fbpx
BLOG CIAŁO

Kwiatowe masło do ciała.

Zróbmy sobie prezent, dziewczyny! Taki prawdziwy, naturalny i zarazem wymagający minimum wysiłku. Jeśli robicie kosmetyki samodzielnie, skład nie sprawi problemów.

Receptura – kwiatowe masło do ciała. Fot. Mila Wawrzenczyk

Co zrobić, żeby masło łatwo się wchłaniało.

Doskonale wiecie, że masło shea jest tłuszczem ciężkim, długo pozostaje na skórze, dlatego, że zawiera sporą ilość żywic, kwasu stearynowego i wosków. Lubimy je za pielęgnujące sterole. Mnie jest trudno zrezygnować z niego w mydłach i masłach do ciała a z drugiej strony lubię, kiedy mazidło szybko się wchłania. Dlatego tworząc receptury staram się nie przekraczać 50% wartości shea. Shea ze względu na swój skład pełni też rolę emulgatora, mimo że tu nie ma fazy wodnej. Pozostałe tłuszcze to łatwo wchłaniające się oleje np. winogronowy, słonecznikowy, krokoszowy, rydzowy, czyli wszystkie z przewagą kwasów wielonienasyconych o najwyższej pielęgnacji – linolowego i linolenowego. Średnio wchłania się oliwa, migdałowy, rzepakowy, z orzechów ziemnych, a to za sprawą przewagi kwasu jednonienasyconego – oleinowego. Jeśli do masła shea dołożymy większość ostatnich olejów, zapomnijmy o w miarę szybkim wchłanianiu. Olej kokosowy, masło murumuru, olej babassu, również wykazują się szybkim „schnięciem” na skórze.

Kto nie lubi kolorowych kosmetyków!?

Ja lubię i to bardzo, jednak średnio lubię kolor uzyskiwany syntetycznie. O ile w mydle trudniej jest uzyskać pożądany kolor naturalnie (szczególnie niebieski i fioletowy) o tyle w większości mazideł „co wsadzisz, to wyjmiesz”. Tym razem postawiłam na alkannę barwierską, inaczej czerwienicę barwierską – Alkanna tinctoria. Jest warta zachodu nie tylko ze względu na kolor. Zawiera śluzy – nawilżenie, garbniki – antyseptyka, flawonoidy – odżywienie. Macerat olejowy, bo to on będzie naszym barwnikiem, robimy ze sproszkowanych korzeni. Kupicie w sklepie zielarskim. Ja zalewam 50g alkanny połową litra jasnego oleju, zwykle słonecznikowego, bez psikania alkoholem. Po dziesięciu dniach oczekiwania w ciemności, macerat wygląda jak wiśniówka! Pamiętajcie, żeby dokładnie odcedzić i dopiero używać. Dodaję do mydeł, kremów twarzowych, mieszam z innymi, żeby uzyskać pożądany kolor. Te 15%, choć wygląda groźnie, ani troszkę nie nadaje kolorytu skórze.

Macerat olejowy z alkanny barwierskiej. Fot. Mila Wawrzeńczyk

Kto nie lubi pachnących kosmetyków?!

Właściwie to ja nie wiem czy da się zrobić niepachnący specyfik. Każde zielsko, tłuszcz, dodatek ma swój niepowtarzalny aromat, który w mydle potrafi zmienić się w nieoczekiwany sposób i ja to bardzo lubię. Jednak prawdziwą miłością są dla mnie olejki eteryczne, bo to one dają niezmierzone możliwości tworzenia zapachów. Wystarczy zmienić jeden ze składowych mieszanki o 1%, żeby stworzyć potwora. Tak też było z blendem FLORAL. Jagodlin, popularnie nazywany ylangiem albo się kocha albo nienawidzi. Ja pokochałam od pierwszego powąchania, bo wiedziałam, że w nim tkwi potencjał. Tak, pierwsze próby kończyły się nieakceptowalnym na dłuższą metę mocnym i ciężkim zapachem. Jagodlin jest zaborczy w mieszankach, trzeba go odpowiednio złagodzić, wydobyć jego kwiatowe nuty. Zawsze na ratunek przychodzi geranium egipskie, to ta odmiana olejku eterycznego pozyskiwana z samych kwiatów, która na skórze zmienia nutę na różaną. Do tego lawenda i w końcu udało się otrzymać, trwały kwiatowy naturalny zapach. Pamiętajcie, że nie ocenia się zapachu na podstawie powąchania odkręconej butelki. Komponujący zawsze próbuje zapachy na bibułkach, w kosmetykach i w końcu na skórze, która jest zwykle punktem docelowym. Dodałam 2% masy mazidła, co nadało średnio intensywny zapach.

Wykonanie, banalnie proste.

100% to przykładowo 200g, więc liczymy – 200 x 0,5 = 100g masła shea, 200 x 0,15 = 30g maceratu alkanny itd. Odważamy tłuszcze, wszystkie razem. Rozdrabniamy łyżką czy nożem masło shea, na mniejsze kawałki. Podgrzewamy przez chwilę. Uwaga, lekko podgrzewamy a nie topimy jak do mydła. Chodzi tylko o to aby shea nieco zmiękło. Jeśli roztopicie shea całkowicie, będziecie czekać wieczność na jego ponowne zestalenie. Blendujemy do gładkości.

Zblendowane po nocy składniki. Fot. Mila Wawrzenczyk

Następnie dodajemy olejki eteryczne i witaminę E, która jest przeciwutleniaczem i zapobiegnie jełczeniu tłuszczów. Gliceryt zapobiegający wysuszaniu powierzchni maseł, kremów i dodający substancji aktywnych oczywiście. Koniec 🙂

Ja zawsze zostawiam wszystkie mazidła na jakiś czas, kilka czy kilkanaście godzin, zanim przełożę je do opakowań docelowych. Robię tak, żeby dać czas na zmianę konsystencji, bo ta zawsze stabilizuje się po czasie. Jeśli konsystencja mi nie odpowiada łatwo mogę ją zmienić, mając całą masę w pojemniku do mieszania.

Jeszcze jedna uwaga. Im więcej dodacie masła shea albo kakaowego, tym bardziej puszyste masło otrzymacie. To moje jest takie bardziej lejące ale nie wylewające się ze słoika.

Kwiatowe masło do ciała. Fot. Mila Wawrzenczyk

jeden komentarz

  1. Milu w temacie kwiatowych kosmetyków mam pytanie odnośnie macerowania w tłuszczu. Czy surowce z zawartością antocyjanów, flawonoidów, witamin, olejków eterycznych np. płatki róży oddadzą co dobre do oliwy z oliwek jeżeli zostaną spryskane alkoholem? Na tyle żeby taki macerat można nazwać wartościowym?

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: