Solne mydło kasztanowe.

Solne mydła słabo się pienią, taki fakt i koniec. Solne mydła wysuszają, najczęściej tak. Po co je robimy w takim razie? Sól, prawdziwa nie warzona, bez dziwnych dodatków jest świetnym pomocnikiem w oczyszczaniu skóry bez użycia peelingu, szczególnie problematycznej. Działa tak zarówno w mydle solankowym, czyli na roztworze soli, jak i w mydle solnym z solą dosypaną do budyniu.

Dlatego żeby nie rezygnować z jej dobroczynnego działania, trzeba tak ułożyć recepturę aby zminimalizować wysuszanie i podbić pianę najbardziej jak tylko się da.

Ja wymyśliłam sobie o takie śmieszne mydło na dualu.

Receptura metodą na zimno CP, około półtora kilograma mydła:

210g olej babassu (35%)

120g olej z pestek winogron (20%)

90g olej lniany nierafinowany (15%)

90g olej kukurydziany (15%)

60g olej rycynowego (10%)

30g masło shea nierafinowane (5%)

180g odwar z owoców (10 sztuk) kasztanowca zamiast wody (30%)

61g NaOH + 24g KOH (przetłuszczenie SF ok. 13%)

700g sól kłodawska albo inna drobna jaką lubicie

20g eteryczne olejki palmaroza, paczuli, pomarańcza – w równych częściach

Najtrudniejszą częścią jest przygotowanie kasztanów. Najlepiej jeśli mamy świeżo zebrane. Są jeszcze niewysuszone, dlatego skórka właściwie sama odskakuje. Kroję je trzy części ale nie do końca, tylko nacinam a potem rozchylam i oddzielam łupinę od środka. Gorzej z kasztanami wysuszonymi, być może namoczenie ich na noc będzie pomocne.

dav
Obieranie kasztanów spala dużo kalorii! Fot. Mila Wawrzenczyk

Obrane kasztany zalewamy wodą, około 300g, blendujemy. Chodzi tylko o ich rozdrobnienie, można też zrobić to w kielichu z ostrzami ale zawsze zalane wodą, tak jest łatwiej. Gotujemy przez 10 minut. Uwaga na pianę, odwar może wykipieć, ponieważ owoc kasztanowca zawiera ogrom saponin i właśnie one będą nam podnosić pienistość mydła. Powstanie nam pieniąco-gluciaste coś i teraz możemy albo przecedzić odwar albo dodatkowo zblendować. Jeden i drugi sposób jest dobry. Ja robię sobie zawsze zapas tej brejki i mrożę ją w kostkach. Przecedzony odwar nadaje się także do mazideł.

Robimy ług. Oczywiście na zamrożonych kostkach odwaru z kasztanów (180g). Wodorotlenki będą działały powoli, zupełnie nie w ich stylu. Potrzeba ostrożnego mieszania i cierpliwości większej niż przy robieniu ługu na wodnistych odwarach. Jeśli jej nie macie to po jakimś czasie można dolać kieliszek wody w temperaturze pokojowej.

Jeśli chodzi o tłuszcze to właściwie tylko shea potrzebuje topienia. Można je lekko podgrzać ale tak naprawdę wystarczy, że będą w temperaturze pokojowej. Babassu podda się blenderowi i sam się roztopi w reszcie tłuszczów. Babassu i rycynowy podniosą pianę a winogronowy, lniany, kukurydziany i shea podwyższą pielęgnację. Nie zwracajcie uwagi na parametry, nic się tutaj nie zepsuje, choćby mydło leżało do końca świat. Przecież dodajemy ogrom soli, która jest potężnym konserwantem. Zastosowanie dwóch wodorotlenków doda kostce nieco mazistości, bo przy takiej ilości soli będzie twarda jak kamień.

No to co, łączymy. Ponieważ ług na mrożonym odwarze, tłuszcze też nie wymagające długiego topienia, chcąc nie chcąc mamy jedno i drugie w temperaturze pokojowej. Blendujemy do emulsji, płynnej. Tu nie bardzo ma co gęstnieć i przyśpieszać ale nie przesadzajcie, bo czeka nas jeszcze wmieszanie soli.

Mamy jednorodną emulsję, więc dolewamy olejki eteryczne (albo aromaty) i dosypujemy sól. Taka ilość to jest proporcja mniej więcej 1:1, soli do masy mydła. Dokładnie, najlepiej łyżką, mieszamy tak długo aż nie będzie żadnych grudek i suchych, solnych miejsc. Wylewamy do formy.

Możecie użyć małych foremek ale bez obaw to mydło da się kroić bez problemu i kruszenia, bo jest dosyć elastyczne. Zrobiłam mydło wieczorem, kroiłam rano.

Ostatnio wszędzie dolewam eteryczny olejek pomarańczowy. Jest rewelacyjny w połączeniu z ostrymi eo typu ylang, lemongrass, cedr, mięta, bo mimo, że nuty cytrusowe z niego ulatują to pozostawia słodki aromat przełamujący ostrości innych olejków eterycznych.

Dojrzewanie normalne, jakieś półtora miesiąca. Im dłużej poleży tym większą da pianę.

hdr
Kamienne mydło. Fot. Mila Wawrzenczyk

Jeśli chcecie przeliczyć recepturę na inne tłuszcze, to tutaj użyłam stosunku 80% NaOH i 20% KOH. Przy takim utwardzeniu solą, spokojnie może to być tak jak w mydłokremie pół na pół.

Do miłego 🙂

Co z tą PIANĄ?

Właściwie codziennie słyszę pytanie – jak zrobić mydło super hiper pieniące się? Krąży takie przeświadczenie, że jeśli mydło się nie pieni to również nie myje. To nieprawda! Mydło jest detergentem i zawsze myje, wszystko umyje.

Dla mnie osobiście ten aspekt mydła jest drugorzędny. Jedne mydła mają obfite bąble inne mega kremowość. Lubię je wszystkie, właśnie za to, że każde jest inne a nie na jedno kopyto. Jednak rozumiem, że dla większości temat ma duże znaczenie, szczególnie wtedy gdy macie problem z twardą wodą. Dlatego podpowiem jakie dodatki podniosą parametr piany w mydle.

Istnieją dwa parametry dotyczące piany w mydle. Bubbly czyli bąbelki, bańki mydlane i creamy czyli krem czy śmietana. Niestety czynniki zwiększające kremowość działają antagonistycznie na bąble tzn. sprawiają, że bańki są mniejsze.

Co ma wpływ na mega bąble:

dav
Fot. Mila Wawrzenczyk
  • oleje zawierające kwas laurynowy i mirystynowy – kokosowy, babassu, z nasion palmy, murumuru, laurowy, łój wołowy
  • węglowodany, sacharydy czyli różne cukry – zawiera każda roślina, więc chcąc nie chcąc dodając pulpę z dyni albo jakieś zioło dodajemy też cukry. Dwucukry (popularna sacharoza) czy polisacharydy w wyniku hydrolizy zasadowej zmieniają się w monosacharydy a to właśnie te cukry proste m.in. dzięki lepkości tworzą bąbelki. Ponadto miód, wymyślne syropy, mleko i spółka, też zboża zawierają dużo węglowodanów.
  • zioła saponinowe – powinno się dodawać do mydła w postaci odwarów, destylatów – kłącze tataraku, korzeń mydlnicy, owoc kasztanowca, ziele bluszczu, korzeń lukrecji
  • olej rycynowy
  • żywice
  • im niższe przetłuszczenie tym więcej dużych bąbli
  • mydła na dualu – mieszane wodorotlenki i mydło potasowe – pienią się zawsze lepiej, bo taką własność nadaje wodorotlenek potasu

Co ma wpływ na kremowość:

dav
Fot. Mila Wawrzenczyk
  • tłuszcze z zawartością kwasu stearynowego i palmitynowego – ponieważ te dwa kwasy tłuszczowe zawiera prawie każdy tłuszcz, sprawdźcie w tabeli te wartości i wybierzcie, który Wam pasuje najbardziej
  • olej rycynowy – bardziej wpływa na kremowość piany niż na bąble
  • alkohol cetylowy
  • woski roślinne i pszczeli
  • kremowości nada też połączenie dwóch wodorotlenków

Jeszcze jedno, są dodatki, które w zbyt dużej ilości powodują zmniejszenie piany głównie bąbelkowej i w mniejszym stopniu kremowej. Co nie znaczy, że mamy ich nie używać – trzeba tylko mieć umiar:

  • sól, szczególnie epsom, z morza martwego
  • gliceryna
  • glinki, błota
  • bardzo wysokie przetłuszczenie

Jeśli więc tworzycie mydło 100% oliwkowe, które pieni się bardzo słabo, wzbogaćcie je ziołem saponinowym i miodem. Potrzebujecie dużo kremowej mazistości ukręćcie mydło na dualu z dużą ilością masła shea.

I ostatnie kwestia – leżakowanie podczas, którego mydło dojrzewa, to ma również znaczący wpływ na pienistość mydła. Im starsze tym zawsze będzie lepiej się pienić 🙂

 

Olej ryżowy kontra oliwa. Najprostsze monomydła dla początkujących.

Kiedy ktoś szuka receptury na swoje pierwsze mydło, najczęściej pada odpowiedź, zrób mydło 100% oliwkowe (kastylijskie, bastylijskie – nazwy pochodzą od regionów,w których robi się takie mydła tradycyjnymi metodami). Już pisałam, że nie rozumiem zachwytu nad oliwą jako składnikiem mydła. Mimo redukcji wody, dodania soli i cukru, mydło z oliwy maśli się na mydelniczce i słabo pieni. Dochodzi jeszcze długi czas leżakowania, według mnie aby nadawało się do użytku powinno dojrzewać około roku. W takim razie czy naprawdę jest to najlepszy wybór na pierwsze mydło?

Receptura na około 600g mydła oliwkowego:

600g oliwy z oliwek (100%)

120g wody (20%)

78g NaOH (co da przetłuszczenie ok. 3%)

10g cukru (na większą pianę)

10g soli (na utwardzenie)

W wodzie na ług najpierw dokładnie rozpuszczamy sól i cukier, dopiero po tym wsypujemy odważony wodorotlenek. Zostawiamy do ostygnięcia. Mamy dwie możliwości. Czekamy aż ług ostygnie i zrówna temperaturę z oliwą albo podgrzewamy nieco oliwę aby skrócić czas stygnięcia ługu. Temperatura łączenia w okolicach nawet 40 stopni Celsjusza będzie w porządku. Krótko blendujemy i wylewamy masę mydlaną do formy. Ze względu na dużą redukcję wody, musimy pilnować czasu krojenia. Mydło stwardnieje w ciągu kilku godzin. Na pewno nie można go pozostawić na noc, bo rano może się okazać, że zamiast krojenia będziemy musieli łupać i kruszyć dłutem 😉

Poniżej 7-miesięczne monomydło oliwkowe, jest już prawie białe. Póki kostka nie ma kontaktu z wodą jest tak twarda jak kamień. Kiedy tylko zaczynasz myć nią ręce, już wiesz, że będzie rozmiękczać.

dav
Mydło 100% oliwkowe. Fot. Mila Wawrzenczyk

Ja na pierwsze monomydło polecam recepturę 100% oleju ryżowego, dlatego, że taka kostka ma lepsze parametry – twardość, większa i bardziej kremowa piana, krótsze dojrzewanie. Co ciekawe olej ryżowy ma w składzie kwas mirystynowy, który determinuje parametry mycia i pienistości, w minimalnym stopniu ale zawsze coś 😉

Receptura na około 600g mydła ryżowego:

600g oleju ryżowego, inna nazwa to olej z otrąb ryżowych (100%)

120g wody (20%)

77g NaOH (co da przetłuszczenie ok. 3%)

10g cukru (na większą pianę)

10g soli (na utwardzenie)

Postępujemy dokładnie tak samo jak przy oliwkowym. W wodzie na ług najpierw dokładnie rozpuszczamy sól i cukier, dopiero po tym wsypujemy odważony wodorotlenek. Ze względu na wyższą zawartość kwasu palmitynowego (czyli tego odpowiadającego za twardość), olej ryżowy powoduje nieco szybsze gęstnienie masy mydlanej. Z tego powodu użyjmy mniej blendera a więcej mieszajmy aby bez problemów przelać masę do formy. Również pilnujemy czasu krojenia, po kilku godzinach mydło powinno ładnie się kroić lub bez uszkodzeń dać wyjąć z małych foremek.

Poniżej 3-miesięczne mydło 100% ryżowe. Im dłużej leży tym jest jaśniejsze, choć białe tak jak oliwkowe nie będzie nigdy. Już widać, że mimo krótszego niż oliwkowe, czasu dojrzewania – lepiej się pieni a ja czuję zdecydowanie mniejszą mazistość.

dav
Mydło 100% ryżowe. Fot. Mila Wawrzenczyk

Coraz częściej w recepturach zastępuję oliwę lub zmniejszam jej ilości na korzyść oleju ryżowego. Oczywiście ceną jest finalnie ciemniejsze mydło i nieco przyśpieszone gęstnienie budyniu, jednak dla mnie osobiście to żadna cena za większą twardość i kremową pianę.

Receptury są skomponowane identycznie, różnią się tylko ilością wodorotlenku potrzebnego do zmydlenia poszczególnych olejów. Nie bójcie się redukcji wody, przy mydle z samych olejów to konieczność. Jeśli chodzi o niskie przetłuszczenie, im dłużej mydło leży tym niższe przetłuszczenie ustawiamy, bo nawet tłuszcze trwałe w końcu mogą zjełczeć. A mydło dojrzałe z dobrej receptury nawet z niskim przetłuszczeniem nie wysuszy skóry.

Wybór należy do Was 🙂