Dziecięce. Mydło pielęgnujące i delikatnie myjące.

Bywa tak, że potrzebujemy mydła dla skóry cienkiej, wrażliwej, delikatnej. Taka skóra nie potrzebuje nadmiernego oczyszczania. Dla niej najważniejsza jest pielęgnacja, a w przypadku dzieci też pianka. I ta pianka jest najtrudniejsza w tym wypadku do osiągnięcia, bo jeśli ma być to najdelikatniejsze mydło świata nie możemy użyć oleju kokosowego ani żadnego, który zawiera kwasy tłuszczowe odpowiedzialne za czyszczenie babassu, laurowy, z nasion palmy (kw. mirystynowy, laurynowy). Jednak jeżeli problem wrażliwości jest mocno nasilony to raczej można darować mydłu tę drobną niedoskonałość.

Długo zastanawiałam się nad wyborem zioła, który podniesie właściwości pielęgnacyjne. Aż nadszedł czas kwitnienia lipy. Najpierw szerokolistnej a po około dwóch tygodniach drobnolistnej. Innej możliwości nie było – będzie lipne mydło!

Dlaczego kwiat lipy (Flos Tiliae)? Zawiera polisacharydy, w tym wypadku śluzy, które w reakcji z zasadą rozłożą się do prostszych cukrów i zadziałają osłaniająco i uwadniająco. Do tego kwasy organiczne, olejek eteryczny i garbniki mają właściwości antyseptyczne. Żadne znane mi źródła nie podają przypadków reakcji uczuleniowej na lipę. Pozostałe składniki. Masło shea ma dużą część niezmydlalną, która zawiera woski, żywice, tokoferole, a one i kwas stearynowy zostawią na skórze warstwę niezmywalną chroniącą przed czynnikami zewnętrznymi. Olej ryżowy daje mydłu większą twardość, jego kwasy tłuszczowe pozwalają uzyskać bardziej wyrównaną pielęgnację (oleinowy i linolowy). Olej rycynowy doda piany a ze słodkich migdałów podniesie pielęgnację. Zarówno zastosowane zioło jak i odpowiedni dobór tłuszczów podniesie pielęgnację wyżej niż wskazuje to kalkulator. Sól utwardzi, cukier stworzy większe bański mydlane. Czymś myć się musimy, więc dlaczego nie zrobić sensownego mydła?!

dav
Napar z lipy. Fot. Mila Wawrzenczyk

Żeby wzmocnić działanie mydła robimy napar z kwiatów lipy, który następnie zamrażamy oraz macerat na oleju ryżowym. Tak, podwójnie, dlatego, że mydło ma dużo krótszy kontakt ze skórą niż mazidła. Poza tym są związki, oddadzą się wodzie np. polisacharydy a są i takie, które rozpuszczą się w tłuszczu. I jeszcze zapach, tutaj nieco przytłumiony przez masło shea ale wciąż wyczuwalny słodko-miodowy zapach kwiatów lipy.

Jeszcze jedno, ja myłam dzieci (jeszcze wanienkowe) w mydle od trzeciego miesiąca życia, jednak nie w sposób standardowy, czyli pocierając skórę kostką. W wanience myłam swoje ręce mydłem przeznaczonym dla dzieci i potem w tak powstałych mydlinach dziecko.

Receptura na około półtora kilograma mydła, wykonanie metodą na zimno:

600g olej ryżowy (60%)

300g masło shea nierafinowane (30%)

50g oleju rycynowego (5%)

50g oleju ze słodkich migdałów (5%)

280g zamrożonego naparu z kwiatów lipy (28%)

120g  NaOH (co da przetłuszczenie w okolicach 8%)

opcjonalnie 20g soli i 20g cukru

Robimy ług. Ponieważ napar jest zamrożony w kosteczki (odważamy już zamrożony), obędzie się bez szkodliwych oparów i szybciej ostygnie. Jeśli chcemy użyć soli i cukru musimy je rozpuścić w ciepłym jeszcze naparze tuż po odcedzeniu i dopiero wtedy zamrozić. Oczywiście wtedy zmieni się waga po zamrożeniu, bo dojdzie 40g cukru i soli. ale tym się nie przejmujcie, woda jest tutaj tylko rozpuszczalnikiem. Jeśli odważycie zamrożonych kostek naparowych około 300g, będzie dobrze.

Roztapiamy masło shea i do niego dolewamy pozostałe tłuszcze w temperaturze pokojowej, olej rycynowy, olej ze słodkich migdałów i olej ryżowy.

Kiedy ług i tłuszcze wyrównają temperaturę, łączymy. Sprawdzam temperaturę dotykając jednocześnie pojemników na dole, gdy nie odczuwam, że są cieplejsze niż moje dłonie, łączę.

Najpierw mieszamy końcówką blendera, potem bzykamy kilka razy i tak naprzemiennie. Tutaj możemy sobie pozwolić na średni ślad, bo nie kombinujemy z wzorkami. Choć nie jest to potrzebne, wystarczy mieszać do momentu jednorodnej emulsji bez smug. Wiem, że lubicie pobzykać blenderem, więc przy tym mydle pozwalam 😀

Wylewamy do formy. Możemy zaizolować kocem, żeby na pewno przeżelowało. Jeśli nie będzie żelować, dojrzewanie potrwa dwa razy dłużej. Oczywiście w przypadku mydeł dziecięcych chcemy używać wymyślnych pojedynczych foremek w kształcie zwierząt i samochodów. Wtedy należy taką foremkę włożyć do piekarnika w temperaturze 70-90 stopni. Wyłączyć po godzinie lub gdy zacznie żelować. Zostawić do ostygnięcia.

Kroiłam po około 10 godzinach. Nie należało to do przyjemności, bo nieco maziało się na nożu. Być może strunowa krajalnica lub/i późniejsze krojenie zapobiegnie temu. Odkładamy kostki, które na początku są miękkie i elastyczne. Po tygodniu twardnieją.

Mydło można używać po około 6 tygodniach. Tylko pamiętajcie, że im dłużej wytrzymacie tym kostka będzie się lepiej pienić i mniej maziać. Optimum to trzy miesiące.

dav
Dziecięca delikatność. Fot. Mila Wawrzenczyk

 

Źródło:

Chemia żywności. Praca zbiorowa. pod red. E Sikorski i H. Staroszczyk

Kwiat lipy – Flos (Inflorescentia) Tiliae w fitoterapii. H. Różański