Sapo kalinus na zimno CP.

Opublikowano 16 komentarzy

O Sapo kalinus czyli mydle na oleju lnianym napisano już chyba wszystko. Ja oczywiście znalazłam jeszcze coś 😉 Coś co pokazuje różne aspekty mydła potasowego i nie tylko.

Wymyśliłam taką recepturę:

Receptura lniane nawłociowe. Fot. Mila Wawrzenczyk

Wzorowana jest na farmakopealnej recepturze Sapo kalinus, która mniej więcej wygląda tak:

Sapo kalinus. Fot Mila Wawrzenczyk

Zwróćcie uwagę na różnice i to czego każdy początkujący mydlarz tak się obawia – widełki Iodine oraz INS. Proszę zadajcie sobie pytanie czy naprawdę jest sens traktować te parametry poważnie? Czy farmakopealna receptura jest bzdurą, bo nie mieści się w widełkach współczesnego kalkulatora?

Wykonanie.

Wrzucamy i wlewamy wszystko naraz do garnka. Kwiatostanu nawłoci jest 43g czyli 10% MT. To jest najprostszy sposób na wykonanie mydła potasowego i co najważniejsze działa! Olej lniany w teperaturze pokojowej. Chwilę mieszamy łyżką aby wodorotlenek potasu dosięgnął wody, bo tylko tak się rozpuści i stworzy ług.

Początek. Fot. Mila Wawrzenczyk

Następnie blendujemy.

Blendujemy lniane. Fot. Mila Wawrzenczyk

Jeśli macie świeże kwiaty nawłoci, pójdzie szybciej. U mnie jeszcze kwitną. Przy suchych ziołach rozdrobnienie zawsze trwa dłużej. Nie przejmujcie się zbytnio, nie zajeżdżajcie blendera jeśli widzicie nadal większe kawałki zioła. Mydło potasowe radzi sobie z większością ziół i samo, w trakcie saponifikacji powoduje rozłażenie się jego fragmentów.

Czwarta godzina. Fot. Mila Wawrzenczyk

W czwartej godzinie, ług zaczyna akcję żelowania. Blendujemy jeszcze raz.

Jeszcze chwila. Fot. Mila Wawrzenczyk

Już prawie gotowe. Niewprawne oko uzna, że już ale struktura, zbyt “rwąca”, za mało przejrzysta podpowiada, że jeszcze chwila. To jest ten moment aby dodać alkoholu. Etanol, przedgon czyli metanol, izopropyl kosmetyczny. Naprawdę to nie ma znaczenia jaki.

Lniane nawłociowe, voila! Fot. Mila Wawrzenczyk

Czas przygotowania.

Są tłuszcze, które sprawiają, że saponifikacja trwa wieki. Często należy do nich olej lniany. Często, bo to zależy też od pochodzenia oleju, zapewne też od jego sposobu tłoczenia, świeżości a najbardziej od metody robienia.

Żeby saponifikacja nie trwała wieki należy wziąć pod uwagę ilość wody. To mydło zaczęło żelować w czwartej godzinie od nastawienia. A może i szybciej, tak przyznaję się, zakładałam że potrwa to jednak z dobę i poszłam na wino.

Chcąc przyspieszyć saponifikację mydła potasowego metodą na zimno redukujemy wodę do masy wodorotlenku, czyli ług 1:1.

Przyspieszaczem saponifikacji jest alkohol. Z tego powodu, niektóre aromaty kosmetyczne betonują masę mydlaną sodowego mydła. Alkohol jest nośnikiem zapachów. W tym mydle użyłam go około 10% MT. Tak jest też w recepturze farmakopealnej – 5 części spirytusu na 43 części oleju lnianego. Alkohol pomaga też uzyskać mydło przezroczyste.

Mam wrażenie, że moment jego dodania ma znaczenie. Dolany na początku, kiedy właściwie nic jeszcze się nie dzieje, nie działa tak skutecznie jak dodany w fazie początku żelowania.

Zerowe przetłuszczenie jest kwintesencją saponifikacji. Tak wygląda chemicznie ten proces. Każdy nadmiarowy gram tłuszczu powoduje zaburzenie tej reakcji. Przy potasowych mydłach ustawiajmy w kalkulatorze 0% przetłuszczenia. Dodamy sobie co tylko chcemy po zakończeniu reakcji. Ja wciepałam w to mydło 25g maceratu glistnikowego na rzepaku nierafinowanym, 25g oleju lnianego surowego i 25g lanoliny bezwodnej. Jesień w końcu 😉

Ponieważ, nie chciałam grzać oleju lnianego dwukrotnie, nie zastosowałam zasady gorące tłuszcze + gorący ług, co również przyspiesza saponifikację mydła potasowego metodą na zimno CP. Mydło Sapo kalinus jest przeznaczone do grzania ale jak widzicie nie ma takiej potrzeby. Oszczędźmy wielogodzinne grzanie temu delikatnemu olejowi.

Zapach mydła lnianego i nie tylko.

Charakterystycznego zapachu mydła lnianego, na który narzekają jego wielbiciele da się uniknąć.

Po pierwsze niskie przetłuszczenie. Nie ma wtedy możliwości aby niezmydlone kwasy tłuszczowe zaczęły się utleniać, czyli jełczeć. Używanie świeżego, surowego oleju, pachnącego siemieniem lnianym, a nie tego bezwartościowego z półek marketowych.

Druga i najważniejsza sprawa to dodanie alkoholu. Alkohol i kwasy w saponifikacji tworzą estry. A estry to substancje zapachowe, które niwelują smród. Tak przedstawiając najprościej i po ludzku bez potwornego języka branżowego. Jeśli użyjecie też kwasu cytrynowego w mydle potasowym, nie ma opcji by nie pachniało dobrze. W każdej roślinie (nawłoci też) są kwasy organiczne, przy lnianym może się okazać, że to mało.

A teraz idzie sobie dojrzeć, bo mimo całkowitego przeżelowania to nie jest jeszcze mydło, którego można używać, licząc na jego cudne właściwości. I to jest trzecia rzecz mająca wpływ na zapach. Najczęściej używacie świeżego 2-3 tygodniowego mydła, które nie jest dojrzałe i nie nabrało założonych właściwości. Mydło potasowe również musi dojrzeć.

I jeszcze na koniec mydeło lniane sodowe! Zrobione w maju tego roku, po pięciu miesiącach ma się wspaniale. Nie jełczeje, jest twarde, pachnie mydłem, nie suszy 🙂

Lniane sodowe. Fot. Mila Wawrzenczyk
Lniane sodowe, zdjęcie z kompa. Fot. Mila Wawrzenczyk

Miłego mydenia!

16 komentarzy do “Sapo kalinus na zimno CP.

  1. Czy “flaxseed oil” można używać w kalkulatorze zamiennie z “linseed oil”? Bo chyba podobnie wychodzi w recepturze…

    1. Tak, to jest to samo, olej lniany 🙂

  2. […] Pomocny jest w takich przypadkach delikatny peeling skóry. Może warto go zrobić na bazie mydła potasowego z […]

  3. […] dojść zielsku do głosu. Pachnie mi tak, jakby jednak było nieco etanolu (to znaczy super, bo wóda mydłu nie szkodzi), acz nie podejrzewałam, bo gęstnienie nieco przyspieszone przy łączeniu w temperaturze […]

  4. […] Wzięła się z lenistwa i chęci spożytkowania tzw. resztek, jak zwykle! Każdy kto robi kosmetyki, robi też różnego rodzaju ekstrakty, maceraty, czy też akurat ma zbyt dużo ziół czy niechcianego produktu spożywczego. Wtedy z pomocą hydrolizy przychodzi właśnie wodorotlenek potasu. Został Wam korzeń żywokostu z glicerytu, a tam jeszcze mnogość polisacharydów i alantoiny. Nie ma nic prostszego. Tworzymy recepturę, odważamy oleje i pozostałości zielska w ilości 10% do nawet 30% masy tłuszczów. Blendujemy aby ułatwić potem pracę KOH. Dosypujemy wodorotlenek i dolewamy płynu, mieszamy do rozpuszczenia wodorotlenku, potem blendujemy i mieszamy jak wyżej, aż do przeżelowania. Dla niewprawnych lepszym będzie zrobienie ługu w osobnym naczyniu i dolanie standardowo do tłuszczów. Uwaga, ta metoda wymaga wydłużonego czasu saponifikacji, bo wtedy mamy gwarancję, że przykładowy korzeń żywokostu rozejdzie się na pastę i nie pozostawi wyczuwalnych kawałków. Dlatego, też mniej blendowania, więcej mieszania i wskazane tłuszcze dłużej zmydlające się. Nie warto wykorzystywać surowca typu płatki maku z maceratu (przypominam maceratio to moczyć a nie zalewać olejem), te blade wymoczki już nie zawierają niczego cennego. Zauważycie po wyglądzie czy zapachu zielska, co jeszcze można wykorzystać. Bardzo trudno lub wcale hydrolizują twarde łodygi i pędy iglaków, więc to sobie darujcie. Takie mydło można zarówno grzać jak i robić na zimno, zachowując zasady konieczne dla każdej z metod. Przykładowe wciepywane tutaj. […]

  5. […] (głównie), sole kwasów. Pamiętacie, że estry to te pachnące substancje, pisałam przy okazji mydła potasowego sapo kalinus. Faktycznie jeśli powstanie nowy związek, olejek nie będzie pachniał identycznie jak z butelki […]

  6. […] Czas zmydlania mydła potasowego na zimno zależy też od rodzaju tłuszczów, więc jeśli nie będzie chciało żelować błyskawicznie, bądźcie cierpliwi, tak ma być. Mimo wydłużonego czasu, dojdzie do skutku. Jeśli nie jesteście cierpliwi, podgrzejcie oporne mydło. Zależy też od dodatku alkoholu, o tym i o zapachu mydła poczytajcie tu. […]

  7. […] się to, naprawdę jest krnąbrne mydło i gotowe wygląda nieco inaczej niż zwykle potasowe. Niecierpliwi niech dodadzą alkoholu, jak poczytaj tutaj. Nie jest typowo ciągnące się za łyżką, tylko takie oddzielające się od łyżki. […]

  8. […] Jeżeli chcecie żeby szybciej się robiło i lepiej pachniało, poczytajcie o alkoholu w mydłach potasowych. […]

  9. […] Trzeba pamiętać, że borowina też zawiera kwasy organiczne, humusowe. Wcześniej robiłam już mydło z taką ilością oleju lnianego, trwało dwa lata bez zmian. Jak długo jeszcze wytrzymałoby nie wiem, gdyż się zużyło. Kwas […]

  10. Co to znaczy 10%MT? Czy kwiat nawłoci dodaje się w ramach któregoś ze składników z kalkulatora czy oprócz tych składników jeszcze dorzucamy kwiat ?

  11. A jak go przechowywać w trakcie dojrzewania? Chodzi mi o to czy wsadzić go do słoika i zakręcić czy trzymać w otwartym?

  12. Witam, ie czasu lniane potasowe musi dojrzewać?

    1. Tyle samo ile każde potasowe, ja zaczynam używać po miesiącu.

Leave a Reply