Woda w mydle.

Woda w mydle to nic innego jak nośnik, medium wodorotlenku. Właściwie to jej główne zadanie.

Zmydlanie wygląda tak:

IMG_20180116_214542
Otrzymywanie kosmetycznych mydeł sodowych. dr Karol Kacprzak, Wydział Chemii UAM

Kwasy tłuszczowe + wodorotlenek = mydło + gliceryna. Koniec.

Tyle, że wykonując reakcję według zapisu otrzymamy to 😂

dav
Olej rzepakowy + wodorotlenek. Fot. Mila Wawrzenczyk

Zapis sumaryczny reakcji to nie to samo co przebieg reakcji. Jeśli nie stworzymy odpowiednich warunków, reakcja nie zajdzie, nie ma mowy, bo potrzebne jest odpowiednie środowisko. Żeby zrobić mydło potrzebna jest woda, która po dosypaniu do niej wodorotlenku stworzy reaktywny roztwór ługu. Właściwie można by wpis zakończyć, ale my ludzie lubimy myśleć, pytać i tworzyć 🙂

Standardowo dodajemy 28-33% wody. W ustawieniach kalkulatora widnieje aż 38%, szczerze mówiąc nie rozumiem co autor miał na myśli. Za dużo na kostkę sodową, zbyt mało na potasowe mazidło. Być może jest to idealna proporcja dla mydeł sodowych na ciepło, czyli HP 🙂

Wodę redukujemy jeśli używamy tylko płynnych tłuszczów – olejów lub ich dużą przewagę. Wtedy wpisujemy 23-28%. Proporcjonalnie do ilości olejów, im ich więcej, tym niższa zawartość wody. Te 28% to umowna granica dla proporcji mydła marsylskiego 28% stałych i 72% płynnych. Umowna, bo zależy od rodzaju tłuszczów i dodatków, a też i wyobraźni. I na odwrót im więcej maseł/twardych tłuszczów tym na większą ilość wody możemy sobie pozwolić.

Redukujemy też kiedy dodajemy do mydła pulpy warzywne, owoce, borowinę – wszystkie produkty zawierające wodę. W tym wypadku trzeba robić to na wyczucie. Dobrą wyjściową jest pogrzebanie w składzie dodatku. Ogórek zawiera bardzo dużo wody a marchew wręcz przeciwnie, chyba że jest sokiem z marchwi. Używajcie zmysłu kucharskiego i wagi 😉

Jeśli dodajemy płyn do budyniu, jogurt, napar, roztwór kwasu itp. również zmniejszamy odpowiednio wodę na ług. Pamiętając, że wodorotlenek rozpuszcza się dobrze 1:1. Przewaga wagowa wodorotlenku może przysporzyć trudności w jego całkowitym rozpuszczeniu.

Sama redukcja wody nie przyspieszy dojrzewania mydła, bo nie jest to proces polegający tylko na odparowaniu wody, a dużo bardziej złożony. Nie mniej jednak warto redukować wodę, bo to z pewnością zapobiegnie zniekształceniu kostek w trakcie leżakowania.

Większa ilość wody pomaga nieco w tworzeniu swirli czyli wzorów ale głównym czynnikiem jest tu jednak dobór odpowiednich tłuszczów.

Jeśli dodajemy do masy mydlanej, czyli budyniu produkty sypkie – skrobię, glinki, kakao, mleko w proszku itp. musimy wziąć pod uwagę, że one zabierają/chłoną wodę. Nie ma to właściwie znaczenia przy jednolitym mydle wylewanym w całości do formy ale już przy tworzeniu wzorów może mieć diametralną, bo szybciej zastyga. W takim przypadku należałoby zwiększyć zawartość wody o te 1-3% w zależności od ilości dodanego „proszku” i jego rodzaju. Najbardziej chłonne są skrobie/mąki i glinki.

Nieszczęsne rzeczki glicerynowe czy też marmurki też lubią dużo wody. Nie jest to jednoznaczne w określeniu przy jakiej ilości wody tworzą się dziwne wzorki, bo nie zależy to tylko od wody a od połączenia czynników żelowania, wody, tłuszczów i dodatków. Z pewnością powyżej 30% zawartości wody sprzyja powstawaniu rzeczek glicerynowych.

O wodzie w mydle przetapianym przeczytacie tutaj.

Jeżeli chodzi o mydło potasowe, czyli maziste mydło w paście to generalnie obowiązuje ta sama zasada jak przy sodowej kostce. Im więcej tłuszczów płynnych używamy w recepturze tym mniej wody dodajemy. Jednak ma też znaczenie jaką wyjściową konsystencję chcemy uzyskać. Moje pierwsze mydła potasowe, mimo, że maziste po zmydleniu, przełożone na ciepło do słoika, na drugi dzień stawały się betonem niemożliwym do wyjęcia z niego ludzką siłą 😉 Teraz robię potasowe na co najmniej 60% wody – gdy grzeję na ciepło.

Mydło potasowe na zimno rządzi się innymi zasadami jeśli chodzi o ilość wody.

I jeszcze jedna sprawa. Rozpuszczanie mydła, a więc tworzenie żelu do użytku gospodarczego, szamponu czy żelu pod prysznic. Nie ma złotego środka. Zawsze zaczynajcie od proporcji: jedna część wody do dwóch części mydła. Lepiej dać mniej i dolać niż zbyt mocno rozrzedzić. Zalewajcie wrzątkiem mydła gospodarcze a ciepłą wodą mydła toaletowe z super olejami i składnikami. Jeśli mydło zawiera połowę i więcej tłuszczów stałych potrzeba więcej wody aby utworzyć żel. Z rozcieńczaniem mydła należy odczekać choć kilka dni po jego zrobieniu. To samo z odczekaniem po jego rozcieńczeniu, potrzebujemy co najmniej kilkunastu godzin aby stwierdzić czy konsystencja nam odpowiada, bo często jest tak, że zaraz po dolaniu wody jest rzadkie, by po godzinie znów stwardnieć. Dlatego nie przelewajcie od razu w docelowy pojemnik, poczekajcie, zostawcie pod przykryciem i obserwujcie. Do równomiernego rozpuszczenia przyda się blender. Początkowo spienione mydło, po delikatnym mieszaniu łyżką, wciągnie piankę. Czasem jest tak, że dolewamy, dolewamy i dolewamy i wciąż beton. Trzeba tylko cierpliwości. Krok po kroku dolewamy stopniowo, aż zaskoczy 🙂 Gospodarcze nie robi problemów przy zachowanych proporcjach.

 

Co zrobić z nieudanym mydłem.

Czasem zaliczymy wpadkę i mydło nie wyjdzie jak tego oczekiwaliśmy, okaże się paskudnym gniotem, mamy wiadro okrojonych fragmentów mydła lub mydło zostało zrobione prawidłowo ale ze złej receptury. Pamiętajcie nigdy nie wyrzucamy mydła, zawsze da się uratować każdego stwora i każdy niechciany kawałek 😉

Warto podzielić przerabiane mydła na kolory – jeśli zmieszamy wszystkie naraz, otrzymamy burą masę. Dobrze też wiedzieć jaki był skład tłuszczów płynnych i stałych, żeby mniej więcej przewidzieć twardość przerabiańca. Możemy łączyć różne mydła – inne przetłuszczenie, skład – to nie ma znaczenia, wszystko się ładnie połączy. Istotny jest tylko kolor.

Czy takie mydło jest gorsze? Wręcz przeciwnie – możemy je ulepszyć. Ze względu na obniżone pH i niską temperaturę mamy szansę aby użyć dodatków wrażliwych na te czynniki, co w procesie CP czyli na zimno nie zawsze ma sens. Zupełnie odwrotnie niż logika podpowiada, na zimno wszystkie składniki powinny przetrwać a jednak jest odwrotnie 😉

Przetapianie.

Chyba najpopularniejsza metoda. W ten sposób możemy dać nowe życie każdemu mydłu. Szczególnie tym z za niskim przetłuszczeniem czyli o pH zbyt wysokim aby je używać i tym o nieładnej strukturze, z dziurami, z fałszywym śladem czyli fragmentami wizualnie różniącymi się od reszty mydła. Przetapianie jest bardzo zbliżone technicznie do robienia mydła metodą HP czyli na gorąco.

  1. Ścieramy takie mydło na tarce o drobnych oczkach. To znacznie ułatwi roztapianie i uzyskanie w miarę jednolitej struktury.
  2. Zalewamy wiórki gorącą wodą i zostawiamy na jakiś czas żeby zmiękło – nawet na całą noc (przy mydle dojrzałym naprawdę warto poczekać). Jeśli mamy świeże mydło ten krok można pominąć, bo ono jest jeszcze miękkie.
  3. Woda powinna stanowić około 10% masy mydła. Jeśli roztapiamy mydło z przewagą tłuszczów stałych/maseł możemy dodać do 15% wody.
  4. Zamiast wody można użyć każdego innego płynu, naparu czy odwaru z ziół, mleka..
  5. Kiedy mydło namięknie zaczynamy je podgrzewać. Bezpośrednio w garnku lub w kąpieli wodnej. Na małym ogniu, żeby uniknąć przypalenia. Ja nastawiam płytę na 3.
  6. Mieszamy, mieszamy i mieszamy 🙂 Dotąd aż masa stanie się jednorodna, bez widocznych kawałków nieroztopionego mydła. W zależności od mydła wyjściowego (rodzaj tłuszczów, wiek mydła) czas roztapiania jest różny. Nie zważajcie na to, że się zacznie pienić.
mde
Początek podgrzewania. Fot Mila Wawrzenczyk

7. Wyłączamy ale nie zestawiamy mydła z palnika czy płyty i dodajemy do masy wszystko co sobie zaplanowaliśmy.

  • tłuszcze aby podnieść przetłuszczenie i właściwości pielęgnujące – moja rada dodawajcie raczej maseł niż tłuszczów płynnych. Ja lubię woski, lanolinę i kwas stearynowy.
  • barwniki – masę można podzielić na części barwione na inne kolory
  • zapachy i olejki eteryczne
  • peeling – świetny sposób na nadanie nowego życia przetopom
  • nową/świeżo połączoną masę mydlaną (w ilości stara do nowej nawet 1:1) – w tym wypadku konieczne będzie dalsze grzanie i pilnowanie momentu aż masa stanie się jednorodna
dav
Pumeks zmielony i mak dla ozdoby. Fot. Mila Wawrzenczyk

8. Masę/masy przekładamy do form jeszcze ciepłą. Stukamy formą o blat aby ubić masę. Ozdabiamy brokatem, suszonymi ziołami i wszystkim co nam jeszcze wyobraźnia podpowie. Jeśli chodzi o przetapianie to wszystkie zioła i kwiatki, które tracą kolor w mydłach CP, tutaj go zachowają. Poza tym „posypki” zniwelują nieco widoczność dziur 😉

bty
Barwnik, EO rozmarynowy i suszony rozmaryn. Fot. Mila Wawrzenczyk

Błędy, wynikają głównie z niecierpliwości 😉

dav
Masa przetapiana za krótko, widoczne nierozpuszczone kawałki mydła. Fot. Mila Wawrzenczyk
dav
Dodane za dużo wody do rozpuszczania, podczas schnięcia kostka odkształca się. Fot. Mila Wawrzenczyk

Zatapianie.

Czyli dorzucanie fragmentów gotowego mydła do świeżej masy mydlanej. Znacznie mniej pracochłonne i wizualnie właściwie nie do odróżnienia dla laika. Żeby nowa kostka trzymała się cało i nie kruszyła nie przekraczajmy 50% mydła gotowego i 50% mydła świeżego.

  1. Gotowe mydło tniemy na kawałki – uzyskamy efekt kamieni szlachetnych czy marmuru. Pocięte kawałki wsypujemy do formy na dno, w środek już po wylaniu świeżej masy mydlanej lub dekorujemy wierzch nowego mydła.
dav
Zatopione czerwone fragmenty gotowego mydła w świeżej masie nagietkowej. Fot. Mila Wawrzenczyk

2. Gotowe mydło ścieramy na tarce. Drobnej lub grubej, mieszamy ze świeżą masą mydlaną w całości lub tylko z jej częścią.

dav
Gotowe mydło starte na drobne wiórki, zatopione w części świeżej masy. Fot. Mila Wawrzenczyk

3. Gotowe i wysuszone mydło (to ważne żeby było już dojrzałe i suche) wrzucamy do robota kuchennego z nożem do siekania. Otrzymamy drobne kuleczki, do zatopienia albo posypki.

dav
Posypka. Mila Wawrzenczyk

4. Jeśli mamy niechciane całe kostki mydła, możemy z nich zrobić spiralki za pomocą obieraczki do warzyw.

mde
Spirale układamy na dnie formy i zalewamy świeżą masą mydlaną. Fot. Mila Wawrzenczyk

Błędy. 

Zatapianie jasnych kawałków mydła w ciemnej świeżej masie da efekt salcesonu 😉

Rozpuszczanie mydła.

Ostatecznie, naprawdę jeśli już nic nie da się zrobić można przerobić mydło na płynne. Dlaczego w ostateczności? Mydło sodowe w płynie ma tendencję do rozwarstwiania się. Oczywiście można temu zapobiec stosując emulgatory i zagęszczacze, istnieją nieszkodliwe i naturalne np. guma ksantanowa. Jednak nie są to substancje, które każdy ma pod ręką a kupować tylko po to żeby zrobić mydło w płynie. Kwestia do rozważenia, ja nie używam 🙂 Jeśli jest potrzeba poszukajcie w sklepach z półproduktami. Zasada podobna jak przy przetapianiu mydła, tylko, że nie ma potrzeby podgrzewania – każde mydło w końcu się rozpuszcza w każdym płynie.

Stare z nowym.

Najpierw topimy gotowe mydło, potem łączymy je ze świeżą masą mydlaną i wylewamy w formę. Otrzymujemy najbardziej gładkie kostki jakie tylko można sobie wyobrazić w przypadku recyklingu mydła 😉 Najlepiej opowie Wam o tym pomysłodawczyni metody Marta z Eco love.

Wysalanie.

Szczegółowo tutaj.

Także nie traćcie nadziei 🙂