Jogurtowy swirl. Dla mydlarza nie ma niemożliwego i ślad mydlany.

Wszystko się da, naprawdę – kwestia receptury i wykonania. Czy są receptury odpowiednie do swirli a inne zagęszczają w w sekundzie i cały misterny plan idzie w diabły? To zależy! Tak, uwielbiam to stwierdzenie, bo ono oddaje kwintesencję mydlarstwa. Nawet mydło marsylskie, czyli 72% oliwy i 28% kokosa, jest w stanie zagęścić masę na tyle aby nie dało się stworzyć żadnego wzoru. Jak to? Ano tak to, jeśli przeblendujemy masę mydlaną do grubego śladu, bo krąży mit, że owa masa musi uzyskać widoczny ślad. Bullshit!

Masa mydlana ma być jednorodną emulsją, bez widocznie oddzielających się faz tłuszczu i ługu. Tylko tyle. A czy ona będzie gęsta czy rzadka to nie ma najmniejszego znaczenia dla samego procesu. Dlatego nie nadużywajcie blendera 🙂

I w drugą stronę czy na mydle z dużą ilością tłuszczów twardych można zrobić swirl? Można, znów pilnując śladu mydlanego i temperatury a najbardziej nie doprowadzając do grubego śladu.

Każdą recepturę da się wykorzystać do swirli, bo one są różne – jedne potrzebują masy prawie jak woda inne nieco bardziej gęstej. Duża zawartość wosków czy żywic (powyżej 20%)? Żaden problem mydło na gorąco HP też daje możliwości wzorkowania.

Do rzeczy, wyłączając typowo betonujące zapachy kosmetyczne (loteria) i olejki eteryczne (głównie kwiatowe), zawsze możemy zrobić swirl. Trzeba tylko dobrego przemyślenia receptury. Jeśli chcemy dodać typowo zagęszczające dodatki, użyjmy rozrzedzających olejów i nie blendujmy do grubego śladu. Ilość wody nie będzie miała znaczenia. Jeśli przeblendujemy masę i tak zrobi się zbyt gęsta, nawet na 40% wody. Naprawdę zwykle wystarczy kilka bzyknięć a potem tylko mieszanie.

Receptura:

250g oleju kokosowego (25%)

250g masła shea nierafinowanego (25%)

250g oliwy z oliwek (25%)

250g oleju z pestek winogron (25%)

300g zamrożonego jogurtu naturalnego (30%)

134g wodorotlenku sodu (co da przetłuszczenie ok. 7%)

opcjonalnie po 5g glinki białej, zielonej i czerwonej

Robimy ług. Zamiast wody użyjemy 300g zamrożonego wcześniej w foremkach do lodu jogurtu naturalnego. Wybierajcie taki bez dodatków typu zagęszczacze. Zasypujemy jogurtowe kostki NaOH i zostawiamy. Jogurt i wodorotlenek same dojdą do porozumienia. Mieszamy dopiero gdy mniej więcej połowa się rozpuści, czyli zobaczymy pływające „kry jogurtowe”. Próby wcześniejszego mieszania mogą skończyć się wyskoczeniem na zewnątrz oblepionej wodorotlenkiem kostki. Bądźcie ostrożni.

CollageMaker_20180803_155113568
Robimy ług na jogurcie. Fot. Mila Wawrzenczyk

Roztapiamy masło shea i dolewamy resztę tłuszczów. Lipiec 2018 – olej kokosowy trzymany w szafce jest w fazie płynnej. Jeśli macie go w stanie stałym możecie roztopić razem z shea. Dolewamy resztę olejów i łączymy w temperaturze pokojowej. Hmmm lipiec 2018 – temperatura pokojowa ponad 30stopni Celsjusza. Trochę wysoko jak na taiwan swirl. Nic to, wystarczy nie blendować do grubego śladu.

Do zabarwienia poszczególnych mas, podzielonych na trzy równe części użyłam glinki czerwonej, zielonej i białej. Każda po 5g i każda rozprowadzona w 15g wody. Dlatego, że glinki zabierają wodę z masy mydlanej a to też wpływa na szybsze zagęszczenie masy. Poza tym rozprowadzone wodą glinki, miki i inne barwniki łatwiej rozmieszać w masie mydlanej, niż dosypane na sucho. Barwienie zróbcie czym uważacie i lubicie.

Dowodem długo lejącej masy mydlanej poczynionej na ługu jogurtowym, sporej ilości shea i glinkach jest ten oto film —->

Mydło powinno żelować, jeśli nie chce trzeba je zmusić. To dla bezpieczeństwa przed zjełczeniem, bo zawiera aż 25% nietrwałego oleju z pestek winogron. Nie jest to koszmarna ilość ale wiem, że jełczejące mydło spędza sen z powiek mydlarza. Robiłam już mydło z 50% zawartością oleju z pestek winogron, ma się dobrze do dziś dzięki żelowaniu i naturalnej konserwacji. Zabezpieczeniem dodatkowym jest kwas mlekowy obecny w jogurcie, który w reakcji z jonami sodowymi z NaOH przekształca się w mleczan sodu. Ha, przecież mleczan sodu można kupić jako półprodukt do wyrobu mydła. Tylko po co, jeśli po dodaniu mlecznego produktu fermentacji (jogurt, kefir, serwatka) do mydła, otrzymujemy go bez wysiłku. Gotowy mleczan sodu nie podnosi przetłuszczenia, bo jest już solą, a kwas mlekowy jako roztwór czy ten obecny w jogurcie podniesie przetłuszczenie – trzeba o tym pamiętać.

CollageMaker_20180803_155218999
Różnica między mydłem wylanym do formy a żelującym w całości. Fot. Mila Wawrzenczyk

Kroiłam po 6 godzinach ale najlepsze będzie po 8. Żelujące mydła można przetrzymać, bo mają dużo bardziej elastyczną strukturę niż te zimne – bez fazy żelowej.

dav
Krojone właściwie jeszcze w fazie żelowej. Fot. Mila Wawrzenczyk

Wybaczcie bełkot – jestem jak ten olej kokosowy – w stanie płynnym 😉