fbpx
BLOG WŁOSY

Emolientowa odżywka do włosów – okluzja dla każdej porowatości.

Jako wieloletnia włosomaniaczka, a na dodatek posiadaczka włosów kręconych średnioporowatych, wiem jak ważna jest dla nich równowaga PEH.
No dobra, ale „średnioporowate”, „równowaga PEH”, co to tu chodzi? Postaram się powoli wszystko wyjaśnić. Na początek wyobraźcie sobie szyszkę, tak, taką normalną szyszkę drzewa iglastego. Szyszki mają łuski i nasze włosy też je mają!

Dla najlepszego porównania o co chodzi z tą całą porowatością:

  • Włosy niskoporowate są jak szyszki jodły koreańskiej – z praktycznie nieodchylonymi łuskami. Charakteryzują się tym, że są gładkie, a dobrze odżywione tworzą efekt tafli, raczej proste lub falowane.
  • Włosy średnioporowate wyglądają trochę jak szyszki świerku pospolitego – mają średnio rozchylone łuski. Jest to typ najpopularniejszy, a przy zrównoważonej pielęgnacji można uzyskać na nich piękny blask. Tu pełen przekrój – proste, falowane, kręcone.
  • Włosy wysokoporowate, myślcie o nich jak o szyszkach sosny pospolitej – łuska jest wyraźnie rozchylona. Często się puszą, plączą i mają tendencję do wyglądania jak tzw. „siano”. Mogą być takie po prostu genetycznie lub zostać podniesione do takiego stanu pod wpływem stylizacji wysoką temperaturą, utlenianiem ich rozjaśniaczami, farbami i innymi niszczącymi strukturę działaniami. To moim zdaniem najtrudniejszy do ugłaskania typ, ale z czym nie poradzi sobie dobra pielęgnacja! Tak samo jak średniopory, mogą występować i u prosto-, falowano- i kręconowłosych.
Porównanie struktury włosów różnych porowatości. Rys. Ola Figarska.

Jak się dowiedzieć jaki macie typ porowatości? To zależy jak wasze włosy się zachowują, czy są raczej wrażliwe, podatne na stylizacje, czy szybko, czy długo schną po myciu i generalnie wiele innych rzeczy pomoże określić jaki macie typ porowatości. Nie będziemy się tym jednak teraz zajmować. W internecie jest wiele testów, dzięki którym możecie to określić i mam na myśli raczej testy w postaci ankiety, a nie test szklanki z wodą (który tak naprawdę się nie sprawdzi).

Równowaga PEH


Jeśli o nią chodzi nazwa pochodzi od pierwszych liter trzech kluczowych fundamentów pielęgnacji, a mianowicie od P – proteiny, E – emolienty, H – humektanty. Polega ona na zrównoważonym dostarczaniu każdego z tych trzech składników włosom, w postaci odżywek.

Jak najprościej rozpoznać, kiedy czego włosom potrzeba?

Gdy brakuje nam protein włosy tracą objętość, mogą zbijać się w nieciekawie wyglądające strąki, wyglądać jakby smętnie, natomiast przy nadmiarze – stać się suche, szorstkie i matowe.
Gdy brak naszym włosom humektantów, występuje przesuszenie, i tak jak w przypadku braku protein, utrata objętości. Przy ich nadmiarze często pojawiają się kołtuny i ogólnie rozumiany puch na głowie.
Brak emolientów daje suchość i puch z powodu niedociążenia, kołtunienie, matowość. W przypadku ich nadmiaru powstaje przyklap i tłuste strąki.
Pamiętajcie, włosy są strukturą martwą na długości, która nie posiada funkcji regeneracyjnych. Jedynie cebulki włosów, ukorzenione w skalpie są żywe. Wynika z tego wiele rzeczy, a mianowicie np. rozdwojonych końcówek nie da się magicznie scalić, jak to lubią nam przedstawiać producenci szamponów i odżywek, ponadto

szamponami myjemy skórę głowy. To ona produkuje sebum, które sprawia, że włosy są tłuste, to ona może być przesuszona, na niej powstaje łupież, nie na włosach! Kiedy myjecie skalp, produkt myjący, który spływa po włosach w zdecydowanej większości przypadków wystarczy, aby domyć wasze włosy na długości.

Do pielęgnacji włosów służą odżywki, które możemy, a nawet powinniśmy trzymać kilka-kilkanaście minut, aby mogły działać i przy tym zostańmy 😉

Emolienty


Po tym przydługawym wstępie przejdźmy wreszcie do samych emolientów. Mila pisywała wam już wiele na ich temat tutaj i tutaj .
Jeśli chodzi o ich podział to występują w postaci węglowodorów (np. parafina, skwalen, oleje mineralne), kwasów tłuszczowych (np. kwas stearynowy, kwas palmitynowy, kwas linolowy, kwas linolenowy, kwas oleinowy), fosfolipidów (np. lecytyna), alkoholi wielowodorotlenowych (np. glikol propylenowy), wosków roślinnych (np. carnauba, kandelila, olej jojoba), estrów woskowych (wosk pszczeli, lanolina), silikony (np. cyclomethicone, dimethicone, cyclopentasiloxane). Chciałabym odnieść się szczególnie do emolientów tłuszczowych, bo wydaje mi się, że mają największy udział w produkcji odżywek, a co więcej są produktami najłatwiej dostępnymi, bo oleje można przecież kupić nawet w sklepie spożywczym za rogiem.
Odpowiadają w naszej pielęgnacji za tworzenie warstwy okluzyjnej na włosie, czyli, krótko mówiąc, zamykają wilgoć we włosie i wygładzają je . Emolienty nie nawilżają (robią to humektanty), dlatego polecany do nawilżania włosów olej kokosowy, czy arganowy, może zrobić więcej złego niż dobrego, szczególnie niewłaściwie użyty, ale o tym za chwilę.
Każdy z typów porowatości ma swoje ulubione grupy olejów, a wynika to z zawartości właśnie kwasów tłuszczowych i stricte ze struktury włosów.

Włosy niskoporowate kochają najbardziej kwasy tłuszczowe nasycone. Znajdziemy je w takich tłuszczach jak olej kokosowy, olej babassu, masło cupuacu, masło shea, masło murumuru, masło kakaowe, masło mango.

Posiadając taką właśnie porowatość możecie próbować na ich bazie tworzyć wszelkie odżywki do swoich włosów. Ja zrobiłam odżywkę do włosów dla swojego męża, który posiada półdługie, niskoporowate i proste włosy.

Receptura na odżywkę dla włosów niskoporowatych:

Faza olejowa 35%

Olej kokosowy 8%

Masło kakaowe 8%

Masło shea 10%

Amid 18 S 5%

Alkohol cetearylowy 1%

Stearynian sacharozy 3%

Faza wodna 65%

Napar z rumianku – przeciwzapalnie 22,5%

Napar z pokrzywy – na łojotok 20%

Napar z kłącza tataraku – połysk 20%

Betaina z buraka – antystatyk, nawilżanie 1%

Kwas mlekowy – regulacja pH, zamykanie łuski 1%

Konserwant 0,5%

Wybór naparów nie był przypadkowy. Rumianek działa przeciwzapalnie i kondycjonująco na włosy, pokrzywa pomoże przy łojotoku (a pamiętajcie, że odżywki bezsilikonowe można jak najbardziej kłaść na skalp i odżywiać go wraz z włosami), tatarak pomaga przy nadmiernym łuszczeniu się skóry i łagodzi, a nagietek dla regeneracji podrażnionej skóry. Nie będę oryginalna w innych przepisach, gdyż oparłam je praktycznie na tych samych naparach, ponieważ chciałam załagodzić przesuszenie i łuszczenie skalpu, które występuje u mnie i moich bliskich.
Możecie oczywiście dodać do odżywki jakieś olejki eteryczne z głową, ale szczerze? Dla mnie pachnie ona obłędnie! Moje pierwsze skojarzenie to taka bogata i aromatyczna biała czekolada. Aż żałuję, że mam włosy o średniej porowatości, bo chętnie podkradałabym ją sobie z pudełka!

Brak opisu.
Składniki na odżywkę dla niskoporów. Fot. Ola Figarska.

Włosy średnioporowate lubią dokarmianie kwasami tłuszczowymi jednonienasyconymi, najdziecie je w takich olejach jak olej migdałowy, olej makadamia, olej z pestki brzoskwini, olej ryżowy, olej tamanu, olej awokado, olej rokitnikowy, olej rycynowy, olej rzepakowy, olej z pestek śliwki, olej kolendrowy, olej sezamowy, oliwa z oliwek.

Jestem posiadaczką włosów o takiej właśnie porowatości. Szczerze powiem, czasem trudno dojść z nimi do ładu, jednak, mimo że są one kręcone, najczęściej wołają ode mnie właśnie emolientów, a nie protein, aby były wygładzone i błyszczące. Dzięki temu, przynajmniej w moim przypadku, są miękkie, nie puszą się i przede wszystkim nie plączą, przez co nie wyrywam sobie włosów z głowy z kołtunami.

Receptura na odżywkę dla włosów średnioporowatych:

Faza olejowa 35%

Olej ryżowy 12%

Olej z nasion kolendry 2%

Oliwa z oliwek 12%

Amid 18 S 5%

Alkohol cetearylowy 1%

Stearynian sacharozy 3%

Faza wodna 65%

Napar z rumianku – przeciwzapalnie 22,5%

Napar z pokrzywy – na łojotok 20%

Napar z kłącza tataraku – połysk 20%

Betaina z buraka – antystatyk, nawilżanie 1%

Kwas mlekowy – regulacja pH, zamykanie łuski 1%

Konserwant 0,5%

Odżywka w strukturze wyszła właśnie taka jak lubię. Po wielu użyciach mogę wam powiedzieć, że to to czego chciałam – doskonale zmiękcza moje włosy i mogę swobodnie czesać je na mokro na tej odżywce, a szczotka z łatwością po nich sunie. Jedyny jej minus, przynajmniej dla mnie to zapach, pokrzywa w tej formulacji nie pachnie najkorzystniej, ale można to łatwo zmienić dodając olejków eterycznych bądź blendów. Ja dodałam trochę pomarańczy i kilka kropli atlasa.

Olejami dedykowanymi dla włosów wysokoporowatych będą te, które w swoim składzie mają przewagę kwasów tłuszczowych wielonienasyconych. Do takich możemy zaliczyć olej konopny, olej słonecznikowy, olej malinowy, olej lniany, olej z owoców dzikiej róży, olej z opuncji figowej, olej kukurydziany, olej z krokosza barwierskiego, olej makowy, olej z wiesiołka.

Odżywka dla włosów wysokoporowatych powstała specjalnie z myślą dla mojej mamy, ale ma szansę sprawdzić się na każdych włosach o tej porowatości, wystarczy pokombinować z olejami ^^

Receptura na odżywkę dla włosów wysokoporowatych:

Faza olejowa 35%

Olej słonecznikowy 10%

Olej z nasion pomidora 4%

Olej konopny 4%

Olej z pestek winogron 8%

Amid 18 S 5%

Alkohol cetearylowy 1%

Stearynian sacharozy 3%

Faza wodna 65%

Napar z nagietka 22,5%

Napar z rumianku – przeciwzapalnie 20%

Napar z kłącza tataraku – połysk 20%

Betaina z buraka – antystatyk, nawilżanie 1%

Kwas mlekowy – regulacja pH, zamykanie łuski1%

Konserwant 0,5%

Jasny kolor uzyskałam dzięki naparowi z nagietka, który swoją drogą daje też bardzo intensywnie żółte mydła. Zapach miał bardzo przyjemny, może to nawet potwierdzić Mila, która stwierdziła, że pachnie smakowicie 😉 Niestety nie miałam okazji sprawdzić go na włosach, bo mają strukturę, która woli inne oleje, ale odżywka to przecież krem i nałożona na moją suchą cerę, bardzo jej się spodobała.

Od lewej odżywki dla włosów niskoporowatych, średnioporowatych
i wysokoporowatych. Fot. Ola Figarska.

We wszystkich formulacjach używałam Amidu S18. Dlaczego? Działa jako antystatyk, a ponadto zastępuje silikony w odżywkach, czyli ma właściwości wygładzające. Lekko się pieni, co ułatwia również mycie skalpu (a przecież skalp można swobodnie myć odżywkami bez oblepiaczy). Produkty na tym emulgatorze w połączeniu ze stearynianem sacharozy mają świetną smarowność, a na dodatek zwartą, ale nie bardzo gęstą konsystencję, słowem, przypominają te drogeryjne maski i odżywki w odczuciu. W każdej z nich też zaznacie alkoholu cetearylowego, który smarowność podbija.

Pamiętajcie jednak, że włosy często mają mieszaną porowatość na całej swojej długości. Niemal zawsze przy skalpie włosy mają porowatość niższą niż na długości, a często także wyższą na końcach (pomyślmy np. o rozdwajających się końcówkach). Dlatego polecam eksperymentowanie. Udanych włosingów~!

Źródło:

Emollients, R. Marks


Moisturizers: The Slippery Road, A. Sethi, T. Kaur, SK Malhotra, ML Gambhir


5 komentarzy

    1. Można użyć innego emulgatora choćby BTMS. Odżywkę na olivemie, czy plantasensie też można zrobić. W przepisach chodziło mi, poza działaniem, o smarowność, kondycjonowanie, okluzję, dlatego tak dobrane składniki.

  1. Kopalnia wiedzy, dziękuję! Mam jednak dwa pytania:

    1) czy można wzbogacić te receptury w proteiny i humektanty aby mieć takie 3w1 czy mija się to jednak z celem?
    2) jak to jest w końcu z tym tatarakiem – są kraje w których jest zakazany (m.in USA) ze względu na zawartość beta-azaronu który w badaniach (co prawda na szczurach, ale jednak) okazał się uszkadzać chromosomy w komórkach limfacytarnych i wykazał działanie cancerogenne – u szczurów rozwinęły się nowotwory. Z tego też powodu np. IFRA dopuszcza maksymalne stężenie azaronow w produkcie kosmetycznym na poziomie 0,01%. Bazując na naparze z suszonego kłącza w podanej ilości chyba ciężko stwierdzić ile % formulacji wyniosą azarony? Z drugiej strony suszone kłącze jest dostępne w sprzedaży w Polsce bez żadnych restrykcji, podobnie jak olejek eteryczny z tataraku. Jak to w końcu jest i czy warto ryzykować?

    Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję za fantastyczne wpisy na blogu, śledzę na bieżąco 🙂

    1. Można jak najbardziej odżywkę 3w1, ale wtedy trzeba uważać na równowagę PEH, bo można z czymś przedobrzyć, dać za dużo np. protein. Co do tataraku, to badania były prowadzone na szczurach karmionych pełną dawka żywieniową, więc trudno spodziewać się innych wyników niż rakotwórczość. Tatarak do olejków eterycznych, jest obecnie selekcjonowany na obecność azaronów. Podobnie jest z werbeną. Czasem też stosuje się ekstrakcję podestylacyjną, żeby jeszcze obniżyć niepożądane substancje. Ale też z innymi olejkami eterycznymi, które mają bardzo duże ograniczenia i można je stosować w ilościach śladowych właściwie. Suche ekstrakty to nie są olejki eteryczne a kosmetyki to nie żywność. IFRA często opiera się na pojedynczych eksperymentach sprzed kilkudziesięciu lat i jeżeli nie ma nowych badań, to restrykcje zostają jakie są.

Leave a Reply

%d bloggers like this: