Mydło na owsiance z podbiałem.

Mydła owsiane przeważnie robi się na płatkach. W zależności od ich rodzaju i sposobu obróbki otrzymamy delikatny peeling – ze zmielonych płatków górskich dosypanych na sucho do budyniu. Można też zrobić wcześniej mleko owsiane, zalewając płatki wodą a potem odcedzając. Trzeci wariant to użycie mąki owsianej. Zależy kto czym dysponuje i jaki efekt chce uzyskać. Ja najbardziej lubię zrobić brejkę z otrębów owsianych, która w mydle jest co najwyżej masażem, nigdy peelingiem. Owies jest bardzo delikatny dla skóry, dzięki saponinom, sterolom a przede wszystkim polisacharydom (tutaj betaglukan), które w wodzie zamieniają się w powlekający i ochronny glutek 😉 Żeby jeszcze wzbogacić to mydło dodałam macerat wodny z liści podbiału pospolitego, głównie ze względu na garbniki i śluzy (też polisacharydy). Ździebko kwasu cytrynowego, dodatkowo wydelikaci mydło a tlenek cynku przyspiesza gojenie podrażnień.

Receptura na około półtora kilograma mydła:

250g oliwy pomace (25%)

250g oleju babassu (25%)

250g masła shea nierafinowanego (25%)

150g oleju ryżowego (15%)

50g oleju ze słodkich migdałów (5%)

50g oleju rycynowego (5%)

300g wody (30%)

132g NaOH (co da przetłuszczenie łącznie z kw. cytrynowym ok. 9%)

100g otrębów owsianych

10g kwasu cytrynowego

5g tlenku cynku

około trzech łyżek suszonych liści podbiału

Najpierw, kilka godzin wcześniej zalewamy połową wody (150g) pokruszone liście podbiału. Zostawiamy na co najmniej 6 godzin. Odcedzamy, wyciskając ziele i rozpuszczamy w tym płynie kwas cytrynowy. Wodę można uzupełnić do początkowej wagi ale nie jest to konieczne, bo podbiał bardzo dobrze się odciska i straty będą niewielkie. Całość możemy zamrozić albo tylko schłodzić. Wsypujemy wodorotlenek i odstawiamy.

Topimy tłuszcze, dodając do nich tlenek cynku. Dla dobrego rozprowadzenia możemy zblendować. Robimy brejkę z otrębów. Zalewamy je resztą gorącej wody (150g) i odstawiamy do napęcznienia. Możecie użyć mniej otrębów jeśli chcecie.

dav
Owsianka z otrębów. Fot. Mila Wawrzenczyk

Jeśli pulpa owsiana będzie zbyt gęsta aby ruszyć łyżką, dolejcie do niej trochę roztopionych wcześniej tłuszczów. I tak wszystko trafi do budyniu a jednak pozwoli na łatwiejsze rozprowadzenie w masie.

Kiedy ług i tłuszcze osiągną temperaturę około 30 stopni Celsjusza, łączymy blendując i mieszając na zmianę. Po uzyskaniu jednorodnej emulsji – nie doprowadzajcie do grubego śladu – dodajemy owsiankę i dokładnie mieszamy. Można też zrobić jeszcze inaczej. Gotową owsiankę blendujemy razem z tłuszczami i dopiero dolewamy ług. Wtedy mydło będzie jeszcze gładsze.

Mydło nie żelowało, bo wyskoczyło mi coś nagłego, musiałam przerwać tworzenie i łączyłam w naprawdę niskiej temperaturze ok. 20 stopni. Owies nie pomógł rozgrzać masy mydlanej, nad czym strasznie boleję 😀

Kroiłam po jakichś 10 godzinach. Pachnie owsem, osadu brak. Będzie dobre za dwa miesiące.

dav
Nazywam je mydłem naprawczym. Fot. Mila Wawrzenczyk

Zaskakująca zebra.

Mydło proste, nie zwracajcie uwagi na wygląd. To tylko challenge 😉 Liczy się to co w środku. Dwa tłuszcze – olej kokosowy i olej z pestek winogron. W nietypowym połączeniu, bo 1:1. Bez konserwantów zjełczeje po kilku miesiącach, bo olej z pestek winogron jest bardzo nietrwały. Jednak jest na to sposób. Po drugie, dużo kokosa – już czuje się tą ściągniętą skórę. Nie tym razem 🙂

Właściwie ta noworoczna zebra jest tylko zaczynem do dwóch ważnych tematów. Trwałość mydła i pielęgnacja kontra wysuszanie skóry. Szerzej wkrótce 🙂

Receptura

500g oleju kokosowego rafinowanego (50%)

500g oleju z pestek winogron rafinowanego (50%)

300g wody destylowanej (w tym wypadku odwar z liści oczaru wirginijskiego) – 30%

148g wodorotlenku sodu (co da przetłuszczenie około 5%)

30g kwasu cytrynowego

10g witaminy E

Najpierw robimy odwar z oczaru. 2 łyżki suszonych liści zalewamy ok. 350g wody, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na małym ogniu przez 10 minut. Odstawiamy, studzimy, przecedzamy i ważymy jeszcze raz – jeśli brakuje do 300g uzupełniamy wodą destylowaną. Oczar wirginijski to bardzo przydatna roślina. Zawiera garbniki i kwas galusowy, cudowne naturalne i skuteczne konserwanty. W bogatym składzie ma też saponiny, czyli substancje wykorzystywane do mycia dawno temu, zanim zaczęto tworzyć mydło. Pełnią rolę pianotwórczą i konserwującą.

Do odwaru wsypujemy kwas cytrynowy i mieszamy do rozpuszczenia. Kwas cytrynowy reaguje z wodorotlenkiem sodu tworząc nowy związek – sól, cytrynian sodu. Konserwant zapobiegający utlenianiu czyli jełczeniu tłuszczów. Kwas cytrynowy zwiększy również ilość niezmydlonych kwasów tłuszczowych czyli przetłuszczenie, ale w wypadku mydeł toaletowych nie musimy się tym przejmować.

Mamy już płyn do stworzenia ługu, wsypujemy wodorotlenek, mieszamy do rozpuszczenia. Uwaga na opary, pamiętajcie o bezpieczeństwie 🙂

Jeśli chodzi o tłuszcze to przy tym mydle wystarczą 3 minuty podgrzania, bo olej kokosowy topi się szybko.

Łączymy w 25-30 stopniach Celsjusza. Do masy mydlanej czyli budyniu dodajemy witaminę E, która również zapobiega jełczeniu tłuszczów. Bez obaw witamina E w każdej postaci jest odporna na temperaturę jaką możemy „wzniecić” w mydle, na silne zasady również. Jednak uważajcie na światło, to prowadzi do jej rozkładu i utraty zdolności przeciwutleniających. Wylewamy do formy. Mydło wymaga dłuższego czasu gęstnienia, niż zwykle. Na pewno powyżej 10 godzin do czasu bezpiecznego krojenia, ze względu na dużą zawartość oleju z pestek winogron.

hdr
Zaskakująca zebra 😉 Fot. Mila Wawrzenczyk

Kwas cytrynowy i wit. E zapobiegną jełczeniu a substancje z oczaru wirginijskiego podziałają antyseptycznie gdyby jednak coś chciało się zadziać w kierunku nowego życia 😉

Jeszcze kwestia dużej ilości oleju kokosowego. Owszem olej kokosowy i jego zamienniki wysuszają skórę ze względu na wysoki parametr oczyszczania, a więc dużą zawartość kwasu laurynowego i mirystynowego. Jednak nie to jest wyznacznikiem tzw. suszącego mydła. Wystarczy przewyższyć parametr oczyszczający tym pielęgnującym i nie poczujecie różnicy. Tak jest w tej recepturze 🙂

dav
Posypka – kakao i złota mika. Fot. Mila Wawrzenczyk

Ja się pobawiłam tym razem. Zebra swirl znajdziecie instrukcje na youtubie. Bardzo prosty i niewymagający wzór a jednak robi wrażenie. Niestety dodałam do masy mydlanej aromatu kosmetycznego, który zbetonował mydło. Ratowanie masy widać w górnej, niejednolitej warstwie. O tym następnym razem 🙂

dav
Brązowe warstwy barwione glinką Ghassoul, czarna węgiel, biała dwutlenek tytanu. Fot. Mila Wawrzenczyk

Dobrego nowego roku 🙂

 

Źródło:

Witamina E Bożena Milanovic, Wydział Biochemii Biofizyki i Botechnologii UJ