy sposobem na zimno, bez ceregieli, można blender puścić w ruch lecz samo też się zrobi. Będzie szybciej jeżeli zrobicie ług najpierw. Po kolei. Słoik, duży minimum 3 litrowy (błagam nie plastik, on nie trzyma ciepła) wstawiony do zlewu (do zlewu lub miski, bo słoik nie jest pewnym pojemnikiem, może mieć wady np. pęcherzyk powietrza, który nie wytrzyma i pęknie). Oczywiście można zrobić ług w plastiku i przelać go potem do słoja, mnie się nie chce myć kolejnego naczynia. Wlewamy wodę, wsypujemy kwas cytrynowy – rozpuszczamy go. I teraz uwaga, wsypujemy wodorotlenek – najlepiej na raz i odsuwamy się. Ług sam się zrobi, bez mieszania i patrzenia na niego, naprawdę! Zobaczcie jak wygląda ta reakcja. Jest tak burzliwa z kilku powodów. Wodorotlenek potasu jest bardziej szalony niż NaOH. Wody mamy tylko tyle aby pomieściła obie substancje – kwas + zasadę, to zawsze podnosi temperaturę reakcji i powoduje walkę jonów o rozpuszczenie. Kiedy taki ług się robi wydziela mnóstwo oparów, krótkotrwałych ale jednak, więc równie dobrze można na ten czas przenieść się na zewnątrz. Ja tego nie robię, bo zawsze mam widzę potknięcia się 😉 Najważniejszym jest nie pochylanie się nad naczyniem i nie próbowanie mieszania, to są zbędne czynności w tym wypadku. Bądźcie ostrożni i wybierzcie BHP, które zapewni bezpieczeństwo i będzie wygodne dla Was.

Jeżeli polejecie słoik zimną wodą, pęknie. Wideo Mila Wawrzenczyk

Kiedy opary znikną zobaczycie przejrzysty ług. Do niego wlewamy olej słonecznikowy i kokosowy, którego nie trzeba roztapiać. Blendujemy do gładkiego, idziemy nalać sobie wina a mydłu odważyć 100g wódki. Olej słonecznikowy i kokosowy zmydlają się w miarę szybko. Nie wiem czy zajęło to u mnie dłużej niż godzinę. W fazie kiedy mydło już zaczyna gęstnieć ale jeszcze się rozwarstwia dolewamy alkoholu.

Tak wygląda przeżelowane ale jeszcze ciepłe. Potem kiedy ostygnie będzie już zwarte, ze względu na dodatek oleju kokosowego.

Perłowy połysk to przeżelowany potas. Wideo Mila Wawrzenczyk

Co dalej. Pamiętacie płyn do prania? To tutaj jest inaczej, pozwalamy potasowi odsapnąć i nieco dojrzeć zanim zalejemy go wodą, dlatego, że dojrzalszy potas lepiej się rozpuszcza w mniejszej ilości wody a takiej potrzebujemy żeby stworzyć żel zamiast rzadkiego płynu.

Po 3-4 dniach zalewamy wodą, jakąkolwiek (do tego potrzebny był duży słoik, żeby nie przerzucać mydła z pojemnika do pojemnika). Coś tam mieszamy długą łyżką albo takim widelcem do mięsa. Zakaz blendowania – on się sam rozpuści do żelu, słowo. Blendując zrobicie sztywną nierozpuszczalną masę, napowietrzoną i spienioną. Możemy ewentualnie wstawić zakręcony słój do zmywarki na jeden cykl. Mnie zwykle się nie chce i szkoda mi miejsca. Stawiam na blacie zakręcony słój i czasem go przekręcam do góry nogami, kładę na boku, żeby woda dotarła wszędzie. Jeżeli duże kawały mydła przywrą do ścianek (tak jest na początku), odrywam je łyżką i znów zostawiam. To konkretne rozpuszczanie trwało trzy dni. W ciągu tygodnia otrzymałam ponad dwa litry taniego, pachnącego i skutecznego żelu do mycia naczyń, prania i czego jeszcze tylko sobie chcecie, który nie tryska jak szalony z dozownika.

Żel do mycia naczyń. Wideo Mila Wawrzenczyk

O składnikach.

Olej słonecznikowy. Jest wszędzie dostępny, tani i tworzy łatwo rozpuszczalne mydło. Do tego zawiera dużo tłuszczowego kwasu linolowego a jego sole jak i on sam tworzą mydło pielęgnacyjne wysoko. W przypadku mycia naczyń bez rękawic będzie to lepszy olej niż rzepakowy.

Olej kokosowy. Pienistość i czyszczenie. Nie wiem czy też tak macie, że mycie garów musi wiązać się z dużą pianą? Uwaga na zmywarkę, do niej to mydło się nie nada.

Kwas cytrynowy. Kwas cytrynowy + wodorotlenek potasu = cytrynian potasu, a ten konserwuje (mamy tu nietrwały słonecznik) i w tym wypadku co ważniejsze rozprawia się z osadem. Oczywiście ze względu na jego dodatek należy przeliczyć dodatkową ilość KOH, żeby utrzymać SF na 0. Kwas cytrynowy wspomaga powstanie ładnego zapachu mydeł potasowych.

Wódka. Jeżeli dysponujecie spirytusem, to śmiało dodajcie do tej receptury 50g zamiast sto wódki. Alkohol przyspiesza koniec saponifikacji, czyli żelowanie. Alkohol tworzy z kwasami i zasadami substancje pachnące, które skutecznie niwelują charakterystyczny zapaszek mydeł potasowych. Pisałam jakiś rok temu o tych zależnościach przy okazji Sapo kalinus.

A co jeszcze można dodać do takiego żelu.

Oczywiście olejki eteryczne, choć to mydło tak ładnie pachnie, że nie ma takiej potrzeby. Jedwab, taki gotowy w płynie albo kokony czy kłaki Tussah, nie zagrozi czystości naczyń a jego aminokwasy dodadzą pielęgnacji skórze. Znacie komercyjne płyny do naczyń z aloesem, to właśnie dla ochrony skóry przed detergentem. Można też dolać glicerynę, dla pielęgnacji większej ale ja tego nie robię, od czegoś mam kremy do rąk 😉

Zasady udanego rozpuszczania potasowego mydła.

  • nie blendujemy, zrobi się samo, potrzeba czasu i ewentualnie łyżki do pomocy
  • nie podgrzewamy, możemy wstawić na cykl do zmywarki, mocno zakręcony słoik, to przyspieszy rozpuszczanie, ja tak nie robię
  • przetłuszczenie SF nie może przekraczać 5% w przypadku olejów i 3% w przypadku dodatków twardych tłuszczów, powyżej istnieje ryzyko rozwarstwienia – to dotyczy również dolewania oleju do gotowego mydła
  • zaczynamy od dodatku 50% wody, 50% masy gotowego mydła, zawsze możemy dolać więcej, odjąć od rzadkiego i rozwarstwiającego się już nie
  • mydła potasowe z masłami zawsze niosą ryzyko rozwarstwienia
  • uwaga na syntetyczne kompozycje zapachowe, mogą zepsuć konsystencję
  • zawsze w pojemniku szczelnie zamkniętym, wtedy rozpuszcza się w miarę równomiernie, nie tworząc skorupki na wierzchu
  • dojrzałe mydła potasowe rozpuszczają się same w jeden dzień, te, którym dajemy odsapnąć kilka dni potrzebują więcej czasu, świeże, jeszcze ciepłe po żelowaniu – najgorzej

Oczywiście niskie SF i same oleje to za mało by zrobić pielęgnujący żel pod prysznic, ale da się, więc do następnego razu.

Aha i dlaczego nie kwas mlekowy, jeżeli jego sól potasowa ma postać płynną i od razu robi płynożel. Dlatego, że nie jest dostępny w spożywczym od ręki, jest droższy niż cytrynowy. W końcu, chyba najważniejsze po czasie kwas mlekowy paskudzi zapach mydła potasowego. Ja nie lubię. Jeszcze dlaczego bez dodatku gliceryny i cukru, bo są zbędne – proste!

Leave a Reply

%d bloggers like this: