fbpx
BLOG GOSPODARCZE MYDŁO POTASOWE

Zrób sobie płyn do prania.

Ostatnio przypomniało mi się, że istnieje coś takiego jak płyn do prania. To taki detergent o konsystencji między płynem a żelem. Nie da się ukryć, że płyn jest łatwiejszy w dozowaniu i przygotowaniu. Używacie? Ja dawno temu używałam sklepowego, bo wtedy nie wiedziałam, że z mydła można zrobić wszystko, nawet maść.

Ostatnio przypomniało mi się, że istnieje coś takiego jak płyn do prania. To taki detergent o konsystencji między płynem a żelem. Nie da się ukryć, że płyn jest łatwiejszy w dozowaniu i przygotowaniu. Używacie? Ja dawno temu używałam sklepowego, bo wtedy nie wiedziałam, że z mydła można zrobić wszystko, nawet maść.

Skład takiego detergentu, pierwszego z brzegu wygląda następująco: Woda, Alkilobenzenosulfonian sodu, Sodium Dodecylbenzenesulfonate, Betaina kokosowa, Sól sodowa oksyetylowanego (2) i siarczanowanego alkoholu – Sodium Laureth Sulfate, Natrii laurilsulfas, Sole sodowe wyższych kwasów tłuszczowych – mydło, Sodium Tallowate – mydło, Fosfoniany, Gliceryna, Wersenian tetrasodu roztwór, Tetrasodium EDTA, Etoksylowana lanolina, Kopolimer 1-winylo-2- pirolidonu i 1-winyloimidazolu, Wodna emulsja polidimetylosiloksanów z wypełniaczem, Wodna dyspersja kopolimeru akrylowo-styrenowego, Kompozycja zapachowa – Parfum, 2-bromo-2-nitropropane-1,3- diol 52-51-7 Bronopol 15. 2-Oktylo-2H-izotiazol-3-on.

Ktoś to ogarnia?

A skład płynu, który zrobimy będzie taki: Aqua, Potassium Canolate, Potassium Cocoate, Alcohol (ester), Potassium Citrate.

Ja dodałam jeszcze olejki eteryczne, więc u mnie dojdzie Mentha Piperita Oil, Eugenia Caroyphyllus Leaf Oil, Rosmarinus officinalis Leaf Oil, Styrax Benzoin Resin Oil

A teraz znajdź różnice! Z receptury powinno wyjść jakieś 1,5l. Zrobimy biało-mleczny płyn do prania, na wzór sklepowych. Pachnący, odkażający pranie, pralkę i powietrze jeśli będziecie suszyć w domu!

Pieniący się płyn do prania. Fot. Mila Wawrzenczyk

Receptura mydło potasowego na płyn do pralki:

250g oleju kokosowego rafinowanego (50%)

250g oleju rzepakowego rafinowanego (50%)

153g wody

138g wodorotlenku potasu (zaznaczamy 90%)

25g wódki 40% – stosunek 5% do masy tłuszczów

15g kwasu cytrynowego – stosunek 3% do masy tłuszczów

po żelowaniu:

około 700-750g wody (najlepiej destylowanej) – nigdy nie więcej niż cała waga gotowego mydła

20-45g olejku eterycznego (użyłam blend Minty Clean w ilości 22g) – stosunek 2% do masy gotowego płynu

To jest receptura na mydło potasowe robione metodą CP, czyli na zimno. Niczego nie grzejemy – to ważne, ani tłuszczów (dla przyspieszenia procesu saponifikacji nie topimy oleju kokosowego), ani masy mydlanej (dla zachowania ilości dodanej wody).

Tłuszcze odmierzamy w słoik lub garnek stalowy, takie które da się szczelnie zamknąć. Na tyle duże by potem można było dodać prawie drugie tyle wody. Nie róbcie tego w plastiku, plastik nie trzyma ciepła i zmydlanie trwa dłużej albo w wyniku wychłodzenia nie chce ruszyć.

Oczywiście ja zaczynam metodą, na lenia czyli wszystko naraz do jednego słoika.

#wciepywane Fot. Mila Wawrzenczyk

Jeśli robicie potasa na zimno z wodą 1:1, pamiętajcie o zwiększeniu masy wody o masę kwasu (w innych przypadkach o masę wszystkiego co potrzebuje wody by się rozpuścić), bo jeśli jakiś składnik zabierze wodę wodorotlenkowi to ten się nie rozpuści, pozostawiając żrące grudy. Ja powyższą recepturę już przeliczyłam odpowiednio. Druga rzecz to blendowanie. Po pierwszych bzykach zauważycie, że płatki wodorotlenku opadają na dno nierozpuszczone. Dzieje się tak dlatego, że KOH jest pogubiony, bo chciałby brać się za tłuszcze a nie może, bo razem z wodą stworzyły emulsję na chwilę. Ja daję wtedy odsapnąć na miutę a potem blenduję przykładając końcówkę do dna słoika, tak żeby łapać blenderem jak najmniej tłuszczów zawieszonych ponad wodą z płatkami KOH. To bardzo ważne dla niewprawnego mydlarza, więc bądźcie czujni, bo nie dzieje się to w minutę, jednak trwa troszkę dłużej. Chodzi o to by nie doprowadzić blendowaniem do żelowania przed rozpuszczeniem wodorotlenku.

Po pierwszym zblendowaniu. Fot. Mila Wawrzenczyk

Jeśli nie jesteście pewni, zróbcie po prostu roztwór KOH i kwasu cytrynowego, czyli ług. W kolejności – woda, kwas, wodorotlenek.

Nie blendujcie non stop. Tylko co jakiś czas, co kilka minut, kilkanaście sekund. Nie wyjmujcie końcówki blendera ze słoika. Nic mu nie będzie. Odpinajcie tylko silnik. Szkoda brudzić wszystko dookoła.

Dolewamy alkohol. Fot. Mila Wawrzenczyk

Po pół godzinie, półtorej maksymalnie (trzeba też wziąć pod uwagę warunki środowiskowe, zimne pomieszczenie, kamienny blat), masa zaczyna gęstnieć, choć nadal się rozwarstwia ale nie jest już lejącym się płynem. Przypominam nie grzejemy! Dolewamy alkohol. Za chwilę zacznie żelowac. Ten kolor na zdjęciu pochodzi z whisky, nie miałam nic innego pod ręką.

Budyń potasowy, to jeszcze nie jest gotowe mydło. Fot. Mila Wawrzenczyk

Po zblendowaniu (dokładnym!) z alkoholem pokaże się gładki jednolity budyń. Ściągamy resztki masy mydlanej z blendera i zmieniamy mieszadło na łyżkę czy łopatkę silikonową. Tej drugiej nie umiem używać do mieszania, cóż.

Voila! Fot. Mila Wawrzenczyk

Po kilkunastu minutach będzie już po żelowaniu. Porównajcie struktury z dwóch powyższych zdjęć.

Ok mydło jest i co dalej.

Otóż, nie czekając na nic, czyli ochłodzenie masy czy tym bardziej dojrzałość mydła, od razu zalewamy ciepłą wodą. Jeśli pozwolimy mydłu odsapnąć otrzymamy jasnobursztynowy płyn. Ciepła woda = płyn, wrząca woda = żel. Teraz niech mi ktoś powie, że przeżelowane mydło można używać od razu, bo to nie ma żadnego znaczenia. Wodą mniej więcej w temperaturze mydła, może być chłodniejsza nieco. Mydła powinno być około 800g, nie przekraczajcie tej wagi dolewanej wody (może się rozwarstwiać). Nieco mniej, czyli te 750g (nawet 700g) zapewni odpowiednią konsystencję. Możecie też próbowac dolać mniej, przykładowo 600g, wtedy powinien wyjść żel ale w tym wypadku nie gwarantuję mlecznego koloru.

Dolewamy wodę. Fot. Mila Wawrzenczyk

Po dolaniu wody, znów blendujemy, więc nie myjcie końcówki blendera. Dokładnie. Pokaże się piana ale spokojnie ona opadnie, ponieważ nie ma tu żadnego składnika utrzymującego pianę na wierzchu (np. kwasu stearynowego). Nie przejmujemy się dojrzewaniem, to mydło nie służy do pielęgnacji skóry, tylko ma skutecznie oczyszczać.

Uwaga na olejki eteryczne i aromaty kosmetyczne.

Kiedyś dolałam olejku eterycznego z trawy cytrynowej do żelu mydlanego zrobionego z mydła octowego gospodarczego. W oczach zrobiła się kaszka z mydła a na dnie woda. Taka wtopa, zepsułam gładki jednolity żel w dobrej wierze. Dlatego tym razem postanowiłam przetestować blendy olejków eterycznych. Jeśli miałoby się coś stać stałoby się natychmiast. Minty Clean zawiera miętę pieprzową, goździk z liści i rozmaryn. Tidy Lemon ma w składzie cytrynę, limonkę i drzewo herbaciane. Oba z dodatkiem żywicy benzoesowej utrzymującej dłużej olejki eteryczne w działaniu. Nie wydarzyło się nic, nie rozwarstwiło się ani trochę. Do dziś nie wiem czy wtedy to była wina mydła sodowego czy olejku lemongrass. Jeśli chodzi o kompozycje zapachowe, nie pomogę, bo mam je gdzieś.

Testy olejków eterycznych. Fot. Mila Wawrzenczyk

Dozowanie. Postępuję dokładnie jak ze sklepowymi płynami. Dodaję 100-150ml, na sześciokilogramowy wsad, w zależności od zabrudzenia. Można używać do prania niemowlęcych szmatek ale bez żadnych zapachów i olejków.

Płyn do prania. Mila Wawrzenczyk

Bierzcie i róbcie. Podajcie źródło. Do czego jeszcze się przyda – mycie wszystkich powierzchni, włącznie z szybami, bo kwas cytrynowy a właściwie cytrynian potasu zapobiega osadom.

11 komentarzy

  1. Zrobiłam wczoraj i wszystko szło pięknie. Jednak dzisiaj widzę, że żel zmienił kolor na bardziej żółty i się rozwarstwia (na dole żółty płyn). Czy coś zrobiłam nie tak, czy może to normalne i nie powinnam się przejmować?
    Dziękuję i pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Dzień dobry, czy można użyć zamiast wódki po prostu spirytus spożywczy? Jaka jest zasada dodawania alkoholi (ile % należy użyć w stosunku do tłuszczy jeśli mamy alkohol o czytości powyżej 99%)?

  2. Właśnie zrobiłam, konsystencja doskonała, teraz pierwsza próba w pralce, dla zapachu dodałam zapachy kosmetyczne, nic się nie stało złego.

  3. Milu
    A jeśli ja mam bardzo twardą wodę z ujęcia jurajskiego i do każdego prania muszę lać conajmniej ćwiartkę octu – czy taki płyn zniesie obecność octu?

    Z innej beczki – znalazłam w szafce masło klarowane – jest na granicy daty ważności, miałam wyrzucić, ale pomyślałam, że to tłuszcz. Masz jakieś doświadczenia z mydłem na bazie masła klarowanego?
    Bo internet milczy lub cicho szepcze, że śmierdzi.
    Dziękuję
    Kasia

  4. A ja powiem tak:”Dzięki Ci poraz kolejny ,bo mi z nieba spadłaś Mila!” Dzisiaj patrzę na butelkę Tequili i myslę sobie: ” Dałoby się wciepać do mydła???”, bo nikt nie chce tego pić 😉 Do tego skończył mi się płyn do prania,z Twojego genialnego przepisu na gospodarcze potasowe i ukazał mi się Twój mail! Czy czytasz też w myślach? 😉 Ale kiedy zaczęłam czytać ten skład…. Myślę sobie:” skąd ja tę tablicę Mendelejewa teraz wyczaruję ????” Ale ogarnęłam w dalszej części tekstu,że to przecież nie Twója receptura :)))) Uśmiałam się i zaraz wyruszam na pole bitwy! Dziękuję bardzo za kolejny cud przepis w genialnym momencie!!!!
    W nadzieji,że zostanę wysłuchana zapytam tylko: czy Tequila się nada?
    Pozdrawiam!

  5. Akurat kończy mi się proszek do prania. Zrobiłam już jakiś czas temu duuuużo potasowego, rzepakowego mydła gospodarczego z octem, którego używam do mycia naczyń i rąk w kuchni. Myślisz, że mogłabym teraz dorobić mydło z samego oleju kokosowego z kwaskiem cytrynowym i już gotowe połączyć z tym rzepakowym? Tamtego mam bardzo dużo bo dużo frytek smażyłam i chciałabym to jakoś wykorzystać. Tak w klimacie zero waste 😉

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: