fbpx
BLOG WŁOSY

Dwufazowa wcierka do skóry głowy i oczyszczanie oraz trochę o wyciągach olejowych.

W pędzie za pięknymi włosami zapominamy często skąd one się biorą. A to jest przecież głównie zasługa skóry głowy. Zdrowej skóry o niezaburzonej funkcji. Zwykle wygląda to tak. Co zrobić, bo włosy się plączą, są matowe, rozdwojone, czym płukać żeby się błyszczały i nie miały osadu, kiedy myję mydłem czy własnoręcznie zrobioną kostką szamponową włosy wyglądają beznadziejnie. No cóż, są dwa powody. Po pierwsze pójście na skróty w robieniu detergentów – skóra głowy i włosy są dużo bardziej wymagające niż reszta ciała, nawet twarz potrafi wybaczyć o wiele więcej. Po drugie niedbanie o skórę głowy czyli początek włosa. Pomijam kwestie żywieniowe i trybu życia, bo to są sprawy oczywiste. Nazbyt oczywiste by ich przestrzegać 😉

Co ma zrobić ta wcierka.

Dotlenienie i odżywienie cebulek włosa. A to pociągnie za sobą widoczny wzrost włosów tzw. baby hair, znacie na pewno to określenie. Wiecznie odrastające i odstające od skóry głowy krótkie młode włosy po związaniu w kucyk. Ja już się przyzwyczaiłam. Historia tej wcierki z pewnymi modyfikacjami ma trzy lata. Myślę, że łysiny nie naprawi ale na własne oczy widziałam odrastanie i zagęszczanie włosów w miejscach gdzie ich było mało z prześwitem skóry. Może ją stosować każdy kto ma taki problem, szczególnie w rekonwalescencji albo po porodzie, bo wtedy trzeba wspomóc regenerację. A żeby to wszystko mogła robić niezbędne jest stosowanie jej przed każdym myciem włosów – najtrudniejszy etap!

Co działa w tej wcierce.

Kwiatostany wyki. Odmian jest kilka, nie przejmujcie się tym, zbierajcie jaką macie pod ręką. Można ją zastąpić kwiatami koniczyny i lucerny albo zmieszać wszystkie trzy w jednej miksturze. Ja lubię wykę, tylko ją zbieram. Fitoncydy wyki, tak nazwijmy dla uproszczenia substancje czynne, na których nam zależy, mają działanie podobne do estrogenów i w nich cała tajemnica.

Oleje. Gorczycowy inaczej musztardowy. Słonecznikowy. Lniany. Winogronowy. Dobrze jest mieszać te oleje, bo mimo, że wszystkie mają korzystne działanie na skórę głowy, to jednak każdy nieco inne. Obowiązkowy jest gorczycowy, bo on zapewnia odpowiednie natlenienie cebulek włosowych. Nie, nie ma tutaj żadnego znaczenia dobór oleju do porowatości włosa. Oleje mają być lekkie, schnące i nietrwałe czyli takie z przewagą nienasyconych kwasów tłuszczowych. Obowiązkowo oleje muszą być surowe, czyli nierafinowane, bo w tym zawsze tkwią ich właściwości niezależnie od rodzaju kosmetyku.

Siemię lniane i nasiona kozieradki. Jedno i drugie ze względu na zawartość śluzów tworzy tzw. gluta, dlatego można je łatwo mieszać w jednej wcierce. Len jest przyjacielem estrogenów, a te jak wyżej zapobiegają wypadaniu włosów. Kozieradka, znacie ten rosołowy zapach! Kozieradka to dodatkowo poza śluzami, saponiny regenerujące nabłonek.

Coś dla ułatwienia przejścia substancji czynnych. Alkohol i ocet oraz olej rycynowy. Można też stosować DMSO, u mnie stoi bezużytecznie. Tylko nie wyobrażajcie sobie, że te promotory sprawią dostanie się substancji czynnych do krwiobiegu, to tak nie działa. Ułatwią dotarcie tam gdzie potrzeba, czyli do cebulek i nigdzie głębiej.

Co jeszcze działa dobrze na porost włosów. Szyszki chmielu, kłącze tataraku, ziele rozmarynu i drzewo sandałowe. Jeszcze jedno o przetłuszczaniu i łupieżu. Te dolegliwości również są związane ze skórą głowy. Pierwszą rzeczą do sprawdzenia są używane detergenty. Nie poprawimy stanu skóry głowy jeżeli będziemy ją myć drażniącymi, popachnionymi i farbowanymi syntetykiem, pseudo szamponami drogeryjnymi na wodzie ze znikomą ilością substancji czynnych. Nawet chemiczne farby nie mają tak szkodliwego działania jak kiepskie odżywki i detergenty do mycia włosów. Silnie oczyszczając, wysuszają skórę potęgując wydzielanie sebum albo tzw. sypanie się skóry. Tak naprawdę łupież chorobowy zdarza się niezbyt często, zwykle jest to nadmierne wysuszenie skóry głowy. Dlatego zanim zdecydujecie się na wybór składników zapobiegających tym problemom, przyjrzyjcie się całości pielęgnacji skóry głowy i włosów.

Oczyszczanie skóry głowy.

Peeling skóry głowy, zapomniana część pielęgnacji a przecież przez owłosienie trudniej pozbyć się martwego naskórka. Wystarczy zmieszać glinkę lub ziemię okrzemkową z jogurtem i olejem, do konsystencji łatwej w nałożeniu i masowaniu. Peeling raz w miesiącu jest wystarczający. Uważajcie na grubsze frakcje eksfoliantów, bo niepotrzebnie podrażnią delikatną tak naprawdę skórę głowy.

Wyciągi olejowe z ziół.

  • większość substancji czynnych rozpuszcza się w wodzie i alkoholu, dlatego żeby nasz wyciąg zawierał substancje czynne należy zioła przed dolaniem oleju zalać alkoholem o odpowiednim stężeniu (te informacje znajdziecie na ogólnodostępnych stronach fitoterapeutów, na dole podaję źródła), co się rozpuszcza w wodzie opisałam tu, możecie uznać, że reszta w tłuszczach, wyka lubi 50% alkohol, więc jeśli rozrobicie spirytus 1:1 z wodą będzie w porządku, alkoholu powinno być 2,5-5% objętości wyciągu, więc na dwulitrowy słoik wypełniony po brzegi wlewamy minimum pięćdziesiątkę,
  • świeże zioła, do których mamy teraz dostęp używamy w proporcjach 1:1 z ciepłym olejem (proporcjach objętościowych, jest wygodniej, max do 60 stopni podgrzanym), możemy robić wielokrotnie stężone wyciągi, czyli odcedzać wsad i zalewać takim wyciągiem ponownie świeże zielsko,
  • rozdrobnienie surowca jest podstawą, ja po prostu blenduję, stal nierdzewna nie odejmuje właściwości, a rozdrobnienie pozwala łatwiej odzyskać substancje do wyciągu i zapobiegnie fermentowaniu, którego chcemy uniknąć, poza tym często jest mowa o ucieraniu świeżego ziela w tłuszczu, a więc voila – blender załatwia wszystko,
  • przeważnie robię takie wyciągi na zimno, tzn. bez podgrzewania ale można też zrobić na ciepło, uwaga na temperaturę – nie przekraczajcie 60 stopni Celsjusza, doskonale do tego nadaje się zmywarka – wkładamy bezpiecznie zakręcony słoik z zielskiem w oleju między brudne talerze i puszczamy cykl, delikatne kwiatostany nie potrzebują grzania,
  • pamiętajcie by surowiec był czysty, bez zmian chorobowych i robaków, zbierany w suchy dzień i nie po wczorajszym deszczu, przetwarzany tego samego dnia a słoiki i narzędzia umyte, wyparzone i odkażone,
  • nigdy nie trzymamy olejowych wyciągów w świetle, zawsze w ciemności, światło to utlenianie, czyli jełczenie, to fermentacja, to niepożądane życie i rozkład cennych substancji
  • zwykle zostawiam taką berbeluchę na 10-14 dni

Moja wcierka dwufazowa, czyli woda i olej:

Faza wodna 50%

40% tzw. gluta z siemienia lnianego i kozieradki (w równych proporcjach) czyli nasiona zalane wrzątkiem, zostawione na noc, przecedzone przez sitko – na 250ml wystarczy po łyżce każdego

5% ocet jaki macie, może niekoniecznie zwykły spirytusowy a jakiś domowy na wyżej wymienionych ziołach, jak zrobić ocet od zera i ogrom wiedzy Octy Lilelusza

5% czegoś alkoholowego np. nalewki z kasztanów albo z ziół wyżej wymienionych

Faza olejowa 50%

30% wyciągu olejowego z kwiatostanów wyki

15% olej gorczycowy

5% olej rycynowy – nie dodawajcie więcej, bo będzie trudno się rozprowadzać

Jak stosować.

Przed każdym myciem włosów. Najpierw trzeba wstrząsnąć do chwilowej emulgacji. Nakładamy i wcieramy przede wszystkim w skórę głowy. Ja włosy też pokrywam. Zostawiamy minimum na godzinę. Najczęściej idę spać z wcierką na głowie. Tutaj właśnie jest ważne użycie schnących, lekkich i łatwo wchłaniających się olejów, rano nawet nie odczuwam tłustości. Ze względu na ocet, alkohol i to, że olej pływa po powierzchni, nie konserwuję niczym więcej. Teoretycznie przechowuję w lodówce a w praktyce zwykle zostawiam w łazience. Nie robię więcej niż 250ml na raz i wytrzymuje spokojnie miesiąc bez zmian.

Źródła:

Wyka płotowa – Vicia sepium Linne w fitoterapii dr H. Różański

Fitoterapia dr H. Różański

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: