Zrób sobie krem do twarzy.

Kremy jeszcze przede mną, ale jak patrzę na te skomplikowane receptury to niczego nie rozumiem i dlatego nie robię. To jest chyba najczęściej spotykany argument, który widzę. Oczywiście sama mam tendencję do rozbudowanych receptur jednak większość „pierwszych” formulacji już za mną. Lubię synergię, więc rzadko robię proste. Dziś czteroskładnikowy krem do twarzy. Tak, tylko cztery składowe: woda, emulgator, olej i konserwant. Pewnie pomyślicie, że będzie kiepski. Nic z tych rzeczy!

Olej z owoców róży Nazywany olejem młodości. Około 80% składu to lekkie kwasy tłuszczowe. Idealne do skóry twarzy, nie powodują zatykania porów, a więc olej z owoców róży nie jest komedogenny. Łatwo i szybko się wchłania, co daje mu możliwości regeneracyjne i ochronne zewnętrznej warstwy skóry. Karotenoidy, głównie beta karoten mają wpływ na wyrównanie kolorytu skóry. Duża zawartość kwasu askorbinowego, czyli witaminy C zmniejsza przebarwienia. Antyoksydacyjne polifenole, głównie flawonoidy. W końcu wzmacniające naczynka galaktolipidy.

Hydrolat z geranium. Antyseptyka – stop mikroby i antyoksydacja – stop zmarszczki, a to głównie za sprawą monoterpenów obecnych w olejku eterycznym. Świetnie uzupełni olej z róży w regeneracji skóry i wzmocnieniu naczynek. Pełni rolę naprawczą po opalaniu, uszkodzeniach skóry i pękających naczynkach. Ja robię hydrolaty sama, więc zawierają pływające oczka olejku eterycznego. Te same funkcje dotyczą samego olejku eterycznego z geranium. Nie macie hydrolatu, zróbcie napar z zielska, jakie macie w domu, dokładnie go odcedzając aby nie było drobin rośliny w kremie.

Emulgator. Najbardziej lubię olivem 1000, za jego wszechstronność. Ma szeroki zakres pH, w którym pozostaje stabilny. Jest w stanie „uciągnąć” czyli zemulgować bez rozwarstwiania do 50% fazy olejowej. Nie potrzebuje koemulgatora. Formulacje na nim nie wymagają dodawania substancji ułatwiającej smarowność np. alkoholu cetylowego.

Konserwant fazy wodnej. Używam głównie gotowego konserwantu składającego się z fenoksyetanolu i etyloheksylogliceryny. Ten alkohol jest najskuteczniejszy w walce ze wszystkimi pleśniami, bakteriami i wirusami a etylowana gliceryna niweluje wysuszenie skóry. Po czasie widzę, że można go dodawać mniej niż zalecane 0,5% w recepturze, bo wspomagany dodatkowo olejkami eterycznymi spokojnie daje radę utrzymać krem w czystości przez co najmniej trzy miesiące. Jego poziom niewywołujący obserwowalnych skutków niepożądanych równa się witaminie E, którą kochamy dodawać do wszystkiego, zwykle w ilościach przekraczających normy. Przekroczyć normy fenoksyetanolu właściwie się nie da, bo te 0,5% jest dużo poniżej jej poziomu.

I tyle na temat składników. Czy można chcieć więcej bioaktywności od kremu? Czytajcie opisy i składy chemiczne używanych surowców.

Receptura na 100g kremu:

faza wodna 70%

69,5g hydrolat

0,5g konserwant fazy wodnej

faza olejowa 30%

25g oleju

5g emulgatora

Olivem 1000 należy roztopić. Odważcie go do słoika, w którym będziecie emulgować fazy. Może być to słoik dżemowy o pojemności 200-300ml. W osobnym naczyniu odważcie resztę składników. Kiedy emulgator się rozpuści przelejcie do niego te wszystkie pozostałe składniki, uprzednio podgrzane do około 35-40 stopni Celsjusza. Jeśli emulgator się zestali na powrót, potrzymajcie słoik w gorącej wodzie (już bez źródła ognia) przez chwilę mieszając. To potrwa kilka sekund aby emulgator na powrót się roztopił. Zakręćcie słoik i potrząsajcie, jakbyście drinka robili. Kiedy się zemulguje możecie wstawić do naczynia z zimną wodą aby konsystencja zamieniła się z płynnej w stałą. Voila, krem gotowy!

Uwaga! Zwykle widzimy receptury z trzema fazami – wodną, olejową i fazą C dodawaną na końcu, właściwie już po emulgacji a to najczęściej kończy się zwarzeniem kremu, jeśli ktoś nie ma wprawy. Podgrzewanie podgrzewaniu nierówne, stąd biorą się trudności w robieniu kremów. Zapomnijcie o rozpisywaniu kremów na trzy fazy, podkreślcie sobie tylko składniki wrażliwe na temperaturę i je podgrzewajcie nie przekraczając nigdy 50 stopni. Na rozkład substancji ma wpływ korelacja temperatura-czas, a więc 15 sekund w 50°C nie jest w stanie zaszkodzić lub zaszkodzi w minimalnym stopniu. Roztopionemu wcześniej olivemowi, który potrzebuje do tego około 70°C, powrót do postaci ciekłej zajmie naprawdę kilka sekund w temperaturze dwa razy niższej.

Krem do twarzy. Fot. Mila Wawrzenczyk

Krem ma bardzo delikatną konsystencję a jednak utrzymuje się w słoiku. Łatwo się wchłania i pięknie pachnie, kwaskowatością owoców róży i cytrusowym geranium. Takie lubię najbardziej. To nie jest krem do lodówki. Jeśli pominiecie konserwant, przetrzyma w lodówce ze dwa trzy tygodnie, dzięki geranium. Idźcie i róbcie dobierając prosto a skutecznie. Chyba już czas napisać więcej o emulgowaniu, konserwowaniu i tłuszczach!

4 uwagi do wpisu “Zrób sobie krem do twarzy.

  1. Witam!
    Dziekuje za przepis I mam pytanie.Czy konserwant moge zamienic ekstraktem z ogorka ktory jest konserwowany (1%) czy to ma sens w ogole? 🙂

  2. Mila czy tego kremu można użyć jako kremu bazowego? Czy jeżeli w hydrolacie z geranium jest już konserwant to mimo tego powinnam dodać konserwant do kremu? I czy zamiast oleju z róży mogę użyć innego np. Jojoba? Chcialabym krem bazowy ktory potem moge ulepszyc i zrobic z niego krem dla syna ( cera tradzikowa) i krem dla mamusi .
    Kolejne pytanie jezeli potem do gotowego kremu chcialabym dodac np. Vit A i kwas AHA to dodaje je tylko do kremu i mieszam? Rzucam sie troche z motyka na księżyc ale czytam i czytam i czym wiecej czytam tym mniej wiem 🤦‍♀️ mozesz prosze mi pomóc.

    1. Każdy można, w teorii ale zawsze istnieje ryzyko destabilizacji emulsji po dodaniu czegoś nowego. Na pewno warto próbować. Ja tego nie robię, bo ile jesteś w stanie dodać czegoś do takiej bazy? Niewiele, więc jeśli zrobisz bazowy krem na oleju migdałaowym a potem do tego kapniesz 3% oleju konopnego, 1% glicerytu glistnikowego – to co to będzie za krem na trądzik, placebiasty 😉 Wodnej fazy nie dodasz, bo na bank się rozwarstwi, chyba, że 5 kropli. Nie ma to za dużo sensu.Już ta wit. A brzmi najsensowniej, bo jej i tak nie możemy przekroczyć okolic 2%. Trzeba wiedzieć ile jest konserwantu w hydrolacie i przeliczyć to na potrzebną ilość konserwantu w kremie, dodać tylko tyle ile brakuje.

Dodaj komentarz