Kasztanowy balsam do ciała.

Co z kaszczanów?!

Balsam, bo jednak faza wodna 50% to już nie masło.

Receptura oparta na formulacji antyperspirantu, nieco inne proporcje i skład. Wykonanie identyczne. Z tym, że olej ryżowy będący maceratem mirrowym, można podgrzać jeszcze raz po dolaniu go do wosku i alkoholu cetylowego.

Zróbcie 200g i użyjcie blendera, nawet nie zauważycie kiedy zniknie ze słoika 🙂

Receptura:

Faza olejowa 50%

27% olej ryżowy – macerat mirra – pielęgnacja i substancja czynna

11% masło kakaowe nierafinowane – utwardzanie

8,5% wosk pszczeli surowy – emulgator

1,5% lecytyna słonecznikowa – koemulgator

1% alkohol cetylowy – poślizg mazidła

1% wit. E – antyutleniacz dla tłuszczów

Faza wodna 50%

49,5% odwar z dojrzałych nasion kasztanowca – substancja czynna

0,5% konserwant np. Prevaction PCG – konserwant fazy wodnej

Kasztany zawierają między innymi escynę, która wspomaga naczynia krwionośne w utrzymaniu prawidłowej funkcji.

Odwar robimy z przekrojonych i nieobranych czy obranych – jak uważacie, kasztanów. Gotujemy dłużej niż zwykle odwary, bo około dwóch godzin. Na litr wody dałam około 30 kasztanów. Przecedzamy, studzimy, dodajemy konserwant, wit. E i lecytynę. Te dwie ostatnie pasują oczywiście do fazy tłuszczowej ale uwierzcie, że to nie będzie miało znaczenia przy łączeniu.

Mirra działa ujędrniająco na skórę.

Macerat olejowy z mirry, robimy bardzo prosto. Ja na 700g oleju ryżowego dałam 100g żywicy i podgrzewałam kilka godzin w kąpieli wodnej aż olej stał się pachnący i mętny od roztopionej żywicy. Mirra jest twarda, krystaliczna i raczej nie roztopi się cała w oleju jak żywica sosnowa. Pozostałe kryształki używam do palenia jak kadzidło na węgielku.

żeby nie było grudek z zastygającego wosku blendujcie w kąpieli wodnej ale na wyłączonym ogniu – do czasu aż się rozbiją, potem już chłodzenie i blendowanie od czasu do czasu aż przestanie się rozwarstwiać

Dużo dobrego dla skóry. Fot. Mila Wawrzenczyk

Masło kakaowe nada cudny czekoladowy zapach. Nie trzeba niczym pachnić a już szczególnie syntetycznym aromatem, bo i tak kakowiec będzie się przebijał. Oczywiście możecie użyć innych tłuszczów, byleby trzymać się proporcji stałe do płynnych. Wtedy konsystencja będzie odpowiednia do rozpływania się na skórze.

Jeśli nie macie lecytyny, choć z jej zdobyciem nie ma problemu. Może być w płynie, może być w proszku. Jest łatwo dostępna. Zastąpcie olej płynny nierafinowanym zimnotłoczonym olejem słonecznikowym lub sojowym.

Nalewka z kasztanów.

Na zaś, na zimę zróbcie sobie nalewkę z pokrojonych owoców kasztanowca. Zalejcie wódką minimum 40% lub rozrobionym spirytusem maksimum 60% i zostawcie na miesiąc w ciemnym miejscu. Potem użyjecie jako dodatek do wszystkich kremów. Dbający o naczynia krwionośne i konserwujący w ilości 3-5% każdej formulacji z fazą wodną.

Nalewka kasztanowa. Fot. Mila Wawrzenczyk

Zróbcie koniecznie, bo nie samym mydłem człowiek żyje 🙂

Balsam kasztanowy do ciała. Fot. Mila Wawrzenczyk

Dodaj komentarz