Jak podmieniać tłuszcze w recepturze.

Opublikowano 8 komentarzy

Raczej nikt nie ma w domu wszystkich tłuszczów występujących na świecie. Nie szkodzi, a właściwie to nawet dobrze, bo zmusza nas do myślenia, szukania i tworzenia 🙂

Poniżej spis maseł i olejów ze względu na działanie i własności nadawane gotowemu mydłu – twardość, mycie, pienistość, pielęgnacja i kremowość. Pamiętajcie, że każda podmianka wiąże się z ponownym przeliczeniem receptury ze względu na zmianę masy wodorotlenku. Wzięłam pod uwagę też trwałość danego tłuszczu.

A tutaj znajdziecie znacznie dokładniejsze informacje.

Olej kokosowy. Król mydeł ze względu na wysoką zawartość kwasów tłuszczowych odpowiedzialnych za mycie i pienistość – mirystynowy i laurynowy. Tak się składa, że idą w parze z kwasami odpowiedzialnymi za twardość. Co zamiast oleju kokosowego? Masło aloesowe, olej babassu, olej cohune (często mylony z babassu – jednak pozyskiwany z innej odmiany palmy), olej monoi, masło murumuru, olej z nasion palmy, olej z nasion palmy sabałowej, masło z nasion palmy tucuma.

Oliwa z oliwek. Kolejna gwiazda mydlarzy. Wysoka pielęgnacja ze względu na kwas oleinowy. Za właściwości kondycjonujące odpowiada też kwas linolowy. Możemy więc zamienić oliwę każdym innym trwałym tłuszczem, który ma wysoką zawartość kwasów – oleinowego i linolowego ale w bezpiecznej równowadze. Oliwę w całości można zastąpić –  olejem buriti, olejem ryżowym, frakcjonowanym olejem shea. Natomiast w części, jeśli musimy już teraz zrobić mydło a nie mamy wystarczającej ilości oliwy – olejem awocado, olejem z nasion kamelii, olejem z orzechów laskowych, olejem rzepakowym, olejem z pestek dyni, olejem/masłem macadamia, olejem brzoskwiniowym, olejem arganowym, masłem ze słodkich migdałów.

Jest też grupa tłuszczów o wysokiej zawartości kwasu oleinowego, odpowiedzialnego za właściwości pielęgnacyjne. Jednak ze względu na wysokie rozmiękczanie mydła (czyli niski parametr twardości, jeszcze niższy niż oliwa) nie możemy ich uznać za zamiennik oliwy a tylko jako dodatek kondycjonujący. Olej marula, olej z orzechów laskowych, olej ze słodkich migdałów, olej moringa, olej z nasion śliwki, olej z pestek moreli, olej z orzechów arachidowych.

Olej palmowy z miąższu. Tani utwardzacz mydła, nadający też gładkości i kremowości, ze względu na dużą zawartość kwasu palmitynowego. Niezłym rozwiązaniem będzie smalec wieprzowy, olej z nasion kawy. Słabe zamienniki, z różnych względów. Dlatego ja proponuję użyć zamiast oleju palmowego, tłuszczów z wysoką zawartością kwasu stearynowego (albo i stearynowego i palmitynowego), który również utwardza mydło i tworzy kremową pianę. Wymienione tłuszcze mogą być stosowane zamiennie w różnych ilościach. Masło kokum, wosk rzepakowy, kwas stearynowy, masło mango, masło shea, masło kakaowe, masło cupuacu. 

Olej rycynowy. Jedyny w swoim rodzaju, bo tylko on zawiera kwas rycynolowy – odpowiedzialny za wspaniale pieniące się i kremowe mydło. Nie da się go zastąpić żadnym innym tłuszczem. Można go po prostu pominąć lub zastąpić kilkoma procentami oleju kokosowego i jego zamienników. Można też w wodzie na ług rozpuścić 1-5% MT (masy tłuszczów) zwykłego cukru, chyba, że robimy mydło na płynie zawierającym cukry. W takim przypadku i tak otrzymamy dobrze pieniącą się kostkę.

Grupa tłuszczów, o wysokiej zawartości kwasu linolenowego i linolowego, które są odpowiedzialne za wysoką pielęgnację skóry. Niestety są bardzo nietrwałe. Dlatego jeśli chcemy ich użyć musimy zakonserwować mydło i uważać aby nie przekraczać 15% MT. Olej z nasion granatu, olej rydzowy – z lnianki, olej lniany, olej z pachnotki, olej z nasion rokitnika, olej z róży, olej z nasion żurawiny, olej z nasion czarnej porzeczki, olej konopny, olej z wiesiołka, olej z krokosza, olej słonecznikowy, olej z pestek winogron, olej z ostropestu, olej z orzecha włoskiego, olej z nasion czarnuszki, olej z kiełków pszenicy, olej z bawełny, olej sojowy, olej kukurydziany, olej ogórecznikowy, olej sezamowy – te oleje możemy stosować zamiennie jako dodatek kondycjonujący.

I jeszcze zadziwiające oleje, które w mydle pełnią funkcję i utwardzającą i myjącą i pielęgnującą. Oczywiście w różnym stopniu, jednak można próbować zamieniać je w recepturach. Olej neem, olej laurowy, masło ghee, łój wołowy, kozi, owczy.

Tłuszcze zawierają jeszcze wiele innych kwasów tłuszczowych, mniej znanych ale równie ważnych, bo determinujących często własności, Tak naprawdę nie ma dwóch jednakowych maseł ani olejów. Dla wygody mydlarza możemy je po prostu pogrupować ale nigdy nie otrzymamy identycznego mydła stosując zamianę jeden do jednego 🙂

Wybaczcie, że to nie tylko zwykła lista zamienników ale żeby robić dobre mydła trzeba wiedzieć po co i dlaczego 🙂 Żeby się odnaleźć wystarczy wcisnąć na klawiaturze ctrl+f, a z telefonu znajdź na stronie i wpisać nazwę interesującego tłuszczu 😉

Tłuszcze nieschnące

Opublikowano 34 komentarze

Tłuszcze nieschnące to takie, które zawierają najmniej wielonienasyconych kwasów tłuszczowych. Dzięki temu są najtrwalsze, trudno ulegają utlenieniu czyli jełczeniu. Mydło na tłuszczach nieschnących, nawet o dużym przetłuszczeniu, można bez obaw przechowywać długo. Opiszę jaki wpływ na mydło ma użycie każdego tłuszczu, bo właściwości pielęgnacyjne znajdziecie bez trudu. Wartość procentowa danego tłuszczu w mydle jest optymalna, jednak wszelkie odchyły możemy traktować jako owocny eksperyment. Ilość tłuszczów rozmiękczających możemy podwyższyć wtedy gdy stosujemy redukcję wody w mydle sodowym. Choć to, że mydło szybko nam stwardnieje, nie jest równoznaczne z twardością na mydelniczce. Parametry z kalkulatora dotyczą gotowego, wyleżakowanego mydła a nie dopiero co pokrojonego. Mydła potasowe to zupełnie inna bajka i w dodatku właściwie bez ograniczeń 🙂

Olej z avocado – avocado oil. Wytłaczany z miąższu owoców. Zawiera sole mineralne, lecytynę, fitosterole, skwalen, wit. E. Ma działanie lekko emulgujące. Jeśli nie mamy oleju możemy dodać zblendowany dojrzały owoc avocado do masy mydlanej. Owoc zawiera 15% tłuszczu. Dostępne jest też masło avocado – avocado butter. To nic innego jak utwardzony (uwodorniony) olej z avocado. Jako dodatek kondycjonujący i nadający kremowości pianie. Masło dodajemy ze względu na wyższą twardość, z nim mydło będzie jeszcze bardziej kremowe.

Olej babassu – babassu oil. Wytłaczany z nasion palmy Attalea specioza. Własności jakie nadaje mydłu są niemal identyczne jak przy użyciu oleju kokosowego. A jednak jest różnica, ponieważ babassu nie wysusza i nie ściąga skóry.

Olej z pestek brzoskwini – peach kernel oil. Pod względem składu jest bardzo zbliżony do oleju migdałowego i z pestek moreli. Dobrze się wchłania, nie pozostawia wrażenia tłustości na skórze. Może rozmiękczać mydło podczas użycia. W mydle jako dodatek kondycjonujący.

Olej buriti – buriti oil. Otrzymywany z pulpy owoców palmy buriti, rosnącej dziko. Ma piękny pomarańczowo-czerwony kolor dzięki dużej zawartości karotenów (30mg w 100g miazgi, dla porównania w marchwi tylko 6,6mg). Karoteny to naturalne absorbenty promieniowania UV. Wysokie stężenie wit. E daje właściwości antyoksydacyjne – co ma wpływ też na trwałość mydła. W mydle jako dodatek kondycjonujący i barwiący na pomarańczowo. Ze względu na dużą zawartość karotenów, może brudzić.

Olej canola – canola oil kontra olej rzepakowy – rapeseed oil. Jest wytwarzany z nasion odmian rzepaku jarego o niskiej zawartości kwasu erukowego. Odmiany te powstały na jednym z uniwersytetów kanadyjskich w procesie biotechnologicznym.  Z tego powodu dla odróżnienia i by uczcić kraj jego pochodzenia nadano mu nazwę Canola. W Polsce także dostępny jest olej rzepakowy o obniżonej zawartości kwasu erukowego ale pochodzi głównie z odmian ozimych (są to gatunki stworzone dzięki długotrwałym badaniom nad selekcją genetyczną tzw. podwójnie ulepszone). Nie sądzę aby w polskich sklepach olej rzepakowy pochodził z nasion kanadyjskich. Dlatego przy obliczaniu receptur wybierałam olej rzepakowy/rapeseed oil. Do zmydlenia 100g o. rzepakowego potrzeba 12,48g NaOH. Do zmydlenia 100g o. canola potrzeba 13,26g NaOH. Niewielka różnica ale przy kilogramie oleju robi się prawie osiem gram wodorotlenku więcej, więc jeśli obliczymy recepturę z użyciem o. canoli a naprawdę użyliśmy o. rzepakowego otrzymamy mydło o niższym przetłuszczeniu niż się spodziewamy i wynika to z kalkulatora. I teraz uwaga, napisałam wybierałam, gdyż po przestudiowaniu składu kwasów tłuszczowych na etykietach zwykłych marketowych olejów rzepakowych, okazało się, że odpowiadają one canoli z kalkulatora! Nawet niewielki ich dodatek ułatwia robienie wzorów, bo masa mydlana pozostaje długo płynna. Niestety to też sprawia, że mydło musi dłużej dojrzewać.

Masło cupuacu – cupuacu butter. Pozyskiwane z nasion dzikiego kakaowca (Theobroma grandiflorum). Nazywane białą czekoladą. Emulguje wodę dużo lepiej niż lanolina, więc może być jej roślinnym zamiennikiem. Wysoka zawartość kwasu stearynowego (35-38%) sprawia, że masło jest twarde. Zawiera też sporo fitosteroli. Poprawi kremowość i twardość mydła.

Olej czaulmugrowy – chaulmoogra oil lub hydnocarpus wightiana seed oil. Wyciskany z nasion uśpianu (Hydnocarpus kurzii lub H. wightiana). W zależności od gatunku zawiera dwa mniej znane kwasy tłuszczowe. Hydnokarpowy 22-23%,  chaulmugrowy 19-36% i glorowy 12-25%. W krajach azjatyckich i afrykańskich leczono nim trąd, przeprowadzano próby leczenia gruźlicy. Daje dobre efekty w leczeniu łuszczycy i trądziku. Liczba jodowa 98-103, liczba zmydlania 198-204.

Olej z pestek dyni – pumpkin seed oil. Dużo beta-karotenu, więc możemy używać jako dodatku barwiącego mydło na pomarańczowo. Oprócz tego wit. A i D. Wysoka wartość kondycjonująca w mydle. 

Olej z jojoby – jojoba oil. Wytłaczany z nasion Simondsia Chinensis/Buxus Chinensis. Właściwie to nie jest olej, choć ma postać płynną, tylko wosk. W mydle bardzo cenny, ze względu na substancje nie ulegające zmydleniu. Skwalen, witamina E, fitosterole. Przedłuża trwałość mydła.

Masło kakaowe – cocoa butter. Duża zawartość kwasu tłuszczowego stearynowego (ok. 30%). Dlatego dodając do mydła podniesiemy jego kremowość i twardość. Nierafinowane masło kakaowe pozostawia zapach czekolady w mydle (kto znajdzie rafinowane na polskim rynku – stawiam piwo). Świetny dodatek do mydeł do mycia zębów. Poprawia strukturę, mydło jest bardziej gładkie.

Masło karite, shea, olej z masłosza – shea butter. Frakcja niezmydlalna stanowi około do 30%, choć źródła podają różnie, zapewne zależy to od stopnia oczyszczenia tego masła. Nierafinowane na pewno będzie miało najwięcej substancji niezmydlających się, a więc pozostających w gotowym mydle. Utwardza ale przede wszystkich nadaje kremowość pianie, dzięki zawartości kwasu stearynowego (ok. 40% składu).

Olej kokosowy – coconut oil. Dostępny jest rafinowany deodoryzowany lub surowy, nieoczyszczony o pięknym zapachu kokosa. Dla mydlarza ważne są trzy rodzaje oleju kokosowego, a właściwie dwa 😉 Rafinacja o. kokosowego nie ma znaczenia w mydle, ponieważ jest to tłuszcz ulegający zmydleniu w 99%. Nie liczcie na zachowanie zapachu. W kalkulatorze mydlanym mamy trzy rodzaje – 76 deg, 92 deg i fractionated. Liczby to nic innego jak stopnie Fahrenheita czyli temperatura topnienia oleju. 76 ℉ – olej topi się w temperaturze 24,4℃ i tego używamy najczęściej. 92℉ to nic innego jak utwardzony/uwodorniony olej kokosowy – topi się w 33,3℃. Ich liczba zmydlania jest identyczna, więc nie ma co zawracać sobie głowy rozróżnianiem. Fractionated czy olej kokosowy frakcjonowany jest płynny. Mimo to żaden inny tłuszcz nie da większej twardości, pienistości i czyszczenia w mydle niż on. Jest lekki, nie zostawia tłustej warstwy. Czy do mydła się nadaje – z pewnością warto spróbować. Olej kokosowy w mydle niestety ma często właściwości wysuszające. Ze względu na silne mycie/czyszczenie świetnie sprawdza się w mydle gospodarczym.

Łój wołowy – tallow beef. Własności wyższe niż smalec wieprzowy. Mianowicie nadaje mydłu większą twardość, lepsze własności myjące i pieniące.

Olej z orzechów macadamii – macadamia nut oil. Przydatny w mydłach do włosów. Olej nietłusty czyli dobrze wchłanialny. Można też spotkać masło macadamia, utwardzony olej macadamia. W mydle jako dodatek kondycjonujący.

Olej z miodli indyjskiej, olej neem – neem seed oilZadziwiający, mało znany tłuszcz o charakterystycznym zapachu – korzenno-orzechowym, nie dla wszystkich przyjemnym. Być może z tego względu nie lubią go przeróżne insekty. Zapach pozostaje w mydle. Jest dobrym konserwantem mydła. Mało tego – nie rozmiękcza mydła i dodaje nieco do parametrów pienistości i czyszczenia. Świetny na problemy skórne i do włosów.

Masło murumuru – murumuru butter. Pozyskiwane z nasion palmy dziko rosnącej w Amazonii. Dla mnie idealne do tworzenia mydeł do włosów. Ma parametry nieco wyższe niż olej kokosowy. Zastępując nim o. kokosowy uzyskamy mydło twardsze, o większej pianie i lepiej oczyszczające – co oznacza, że murumuru można dodać po prostu mniej, uzyskując te same własności mydła. Dodatkowo zawiera dwa razy tyle tłuszczowego kwasu oleinowego, więc otrzymamy mydło lepiej kondycjonujące.

Oliwa z oliwek – olive oil, olive oil pomace. Popularna w krajach śródziemnomorskich. Mimo, że oliwa daje mydło szybko twardniejące, w użyciu jest rozmiękające na mydelniczce.

Olej z orzechów laskowych – hazelnut oil. Wysoce biozgodny ze skórą ludzką. Wysokie właściwości kondycjonujące. Niestety rozmiękcza mydło.

Olej palmowy – palm oil. Tłoczony z miąższu palmy oleistej. Biały, najtańszy to olej rafinowany. Pomarańczowy, nierafinowany  zawiera tokoferole i beta-karoten, dzięki czemu nadaje piękny, pomarańczowy kolor mydłom. Olej z Ekwadoru jest uznawany za naturalny, pochodzący z kontolowonanych upraw ekologicznych. Jako dodatek kondycjonujący, utwardzający i nadający kremowości.

Olej z nasion palmy – palm kernel oil. Pozyskiwany z nasion palmy oleistej. Właściwości i własności nadane mydłom, niemal identyczne jak olej kokosowy, a więc czyszczenie i pienistość.

Olej rycynowy – castor oil. Bardzo wysoka pielęgnacja, kremowość i pienistość. Niestety rozmiękcza mydło w kostce. Przy odpowiedniej recepturze zawierającej dużo tłuszczów stabilizujących i utwardzających może stanowić nawet 30% MT w mydle. Jako dodatek pianotwórczy.

Olej ryżowy, właściwie olej z otrębów/łusek ryżowych – rice bran oil. Skwalen, oryzanol, wit. E – wysoka wartość pielegnacyjna. Dobry olej jako składowa tłuszczów płynnych w mydle. Nie powoduje rozmiękczenia mydła, dobrze tolerowany przez skórę wrażliwą. Świetny w mydłach do włosów.

Olej rzepakowy – rapeseed oil. Patrz canola oil 🙂

Smalec wieprzowy – lard, pig tallow (manteca). Wielce biozgodny z ludzką skórą. Utwardza, nadaje gładkości/kremowości. W mydle Paleo stanowi około 90% masy tłuszczów.

Kwas stearynowy – stearic acid. Nazwa myląca dla początkujących. To nie jest kwas w znaczeniu potocznym jak cytrynowy a nasycony kwas tłuszczowy. A kwasy tłuszczowe lubią się bardzo z wodorotlenkami, dzięki tej sympatii otrzymujemy mydło 🙂 Utwardza mydło, nadaje kremowości, sprawia, że mydło trwa dłużej na mydelniczce. Jako dodatek do mydeł sodowych i mydeł do golenia.

 

Żródło:

Odmiany rzepaku – osiągnięcia i perspektywy. Rośliny Oleiste, I. Bartkowiak-Broda

The component fatty acids of chaulmoogra oil, Journal of the Science of Food and Agriculture

Farmakognozja: podręcznik dla studentów farmacji, S. Kohlmünzer

Farmakopea Polska X. Warszawa: Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych

soapcalc.net/calc/OilList

Pierwsze kroki – składniki

Opublikowano 10 komentarzy
ukręcone

Z czego zrobić mydło? Potrzebujemy tylko trzech składników – woda, tłuszcz i wodorotlenek.

Woda. Zwykle tak określamy płyn użyty do rozpuszczenia wodorotlenku. Jeśli będziemy używać wody, polecam kupić w sklepie stacjonarnym wodę demineralizowaną inaczej destylowaną. Jest pozbawiona minerałów, zanieczyszczeń i różnych soli, które mogą mieć wpływ na właściwości mydła np. powodować słabsze pienienie i osad. Oczywiście użycie wody prosto z kranu czy z butelki nie jest przestępstwem ale trzeba pamiętać, że wprowadzamy wtedy do mydła np. związki chloru albo sole nierozpuszczalne obecne w twardej wodzie. Decyzja należy do mydlarza. Zamiast czystej wody można też użyć uwzględniając ich działanie na mydło:

  • napary, odwary czy wyciągi wodne z ziół i roślin
  • soki owocowe i warzywne
  • solanki
  • destylaty – oczywiście nie te alkoholowe, chyba, że do potasowego 😉
  • hydrolaty
  • mleko, maślankę, jogurt, kefir, serwatkę
  • wody, napoje roślinne np. sojowe czy migdałowe
  • octy
  • piwo, wino, cydr – najpierw pozbawione alkoholu jeśli do mydła sodowego – choć uważam to za świętokradztwo

Wodorotlenek. NaOH czyli wodorotlenek sodu i KOH wodorotlenek potasu. Najważniejszą rzeczą na jaką musimy zwrócić uwagę to stężenie. Ja używam wodorotlenków oznaczonych co najmniej 98-99% to wodorotlenek, a 1-2% to zanieczyszczenia powstałe przy produkcji i węglany). Podaję mimo, że spotkacie się też z oznaczeniami czysty lub czysty do analizy. To zawartość swodorotlenku jest najważniejsza, czyli jego stężenie w granulkach czy płatkach. Jeśli chodzi o KOH to spotkacie się z zawartością 90%. Bez obaw, jeśli widzimy oznaczenie czysty lub czysty do analizy, te 10% to “woda”, węglany, bo wodorotlenek potasu jest silnie reaktywną substancją, bardziej niż NaOH. Nie ma możliwości fizycznej, by drogę od producenta poprzez pośredników przetrwał w stężeniu bliskim sto.

Wodorotlenki można kupić też stacjonarnie w sklepach chemicznych, sklepach dla miłośników pirotechniki czasem zdarzy się, że w sklepach budowlanych (tu uwaga, bo przeważnie mają czystość techniczną tzn, że do mydła nie nadają się, ewentualnie do gospodarczego jeśli jest minimum 98% ). Nie robimy mydła także na udrażniaczu do rur, bo on zawiera zbyt małą ilość wodorotlenku, reszta to wypełniacze i substancje nie nadające się do kontaktu ze skórą.

Tłuszcze. Większość dostępnych w sklepie spożywczym nadaje się do robienia mydeł. Choć wiele tylko jako dodatek. Tłuszcze mogą mieć czystość spożywczą, kosmetyczną lub farmaceutyczną. Mogą być rafinowane, nierafinowane, surowe, wyciskane na zimno lub ciepło. Dla domowego mydlarza nie ma to większego znaczenia choć różne sposoby pozyskiwania i przetwarzania tłuszczów mają wpływ na ich własności i właściwości a co za tym idzie na gotowe mydło. Panuje przekonanie, że do mydła należy używać tylko tłuszczów rafinowanych, bo te nieoczyszczone są zbyt drogie, więc szkoda skoro ług wszystko zeżre. Nie jest to tak jednoznaczne i w 100% prawdziwe, na szczęście. Wszystko zależy od tego jakiego efektu oczekujemy i jaki jest skład chemiczny danego tłuszczu. Nieważne czy użyjemy łatwo dostępnych oliwy z oliwek i oleju kokosowego czy trudniejszych do zdobycia oleju babassu i masła mango – mydło i tak nam wyjdzie 🙂 Może z wyjątkiem masła z mleka krowiego, tego w kostce – nie polecam ze względu na odrzucający zapach gotowego mydła 😉

Dodatki. Ze względu na różnorodność płynów użytych do zrobienia ługu, mamy już mnóstwo możliwości. Jednak rozczaruję Was, na tym się nie skończy – daję słowo 😉 1, 2, 5, 10 – gładkich, pastelowych mydeł i zapragniecie zapachów, wzorów, skuteczniejszego zaradzenia problemom skórnym i wyrazistych kolorów! Zatem co jeszcze można “włożyć w mydło”: