MydłoKrem

Zabierałam się do tego mydła jak pies do jeża. Analizując przepisy na soap cream aż mnie skręcało na widok ilości dodawanej gliceryny, dwudobowego rozpuszczania bazy i urąbania całego robota kuchennego przy ubijaniu nasadką do piany, przez pół dnia. Tak, dokładnie tak to wygląda, przynajmniej w recepturach które znalazłam.

Demon lenistwa podpowiada najlepsze rozwiązania, słuchajcie go! Da się to zrobić o wiele mniejszym nakładem pracy i finansów.

Film będzie, jak tylko wrócę z III Festiwalu Mydła i Dzikiej Kosmetyki i III edycji Targów Beauty Days. Póki co, musicie zadowolić się opisem 🙂

Będzie długo, bo choć tu nie ma niczego skomplikowanego, to jednak trzeba zachować kilka zasad.

Receptura na ok. 700g bazy mydła potasowo-sodowego:

225g oliwy ekstra virgin (45%)

125g masła shea nierafinowanego (25%)

125g oleju kokosowego (25%)

25g oleju rycynowego (5%)

150g wody destylowanej (30%)

56g KOH

36g NaOH

Następnie potrzebujemy jeszcze:

600g wody

200g gliceryny roślinnej

200g kwasu stearynowego lub mieszanki kwasu stearynowego/shea/kakaowego/mango w ilości 300g

dodatki jakie sobie wymyślimy

Robimy podstawowe mydło na bazę, metodą HP. Do roztopionych tłuszczów wlewamy ług potasowo-sodowy i grzejemy na wolnym ogniu lub low w wolnowarze. Taki ług robimy jak każdy inny, oba wodorotlenki naraz do wody i rozpuszczamy. Wodorotlenki są dodane pół na pół, czyli 50% sodowego i 50% potasowego. Potasowy dla piany i mazistości kremowej a sodowy dla trzymania fasonu.

Możecie blendować (będzie szybciej) lub tylko mieszać albo zostawić w diabły i napić się wina. Byleby nie spalić – stąd niska temperatura. W takim przypadku wolnowar sprawdza się super.

Powinno wyjść mniej więcej coś takiego 🙂 Kolor zależy od użytej oliwy. Tym się nie przejmujcie, z tego będzie jasne mydłokrem.

hdr
Gotowa baza na MydłoKrem Fot. Mila Wawrzenczyk

I teraz zaczyna się zabawa.

Bazy powinno wyjść około 700g, zalewamy ją 600-700g wody i czekamy aż napęcznieje. Trwa  to kilka godzin. Tak, napęcznieje, nie musi się rozpuścić, mogą pozostać kawałki i to nawet duże. Ważne żeby mydło było rozmiękczone, napęczniałe wodą, elastyczne i miękkie. Nie mieszajcie, zostawcie w spokoju. 600g wody da mydło bardziej zwarte, natomiast 700g takie, które będzie trzymać się w słoiku ale i nadawać do pojemnika z pompką.

Oczywiście zamiast wody możecie użyć czego dusza zapragnie – mleko, jogurt, napar, odwar, hydrolat – jednak pamiętajcie co wprowadzacie do mikstury. Być może będzie potrzebna konserwacja naturalna, a może wolicie dodać konserwantu ze sklepu z półproduktami. Ja uważam, że dodatki naturalne i gliceryna całkowicie załatwiają temat mikroorganizmów w tego typu mydłach.

Kiedy baza mydlana napęcznieje dodajemy do niej kwas stearynowy i masła. Ja użyłam 100g kwasu stearynowego i 200g mango.

dav
Roztapiamy dodatkowe tłuszcze w bazie mydlanej. Fot. Mila Wawrzenczyk

Jeśli tylko kwas stearynowy to 200g. Jeśli tylko masło kakaowe 250g. Mieszanka różnych tłuszczów powinna stanowić około 300g, przykładowo:

100g kwasu stearynowego + 150g masła shea + 50g masła kakaowego

100g kwasu stearynowego + 100g masła shea + 100g masła mango

150g masła kakaowego + 150g masła shea

Możecie mieszać jak chcecie byleby poruszać się w wyżej wymienionych tłuszczach. Mydło będziemy ubijać a to właśnie obecny w tych tłuszczach kwas stearynowy sprawia, że konsystencja mydłokremu będzie stabilna. A w gratisie dostaniemy warstwę okluzyjną, która zapobiega wysuszaniu skóry. Pamiętacie, które tłuszcze zawierają kwas stearynowy?

Kiedy tylko masła i/lub kwas stearynowy się roztopią zaczynamy blendować. Och tutaj wielbiciele blendowania mogą się wykazać nadmiernością 😉 Najpierw musimy doprowadzić miksturę do gładkości i jednorodnej struktury. Wszystkie nierozpuszczone kawałki bazy mydlanej załatwi blender. Na początku na wolnych obrotach. Bądźcie cierpliwi, to nie trwa długo ale trzeba patrzeć co się dzieje pod końcówką blendera. Jeżeli zostawicie kawałki bazy mydlanej, to będą one widoczne w słoiku i wyczuwalne podczas użytku.

Kiedy już osiągniemy emulsję, dodajemy 150-250g gliceryny roślinnej. A po co, przecież mydło zawiera glicerol, bo to produkt uboczny zmydlania? Ano po to żeby mydłokrem zachowało początkową konsystencję. Gliceryna zapobiega wysuszeniu masy mydlanej i dodajemy ją po to aby po miesiącu sięgnąć do słoika i wyjąć mydłokrem a nie wyskrobać zastygłe, wysuszone i ubite mydło. Ja dodałam 200g i to mnie zadowoliło pod względem konsystencji. Do gliceryny jako dodatku podchodzę z rezerwą, bo nigdy mi się nie sprawdziła. Ani w płynie do naczyń ani w mydle żelowym. A tu jest niezbędna, dlatego zanim zaczęłam psioczyć, wypróbowałam to mydło pod prysznicem. No i się zakochałam. Żadnego napięcia skóry, żadnego skrzypienia, tępości. Myjąco – pielęgnujący ideał kremowości.

CollageMaker_20180909_185005574
Etapy blendowania masy mydlanej. Fot. Mila Wawrzenczyk

Od góry – prawie już, ale grudki widocznie. Po środku – mega gładka masa – teraz dodajemy glicerynę. Na dole – masa po dodaniu gliceryny, wyraźnie zaczyna gęstnieć.

Blendujcie dotąd aż osiągniecie pożądaną konsystencję. Krócej jeśli potrzebujecie bardziej lejącego żelu a dłużej jeżeli wolicie przełożyć mydło w słoik. Zaufajcie intuicji i obserwujcie co się dzieje pod blenderem.

A dalej to już tylko fantazja. Glinki, aromaty, olejki eteryczne, pumeks, pestki, barwniki, pielęgnujące oleje, pantenol, witaminy, jedwab.

Jeśli dodajecie proszki – lepiej w początkowej grudkowej fazie. Peelingi, olejki, wszelkie dodatki płynne można wymieszać łyżką, nie trzeba blendować.

Trochę straszna taka ilość dodatkowych tłuszczów. I ja miałam obawy, zupełnie niepotrzebnie. To nadal mydło i nawet z tak dużym przetłuszczeniem myje 🙂

A moje takie. Olej marchwiowy i eteryczny olejek mirt cytrynowy. Tak, ładniejszy i głębszy niż olejek cytrynowy.

dav
MydłoKrem Cytryna. Fot. Mila Wawrzenczyk

Koniecznie podzielcie się wynikami, bo u mnie to mydło wejdzie w powtarzany kanon 🙂

Peelingująca wariacja na temat kremowego mydła ala gołąb czyli dove.

O tym popularnym syndecie napisano już tyle, że nie ma sensu do tego wracać. Przy tworzeniu receptury założenia były następujące: ma być jak balsam, odżywiać, o możliwie najniższym pH i ma być mydłem. To mydło wykonamy metodą na zimno tzw. cold proces/CP. Bez użycia blendera, bez grzania i brudzenia garnków. Przekonacie się jakie to proste!

Receptura na ok 1,5 kg gotowego mydła:

500g masła shea nierafinowanego (50%)

150g masła kakaowego surowego (15%)

150g oleju rzepakowego nierafinowanego (15%)

100g oleju babassu (10%)

100g oleju rycynowego (10%)

300g serwatki (30%)

117g NaOH

14g KOH

50g alkoholu cetylowego

50g ulubionego tłuszczu – ja użyłam oleju makadamia

opcjonalnie:

50g peelingu, użyłam z czarnej porzeczki

25g glinki, użyłam czerwoną australijską

olejek eteryczny lub aromat kosmetyczny

Podstawowy skład tłuszczów jest skomponowany tak aby stworzyć twardą kremową i pienistą kostkę. Jeśli brakuje Wam, któregoś z nich podeprzyjcie się postem o podmienianiu tłuszczów w recepturze.

Alkohol cetylowy jest tutaj po to aby mydło było jeszcze bardziej kremowe, pielęgnujące i jaśniejsze, o bardziej zwartej, jednolitej strukturze (stabilizator i emulgator). Bez obaw to alkohol tłuszczowy, nie ma właściwości wysuszających jak etanol itp. Wręcz przeciwnie jest emolientem ograniczającym TEWL (transepidermalną utratę wody). Można go zastąpić alkoholem cetearylowym, stearylowym, decylowym, mirystylowym i kwasem stearynowym – także w ilości 50g. A jeszcze prościej 50g wymienionych alkoholi zamieńcie na 100g któregoś z wymienionych tłuszczów: masło kakaowe surowe, mango, shea nierafinowane, olej palmowy z miąższu, olej z zielonej kawy, masło kokum czy masło cupuacu. Wszystkie wymienione składniki dodajemy poza kalkulatorem, ponieważ nie każdy jest w nim uwzględniony. Jeśli dodajecie 100g maseł lu olejów wymienionych na końcu, zdecydujcie czy to nie wystarczy jako extra fat. U mnie jest 50g alkoholu cetylowego+ 50g oleju makadamia, być może wystarczy Wam po prostu 100g masła kakaowego 🙂

Robimy ług. Wybrałam serwatkę, bo miałam pod ręką prawdziwe zsiadłe mleko od wiejskiej krowy. Możecie ją zastąpić jakimkolwiek produktem mlecznym poddanym fermentacji – kefir, jogurt a nawet maślanka. Chodzi nam o proteiny i kwas mlekowy. Koniecznie zamrożone w małych pojemniczkach np. na kostki lodu.

dav
Zamrożona serwatka po dodaniu wodorotlenku. Fot. Mila Wawrzenczyk

Oba wodorotlenki, KOH i NaOH, odważamy i wsypujemy na zamrożone kostki i mieszamy. Możemy dodatkowo umieścić naczynie z ługiem, w drugim z zimną wodą, żeby ograniczyć wzrost temperatury. Wszystkie tłuszcze topimy razem, również alkohole tłuszczowe. Dodajemy glinkę i dokładnie ją rozprowadzamy, nie jest to trudne. Łączymy w około 35-40 stopniach Celsjusza. To ważne, bo mamy w składzie tłuszcze z wysoką temperaturą topnienia. Jeśli obniżymy temperaturę łączenia mogą nam się zacząć zestalać, co doprowadzi do fałszywego śladu i widocznych plam zastygłego tłuszczu w gotowej kostce. Wlewamy ług do tłuszczów i mieszamy twardą łyżką drewnianą lub silikonową. Po chwili dosypujemy peeling, rozprowadzamy równomiernie na koniec dodajemy aromat czy też olejek eteryczny. Masa mydlana nie będzie jednorodna. Wygląda jak wodnista kasza manna. Nie ma to żadnego znaczenia, saponifikacja trwa i bez naszej pomocy sobie poradzi. Przelewamy do formy. Izolujemy opatulając kocem i czekamy aż intensywne żelowanie się skończy. Musi żelować, to konieczne. Ja kroiłam po 4 godzinach od wlania do formy 🙂 Niezblendowany w masie mydlanej peeling z drobnych pestek łatwo się kroi. Ostrze noża ślizga się po nich i nie pozostawia dużych rys na kostce.

Po co łączyć dwa wodorotlenki w jednym mydle? NaOH to twardość, KOH to aksamitna mazistość i podbicie piany. Właśnie po to aby otrzymać twarde mydło o jeszcze większej pienistości i kremowości. Moim zdaniem optymalna ilość wodorotlenku potasu to maksymalnie 20% przy dużym przetłuszczeniu  (powyżej 10%). Tyle, że ja lubię twarde kostki, jeśli komuś elastyczność nie przeszkadza to śmiało może użyć nawet 40% KOH i odpowiednią wyższą ilość twardych tłuszczów, albo obniżyć przetłuszczenie, im wyższe tym kostka bardziej ugina się pod naciskiem. Bardzo przyjemnym kalkulatorem po polsku, który uwzględnia połączenie dwóch wodorotlenków, jest kalkulator Kardamona. Pomysł dodawania alkoholi tłuszczowych do mydła pochodzi od wspaniałego profesora chemii Kevina Dunna.

dav
Peeling z czarnej porzeczki. Fot. Mila Wawrzenczyk

Dzięki użyciu serwatki, alkoholu cetylowego i dodatkowego oleju otrzymałam mydło pod prysznic jakie najbardziej lubię, tłuścioch w okolicach 15% niezmydlonych tłuszczów. Po pokrojeniu jest plastyczne (ale nie miękkie), wręcz idealne do robienia dziurek np. pałeczką do sushi. Daję mu miesiąc i zaganiam do pracy.

Źródło:

kalkulator Kardamona

Scientific Soapmaking Kevin M. Dunn