Mydło marsylskie inaczej.

Mydła ręcznie robione to bogactwo wszystkiego co dobre. Kostki przemysłowe nie mogą się z nimi równać pod względem właściwości, składu, włożonej myśli i serca. Jest jednak coś co trudno uzyskać domowym mydlarzom. Coś, czemu nie pomaga wysokie przetłuszczenie, pulpy owocowe i warzywne, żelowanie, dodatki sypkie i niecierpliwość 😉

To gładka, śliska, wręcz szklana czy alabastrowa powierzchnia mydła. Fabrykom nietrudno uzyskać taki efekt natychmiast po zrobieniu mydła, ponieważ robią je na niskim przetłuszczeniu (może nawet zerowym), odciągają powstałą naturalnie glicerynę, rozdrabniają, suszą mydło i dopiero dodają inne składniki. Potem prasują w zgrabne gładkie, twarde i błyszczące kostki. Nie tego chcemy ale mydło-alabaster jak najbardziej możemy stworzyć sami 🙂

Receptura była w mojej głowie od czasu zrobienia pierwszego gospodarczego octowego, które ma zbyt silnie czyszczące i myjące działanie, właściwie piorące aby można go było używać do rąk, na dłuższą metę. Pokochałam tą gładkość i zapach. Zapach prawdziwego mydła z dawnych czasów, zapach dzieciństwa. A to w dużej mierze zasługa kwasu octowego (octu), który nie tylko wygładzi i uczyni mydło delikatniejszym ale też utwardzi kostkę, zapobiegnie rozmiękczaniu na mydelniczce. W końcu zasiane ziarenko wykiełkowało w gotowe mydło toaletowe. Mydło proste, bo ze składników, które są nietrudne do zdobycia.

Receptura na około 1,5 kg gotowego mydła:

720g oliwy z wytłoków (72%)

280 oleju kokosowego (28%)

330g octu 5% lub 165g wody+165g octu 10%

153g NaOH (co da przetłuszczenie około 3%)

opcjonalnie po 10g soli i cukru

Ług robimy standardowo. Do octu 5% wsypujemy wodorotlenek. Jeśli chcemy dodać soli (dla utwardzenia) i cukry (dla większej piany) rozpuszczamy je w wodzie przed dodaniem wodorotlenku. Olej kokosowy rozpuszczamy, dodajemy oliwę. Czekamy aż ług i tłuszcze osiągną zbliżoną temperaturę. Ponieważ mydła octowe szybciej gęstnieją, poczekajmy i łączmy naprawdę na zimno. 20-25 stopni Celsjusza i nie będzie przygód.  Teraz jest zimno na zewnątrz, można wystawić naczynia , w bezpieczne miejsce i poczekać.

Właściwie to tyle, łączymy, wylewamy do formy i koniec 🙂 Jednak jest jedna rzecz, o której trzeba pamiętać. Mydła na occie zamiast wody zachowują się identycznie jak mydła ze zredukowaną mocno wodą. Dlatego musimy doglądać, sprawdzać czy masa nie jest już czasem twarda. Jeśli przeciągniemy czas krojenia wyjdzie kruszonka do głębokiej ingerencji nożem, obierakiem do warzyw czy strugiem. U mnie trwało to tylko 2 godziny, kroiłam jeszcze ciepłe. Mimo tak krótkiego czasu w formie, w trakcie krojenia niektóre kostki pękały po bokach. Pilnujcie więc 🙂

dav
Marsylskie octowe. Fot. Mila Wawrzenczyk

Mydło po pokrojeniu będzie jasne, bardzo jasne. Białe czy nawet śnieżnobiałe zrobi się po pół roku leżakowania. Oczywiście tyle czasu nie potrzebuje aby można było go używać, chodzi tylko o kolor. Dajcie mu choć 3 miesiące, ze względu na niewysokie przetłuszczenie. Wybór należy do Was 🙂

Jeszcze jedno – tym sposobem można przerobić każdą recepturę, trzeba tylko zachować zasady. W kalkulatorze ustawiamy przetłuszczenie na 0%. Ocet (kwas octowy) zwiększa przetłuszczenie, bo reaguje z wodorotlenkiem, dlatego musimy obliczyć odpowiedni dodatek wodorotlenku. Użyte tłuszcze nie mają znaczenia, wyjściową ilość NaOH obliczy kalkulator. Nas interesuje tylko waga kwasu octowego w wodzie na ług. Analogicznie do tej receptury, czyli na 330g octu 5% dodatkowo odważamy zawsze 5g NaOH, aby otrzymać ok. 3% niezmydlonych tłuszczów. Gdybyśmy nie użyli dodatkowego wodorotlenku, przetłuszczenie osiągnęło by prawie 7% a to mogłoby zagrozić gładkości kostki 😉 Jak obliczać wodorotlenek vs kwasy przeczytacie tutaj.

Jeśli coś jest niezrozumiałe, pytajcie 🙂

dav
Koronkowa robota. Fot Mila Wawrzenczyk

Do zrobienia koronki użyłam maty silikonowej i zabarwionej węglem odrobiny (naprawdę tyci) masy mydlanej. Matę należy wyłożyć na dno formy, wylać zabarwioną masę, wygładzić szpatułką na równo aby nie wystawała poza poziom wgłębień a nadmiar zebrać i usunąć. Potem zalać wszystko resztą masy mydlanej i gotowe 🙂

34 uwagi do wpisu “Mydło marsylskie inaczej.

  1. Witaj,
    próbowałem zrobić to mydło i coś mocno mi nie wyszło… Może będziesz miała pomysł, co z tym zrobić…
    Generalnie – to miało być moje trzecie mydło, poprzednie 2 były potasowe i nawet wyszły. Tutaj zrobiłem jak w przepisie, połączyłem wszystko, jak było jednorodną mieszaniną wlałem do formy. Płyn się jednak dość szybko zaczął rozwarstwiać, ostatecznie na górze została warstwa oleju, na dole stwardniała masa… chyba mydła. Przetrzymałem to tak w sumie ze 3 tygodnie, teraz stwierdziłem, że trzeba ratować 😉
    Zlałem warstwę z góry, ok. 1/5 objętości całości, zmierzyłem papierkiem – odczyn obojętny. Wyjąłem niby-mydło, tu niestety odczyn baardzo zasadowy, rzędu 12-13. Masa jest bardzo krucha, nożem bez problemu rozdrobniłem na mniejsze kawałki. Wrzuciłem wszystko do gara, dolałem wody, lekko podgrzałem i… właśnie, co dalej? Podpowiesz coś? Zrobić jak z wysalaniem? Ale skoro masa jest taka zasadowa to dodawać wodorotlenek, czy bazować na tym, co jest w roztworze?

    1. Adam to znaczy, że jednak się nie połączyło jak trzeba. To co zlałeś to zapewne oleje, więc pH niemierzalne. Wrzuciłeś wszystko, czyli tylko to twarde? To tak nie robimy, trzeba wrzucić wszystko co było w formie. Powinieneś uzupełnić tego przetopka w garze o brakujący olej, czyli jak mówisz około 1/5 wszystkiego, a lepiej trochę więcej. Jeśli dodasz wodorotlenku do zasadowej masy, to przecież będzie jeszcze bardziej zasadowa. Trzeba oleju dolać, zblendować i do formy 🙂 Zobacz też wpis co zrobić z nieudanym mydłem.

    2. Czytałem wpis o ratowaniu mydła, i o wysalaniu. Stwierdziłem, że ratować jeszcze nie ma co, bo to jeszcze nie mydło 😉 i raczej trzeba iść drogą wysalania.
      Wrzuciłem wszystko, razem z tym olejem. Podgrzewałem po trochu i mieszałem, aż wszystko się rozpuściło i zmieszało w jedną masę. Teraz, po kilku(nastu) godzinach pod spodem zebrało się trochę płynu, na wierzchu masa zaczyna jakoś nawet ładnie wyglądać, chociaż w konsystencji jeszcze budyń, a nie mydło. Wziąłem odrobinę tego, rozpuściłem w wodzie i jest lepiej, pH w okolicach 9-10.
      I teraz zastanawiam się – czy to już mydło, i zbierać to, czy rano wziąć się jednak za wysolenie i potem ewentualnie przetopić i wzbogacić…

    3. Adam przetopiłeś mydło, powiedz mi dlaczego nie przerzuciłeś tej masy do formy. Jeśli jest jak budyń to znaczy, że nalałeś za dużo wody. Wiesz co ja bym zrobiła teraz. Wzięła tą masę, dodała soli w ilości 50% tej masy, wymieszała i przelała do formy. Sól utwardzi ten budyń i będziesz miał mydło solne. pH jest ok, ono jeszcze spadnie 🙂

    4. Nie przypuszczałem, że w tym wypadku zwykłe przetopienie wystarczy, zakładałem już scenariusz, że coś źle odważyłem i mogą być zachwiane proporcje między składnikami. Wydało mi się, że wysolenie będzie o tyle bezpieczne, że jakby co, to odzyskam czyste mydło, a reszta pójdzie w kanał. Ale patrząc na całość teraz widzę, że faktycznie przetopienie i zostawienie do zmydlenia reszty by wystarczyło… Może następnym razem przy takich problemach (obym ich jednak nie miał) będę wiedział więcej 😉

  2. ,,…aby otrzymać ok. 3% niezmydlonych tłuszczów. Gdybyśmy nie użyli dodatkowego wodorotlenku, przetłuszczenie osiągnęło by prawie 7% a to mogłoby zagrozić gładkości kostki…” Czy to oznacza, że na occie nie można zrobić gładkiego tłuściocha np. 15% niezmydlonych tłuszczów? (oczywiście zwiększając ilość wodorotlenku wg Twoich wskazówek).

    1. Można próbować, to akurat zawsze warto. Chodzi o gładkość ekstremalną, taką jak wiesz idealne ze sklepu 😉 Przetłuszczenie im wyższe tym bardziej niejednolita struktura.

  3. Mam za sobą dopiero dwa mydła metodą na zimno i nie zamierzam na tym poprzestać. Bardzo to wciągające 🙂 Dziękuję, że dzielisz się swoją ogrrromną wiedzą. Jesteś jej skarbnicą i inspiracją jednocześnie. Czy mydło octowe, takie jak to, można zrobić metodą na ciepło? Czas dojrzewania jest wielką próbą cierpliwości, której ja za bardzo niestety nie mam 😉

    1. Dziękuję. Można, tylko pamiętaj, że bzdety o szybszym dojrzewaniu HP są naciągane jak guma w starych majtach. Każde mydło musi dojrzeć. To, że mydła można używać na drugi dzień nie znaczy, że jest gotowe do użytko i nabrało odpowiednich właściwości.

    2. W takim razie muszę potrenować cierpliwość. W domowym mydle przecież o właściwości nam chodzi 😉 Dziękuję za podpowiedź.

  4. Jejku jak sie ciesze, ze trafilam na tego bloga – bywalam juz na wielu, ale ten jest wyjatkowy. Starannie i dokladnie wszystko opisane…dzieki temu nabralam ochoty na ponowna zabawe z mydelkami. Wielkie dzieki jego tworczyni, ze moglam sie tutaj na dluzej zatrzymac.I na pewno zagoszcze na nim jeszcze nie raz.

  5. A czy można dodać również kwasu mlekowego? Oczywiście zwiększając odpowiednio NaOH lub KOH 🙂 Zastanawiam się, czy to miałoby jakiś dodatkowy, pozytywny efekt dla skóry

  6. Witam!
    Nigdy nie robiłam mydła na ługu octowym i chciałabym spróbować. Mam zrobiony ocet z kombuchy, który w smaku jest bardzo mocny, ale jak sprawdzić jego procent ?

    1. Potrzebujesz NaOH i fenoloftaleiny, żeby zrobić miareczkowanie. Octy domowe zwykle mają 4-5%, więc równie dobrze można przyjąć taką wartość i nie grzebać się w pipetach. Akurat w tej recepturze, nie jest tak bardzo ważne utrzymanie przetłuszczenia.

  7. Witam,
    próbowałam wyliczyć, skąd wzięła się ilość NaOH w przepisie, ale nie wychodzi. Mnożąc ilość kwasu octowego (czyli 330g) przez wskazane przez Ciebie 0,666g NaOH wychodzi 198g dodatkowego NaOH. Mogłabyś proszę rozpisać dokładnie, jak robiłaś obliczenia?

    Pozdrawiam 🙂

    1. Basiu, bo liczysz 5% roztwór kwasu octowego a nie sam kwas octowy. 330g x 0,05, woda jest tylko medium a nas interesuje reakcja czystego kwasu z wodorotlenkiem, więc zawsze trzeba najpierw ustalić ile jest tego „cukru w cukrze” 😉

  8. Hej! Czy takie mydło ma niższe pH niż standardowe mydła? Interesuje mnie to, bo szukam mydła, k torem dałoby się myć włosy i nie używać płukanek zakwaszających.

    1. Magda, nie da się obniżyć pH bardziej niż do okolic 7. Okolic, bo domowe pomiary nie są dokładne. Mydła na kwasach mają pH właśnie blisko 7. Jeśli chodzi o szampon można zastosować miksturę z rozpuszczonego mydła, glukozydu i np. naparu czy odwaru i ją można spokojnie zakwasić do pH 5-6.

  9. Analogicznie do tej receptury, czyli na 330g octu 5% dodatkowo odważamy zawsze 5g NaOH, aby otrzymać ok. 3% niezmydlonych tłuszczów, Mila, jak to obliczyłas, bo ja dalej nie rozumiem

    1. Nie, ilość wodorotlenku zależy od rodzaju tłuszczów i tego jakie chcemy przetluszczenie. Najpierw trzeba obliczyć masę danego kwasu (czyli ile jest go w roztworze), pomnożyć przez liczbę, którą podałam we wpisie o kwasach organicznych w mydle. Wtedy wyjdzie nam ile dodatkowych gram wodorotlenku musimy dodać aby zneutralizować kwas.
      Z przetłuszczeniem, bo o to w końcu chodzi, można się bawić na kilka sposobów. Napiszę 😙

    2. Kurczę też tego nie czaję. Liczę i liczę i z twojej receptury wychodzi mi że trzeba dodać 158,8 g a nie 153 g? Why?

Dodaj komentarz