Pierwsze kroki – składniki

Z czego zrobić mydło? Potrzebujemy tylko trzech składników – woda, tłuszcz i wodorotlenek.

Woda. Zwykle tak określamy płyn użyty do rozpuszczenia wodorotlenku. Jeśli będziemy używać wody, polecam kupić w sklepie stacjonarnym wodę demineralizowaną inaczej destylowaną. Jest pozbawiona minerałów, zanieczyszczeń i różnych soli, które mogą mieć wpływ na właściwości mydła np. powodować słabsze pienienie. Oczywiście użycie wody prosto z kranu czy z butelki nie jest przestępstwem ale trzeba pamiętać, że wprowadzamy wtedy do mydła np. związki chloru albo sole nierozpuszczalne obecne w twardej wodzie. Decyzja należy do mydlarza. Zamiast czystej wody można też użyć uwzględniając ich działanie na mydło:

  • napary, odwary czy wyciągi wodne z ziół i roślin
  • soki owocowe i warzywne
  • solanki
  • destylaty – oczywiście nie te alkoholowe 😉
  • hydrolaty
  • mleko, maślankę, jogurt, kefir, serwatkę
  • wody, napoje roślinne np. sojowe czy migdałowe
  • octy
  • piwo, wino, cydr – najpierw pozbawione alkoholu – choć uważam to za świętokradztwo

Wodorotlenek. NaOH czyli wodorotlenek sodu i KOH wodorotlenek potasu. Najważniejszą rzeczą na jaką musimy zwrócić uwagę to czystość substancji. Ja używam wodorotlenków oznaczonych symbolami cz. czysty (co najmniej 99% to wodorotlenek, a 1% to zanieczyszczenia powstałe przy produkcji) i cz.d.a. czysty do analizy (co najmniej 99,9% to wodorotlenek). Podaję też procenty, bo są one często stosowane naprzemiennie z symbolami. Jeśli chodzi o KOH to spotkacie się z zawartością 90%. Bez obaw, jeśli widzimy oznaczenie czysty lub czysty do analizy, te 10% to woda, bo wodorotlenek potasu jest silnie reaktywną substancją, bardziej niż NaOH. Ze względów bezpieczeństwa w handlu dostępny jest tylko KOH o stężeniu 90%. Czystość oczywiście jak zwykle cz. lub cz.d.a.

Wodorotlenki można kupić stacjonarnie w sklepach chemicznych, sklepach dla miłośników pirotechniki czasem zdarzy się, że w sklepach budowlanych (tu uwaga, bo przeważnie mają czystość techniczną tzn, że do mydła nie nadają się). Nie robimy mydła także na udrażniaczu do rur, bo on zawiera zbyt małą ilość wodorotlenku, reszta to wypełniacze i substancje nie nadające się do kontaktu ze skórą. Ja kupuję przez internet.

Tłuszcze. Większość dostępnych w sklepie spożywczym nadaje się do robienia mydeł. Choć wiele tylko jako dodatek. Mogą mieć czystość spożywczą, kosmetyczną lub farmaceutyczną. Mogą być rafinowane, nierafinowane, surowe, wyciskane na zimno lub ciepło. Dla domowego mydlarza nie ma to większego znaczenia choć różne sposoby pozyskiwania i przetwarzania tłuszczów mają wpływ na ich własności i właściwości a co za tym idzie na gotowe mydło. Panuje przekonanie, że do mydła należy używać tylko tłuszczów rafinowanych, bo te nieoczyszczone są zbyt drogie, więc szkoda skoro ług wszystko zeżre. Nie jest to tak jednoznaczne i w 100% prawdziwe, na szczęście. Wszystko zależy od tego jakiego efektu oczekujemy i jaki jest skład chemiczny danego tłuszczu. Nieważne czy użyjemy łatwo dostępnych oliwy z oliwek i oleju kokosowego czy trudniejszych do zdobycia oleju babassu i masła mango – mydło i tak nam wyjdzie 🙂 Może z wyjątkiem masła z mleka krowiego, nie polecam ze względu na odrzucający zapach gotowego mydła 😉

Dodatki. Ze względu na różnorodność płynów użytych do zrobienia ługu, mamy już mnóstwo możliwości. Jednak rozczaruję Was, na tym się nie skończy – daję słowo 😉 1, 2, 5, 10 – gładkich, pastelowych mydeł i zapragniecie zapachów, wzorów, skuteczniejszego zaradzenia problemom skórnym i wyrazistych kolorów! Zatem co jeszcze można „włożyć w mydło”:

  • barwniki naturalne – przyprawy, kakao, węgiel w proszku, annato, owoce, warzywa, rośliny, np. henna, indygo
  • barwniki syntetyczne – ultramaryny, perłowe na bazie miki, tlenki metali, dwutlenek tytanu
  • olejki eteryczne EO – uzyskane z roślin, mogą być 100% lub rozcieńczone w oleju nośnikowym
  • zapachy syntetyczne/aromaty kosmetyczne – kompozycje stworzone w laboratorium – wybierajcie te, które są dopuszczone do kontaktu ze skórą
  • glinki – też nadają barwę
  • peelingi – zmielone pestki, pumeks, piasek, korund
  • błota i borowiny
  • musy/zblendowane owoce i warzywa
  • sól
  • cukier
  • miód i produkty pszczele
  • skrobia
  • terpentyna
  • jajko, żółtko
  • kawa, kakao, karob
  • zioła, kwiaty – suszone lub świeże
  • kwas cytrynowy, mlekowy, mleczan sodu
  • jedwab Tussah, jedwab owsiany
  • lanolina
  • gliceryna
  • mleko, jogurt, maślanka w proszku
  • kwas stearynowy
  • płatki owsiane, otręby, siemię lniane
  • mocznik
  • algi
  • wit. E
  • ekstrakty i wyciągi roślinne, owocowe
  • woski i żywice
  • suszone plastry luffy – trukwy…
dav
Właściwie czego dodać nie można?! Można wszystko jednak nie wszystko ma sens 🙂 Fot. Mila Wawrzenczyk

Jeśli macie problem ze znalezieniem jakiegoś składnika potrzebnego do zrobienia mydła, wpiszcie po prostu jego nazwę w wyszukiwarkę internetową. W ten sposób można znaleźć wszystko, porównać oferty sklepów i w końcu znaleźć swojego ulubionego dostawcę półproduktów 🙂

 

 

 

Jarzębinowe

Moje ulubione jesienne mydło. Kto nie zna owoców jarzębiny. Korale, nalewki, herbata, konfitura. A ja mydło. Mazidło zresztą też 🙂

IMG_20170908_174207.jpg
Fot. Mila Wawrzenczyk

Jarząb, to drzewo traktowane jako ozdobne, wydaje owoce (Fructus Sorbi) bogate w substancje aktywne. Nie ma znaczenia jaką odmianę oskubiemy z owoców, bo mają bardzo podobny skład chemiczny. W procesie zmydlania interesuje nas kilka z nich, tych które pozostaną w gotowym mydle i będą dobrze oddziaływać na skórę. Sorbitol pomoże w nawilżeniu. Kwasy jabłkowy, winowy, cytrynowy – wygładzą skórę. Te same kwasy pomogą wybielić plamy po opalaniu ale tylko jako maseczka lub składnik kremu, w mydle przereagują z wodorotlenkiem w sole. Garbniki i kwas sorbowy – zakonserwują.

Receptura (około 1,5 kg gotowego mydła)

350g olej ryżowy (35%)

260g olej kokosowy rafinowany (26%)

200g masło shea rafinowane (20%)

150g oliwy z wytłoczyn oliwek (15%)

20g olej rycynowy (2%)

20g kwas stearynowy (2%)

330g wody (33%) – część zastąpimy odwarem z owoców jarzębiny

135g NaOH – co da nam przetłuszczenie ok. 7%

200g owoców jarzębiny

Robimy ług. Łączymy 130g wody ze 135g wodorotlenku sodu. Ług zrobi się gęsty ze względu na redukcję wody, to nie ma znaczenia. Owoce jarzębiny zalewamy 200g wody, blendujemy i gotujemy na wolnym ogniu (powoli, lekkie bulgotanie) przez 5 minut. Odstawiamy na 30 minut. W tym czasie rozpuszczamy tłuszcze. Najpierw stałe czyli kwas stearynowy, masło shea i olej kokosowy. Po rozpuszczeniu dolewamy oleje – ryżowy, rycynowy i oliwę.

A po co ten kwas stearynowy? To nasycony kwas tłuszczowy, który ma swoją liczbę zmydlania. Daję go do ulubionych mydeł, bo trzyma w ryzach pianę i strukturę mydła tzn. mydło tak szybko nie znika z mydelniczki a bąbelki utrzymują się dłużej podczas mycia. Oczywiście można go pominąć zastępując masłem shea – lecz koniecznie przeliczając recepturę! Zwracajcie też uwagę jakiego jest pochodzenia roślinnego czy zwierzęcego.

Odwar gotowy. Odcedzamy, wyciskając owoce. Odważamy 200g odwaru/płynu potrzebne jeszcze do receptury, dodajemy dopiero do masy mydlanej!

dav
Odciśnięte owoce jarzębiny i czysty odwar. Fot. Mila Wawrzenczyk

Łączymy w temperaturze ok. 40 stopni. Wlewamy ług do tłuszczów – więcej mieszając niż blendując. Kiedy masa stanie się mętna dodajemy brakujące 200g wody czyli nasz odwar z owoców jarzębiny. Znów bardziej mieszamy niż blendujemy. Piękny różowo-pomarańczowy odwar zmieni kolor na blado-pomarańczowy gęsty budyń. Niestety ług nie ma litości dla różowych antocyjanów :/ Na szczęście karoteny ocaleją!

dav
Tuż po przelaniu do formy, taki kolor będzie miało też zaraz po pokrojeniu ale przeobrazi się błyskawicznie. Fot. Mila Wawrzenczyk

Przelewamy do formy. Żeluje pięknie – pomóżmy, okrywając ręcznikiem czy kocem. Zaskakuje innym kolorem w każdej fazie. Po przeleżakowaniu purpura ustępuje brązowi. Jako, że jesienią trzeba się rozgrzewać, posypałam mydło w formie goździkami suszonymi – to jeden z tych dodatków, który nie traci zapachu po czasie 😉

mde
Żelowanie na całego! Fot. Mila Wawrzenczyk

Jeśli chcecie możecie dodać też te odciśnięte owoce do budyniu. Struktura się zmieni, bo pestki i skórki ale cóż to szkodzi. Ja użyłam je do maski na twarz 🙂

Kroimy po 16-18 godzinach. Mydło można używać już po 6 tygodniach. Nie będzie się „maślić” na mydelniczce.

dav
Brązowo-purpurowe zaskoczenie. Fot. Mila Wawrzenczyk

Rwijcie jarzębinę, warto!

 

Źródło:

Jarzębina – Sorbus w ziołolecznictwie, dr Henryk Różański

internetowyogrod.xaa.pl/_data/ogrodnictwo/rosliny/s/sorbusaucuparia.php

O ziołach i zwierzętach, Simona Kossak

 

 

 

 

 

Kwasy organiczne w mydle

Tłuszcze to też kwasy, mieszanina wyższych kwasów tłuszczowych, dziś nie o nich.

Octowy, mlekowy, cytrynowy – bez tej trójcy mydło jak najbardziej stworzymy. Zatem co one robią temu mydłu, że chcemy je używać?

Kwas octowy. Mój ulubiony 🙂 Karboksylowy cud-związek, który znamy pod postacią octu. Spirytusowego 10%, co oznacza, że butelka kupiona w sklepie zawiera 10% roztwór kwasu octowego, octu jabłkowego 5% lub octu robionego własnoręcznie, którego % musimy określić samodzielnie na etapie produkcji – podobnie jak przy robieniu wina – ilość cukru i użytego surowca ma znaczenie, a potem sprawdzić przy zlewaniu za pomocą kwasomierza lub miareczkowania. Oczywiście jeśli domowego octu nie używamy do mydła lepiej zapomnijmy o mierzeniu kwasowości, bo zrobienie winegretu tego nie wymaga. Do mydeł używam tylko octu spirytusowego 10% ze względu na jasność obliczeń, bo w przypadku octów owocowych domowych otrzymujemy nie tyko kwas octowy a mieszaninę octowego, jabłkowego, winowego i cytrynowego (nie będą to diametralne różnice ale ja wolę mieć jasność 😉 ) Zioła też zalewam octem spirytusowym (za Różańskim). Jeśli dodamy kwasu octowego do mydła część wodorotlenku przereaguje z nim tworząc octan – sodu lub potasu. W przypadku gdy chcemy zachować kontrolę nad przetłuszczeniem czyli tłuszczami niezmydlonymi, musimy dodać odpowiednio więcej wodorotlenku.

dav
Mydła octowe kwitnące, z osadem na powierzchni. Fot. Mila Wawrzenczyk
  • dodaję głównie do mydeł przeznaczonych do mycia włosów i do mydeł gospodarczych
  • mydło octowe nie pozostawia osadu na włosach i smug na powierzchni czyszczonej
  • utwardza mydło
  • mydło CP (cold proces, metoda na zimno) dłużej trwa spadek pH podczas leżakowania
  • octan konserwuje mydło (i nie tylko mydło E260 😉 )
  • masa mydlana szybciej gęstnieje
  • reguluje pH – pozwala osiągnąć wartość 7
  • przeważnie powstają wykwity z octanu na powierzchni mydła, oczywiście są powierzchowne i znikają przy pierwszym kontakcie z wodą
  • ilość kwasu octowego użytego w mydle zależy od nas – jednak opierając się na własnym doświadczeniu – nie ma sensu dodawać powyżej: 2,5% roztworu przy mydłach do włosów i 5% roztworu przy mydłach gospodarczych (zamiast wody)

Kwas mlekowy. Naturalnie obecny w skwaśniałym mleku i przetworach kiszonych. My po dodaniu jakiegokolwiek surowca pochodzącego z mleka zwierzęcego nawet tego nieskwaśniałego widocznie, i tak wprowadzamy go do mydła, bo proces fermentacji mlekowej zachodzi bardzo łatwo a droga mleka od krowy do konsumenta jest długa. Można też dodać kwas mlekowy – do kupienia jest roztwór 80%. Po połączeniu z wodorotlenkiem otrzymamy mleczan, który również jest dostępny w handlu pod postacią gotowego 60% roztworu. W przypadku gdy chcemy zachować kontrolę nad przetłuszczeniem, musimy dodać odpowiednio więcej wodorotlenku przeliczając na wagę kwasu mlekowego. Jeśli zastępujemy wodę mlekiem czy przetworami, ze względu na złożony skład wymienionych, nie jesteśmy w stanie obliczyć dodatku wodorotlenku. Otrzymamy mydło o wyższym przetłuszczeniu.

dav
Jasne na mleku kozim, czerwonawe na jogurcie. Wykwity w różnym stopniu. Fot. Mila Wawrzenczyk
  • nie używam gotowego roztworu mleczanu czy kwasu mlekowego, zastępuję wodę na ług mlekiem pochodzenia zwierzęcego, świeżym lub kwaśnym – jogurt, maślanka, kefir, serwatka
  • utwardza mydło
  • mleczan działa nawilżająco
  • reguluje kwasowość – pozwala osiągnąć wartość pH 7 gotowego, dojrzałego mydła
  • gotowy mleczan można dodać do 8% masy tłuszczów (MT), kwas mlekowy do 5% (powyżej, może powodować kruszenie mydła – zależy od składu tłuszczów)
  • czasem powstają wykwity na powierzchni mydła
  • mydło na mleku i jego przetworach łączymy w możliwie niskiej temperaturze ok. 30 stopni, ponieważ ze względu na zawartość cukru i denaturację/koagulację białek potrafi osiągnąć dużo wyższą temperaturę niż standardowa żelowania

Kwas cytrynowy. Od poprzednich różni się zawartością aż trzech grup karboksylowych – co ma znaczenie w obliczeniach mydlarskich. Jest bardzo ważny dla życia, bo to produkt w procesie oddychania tlenowego – tak my ludzie też go wytwarzamy. Niektóre owoce – szczególnie cytrusy – zawierają go do 8% masy suchej. Kto nie zna kwasku cytrynowego 😀 Po dodaniu do ługu lub masy mydlanej roztworu kwasu cytrynowego w zależności od stężenia otrzymamy różne właściwości. Kwas cytrynowy reagując z wodorotlenkiem tworzy cytrynian. W przypadku gdy chcemy zachować kontrolę nad tłuszczami niezmydlonymi, musimy dodać odpowiednio więcej wodorotlenku.

dav
Czyste, bez osadu, z zachowaną barwą – mydła z zawartością 3% MT kwasu cytrynowego Fot.Mila Wawrzenczyk
  • kwas cytrynowy w postaci roztworu stosuję zwykle jako dodatek do masy mydlanej
  • dodany w ilości 3% MT (maksymalna możliwa) zapobiega osadowi na mydle czyli tzw. sodzie ash (węglan sodu), powodującej biały nalot na powierzchni mydła
  • ma działanie konserwujące już od 2% MT (MT – masa tłuszczów użytych do mydła) dzięki właściwościom antyutleniającym – skutecznie zapobiega jełczeniu mydeł o znacznym przetłuszczeniu
  • niestety rozmiękcza mydło, podczas stosowania staje się bardziej maziste – dlatego lepiej dodawać tylko do mydeł twardych, o zawartości tłuszczów stałych 50% i więcej
  • mydło z kwasem cytrynowym (a właściwie cytrynianem) zapobiega w dużej mierze osadom na sanitariatach, kafelkach, armaturze
  • popularny sekwestrant co znaczy, że zapobiega rozwarstwieniom, pęknięciom, trzyma konsystencję i barwę
  • reguluje pH – pozwala osiągnąć wartość 7

Cóż to znaczy, że chcemy kontrolować przetłuszczenie? W przypadku mydeł do ciała nie zrobi nam różnicy czy przetłuszczenie (super fat, niezmydlone tłuszcze) będzie 5% czy 9%. W mydle gospodarczym nie możemy mieć niezmydlonego tłuszczu, bo zostawi nam niepożądaną warstewkę na powierzchni mytej czy osado-glut na praniu. Założymy, że mydło do włosów ma mieć 2% niezmydlonych tłuszczów – dodamy octu bez zwiększenia wodorotlenku i stworzymy mydło o większym przetłuszczeniu i po umyciu zrobią się strąki zamiast włosów. W przypadku mydeł do włosów lub gospodarczych trzeba wiedzieć co zmydlimy. Każdy kwas reaguje z zasadą tworząc sól. A tak realnie, użytkowo to nazywając, każdy kwas neutralizuje zasadę. Wyżej wymienione kwasy dodane do ługu/masy mydlanej zneutralizują nam część wodorotlenku. Zabiorą jego część potrzebną do zmydlenia tłuszczu, więc mydło będzie zawierało więcej niezmydlonego tłuszczu. Dlatego aby być Panem przetłuszczenia musimy dokonać obliczeń i na każdy gram danego kwasu dodać odpowiednią ilość dodatkowego wodorotlenku, wtedy utrzymamy przetłuszczenie na poziomie założonym 🙂 Na każdy gram poniższego kwasu należy dodać wymienioną ilość wodorotlenku:

dav
Obliczenia i fot. Mila Wawrzenczyk

Aby zachować bezpieczeństwo zaokrąglamy gramy dodatkowego wodorotlenku w dół – lepsze strąki na głowie niż podrażniona skóra głowy!

dav
Mydło z osadem węglanu sodu, bez dodatku żadnego kwasu Fot. Mila Wawrzenczyk

Źródło:

Surowce kosmetyczne i ich składniki, A. Jabłońska-Trypuć, R. Czerpak

Scientific Soapmaking: The Chemistry of the Cold Process, K. M. Dunn

Gospodarcze octowe marsylskie

Nie samym myciem ciała człowiek żyje. Czasem trzeba też sprzątać i prać.

Proszek do prania, płyn do mycia szyb, mleczko do usuwania przypaleń, kapsułki, płyn dezynfekujący, tabletki, niezliczona ilość buteleczek i pojemników o zapachu wiosennej łąki czy zimowego lasu podszytych syntetycznym zapachem i detergentem.

Ja mówię temu dość. Opracowałam recepturę mydła sodowego, prawie do wszystkiego. Stworzyłam pogromcę tłuszczu, smug i plam a przede wszystkim miejsce w szafkach i zdrową atmosferę w domu.

Jak je zrobić? Potrzebujemy niewielu składników:

560g oliwy z wytłoczyn – pomace (70%)

240g oleju kokosowego (30%)

132g wody

132g octu spirytusowego 10%

124g NaOH

26g sody oczyszczonej

Wodę i ocet łączymy w naczyniu na ług. Otrzymujemy 5% roztwór octu. Do niego małymi partiami (na końcu łyżeczki) dodajemy sodę oczyszczoną. Bardzo ważne jest stopniowe wsypywanie sody oczyszczonej ze względu na burzliwą (i spektakularną 😉 ) reakcję, w wyniku której tworzy się octan sodu – znany jako psiuczka na problemy żołądkowe po suto zakrapianej nocy 🙂 Ocet w tym mydle zagwarantuje nam brak smug i osadu na powierzchni czyszczonej czy też praniu.

Kiedy roztwór przestanie się burzyć i stanie się klarowny dosypujemy do niego wodorotlenek sodu. Na tym etapie będzie spokojnie, jednak trzeba dokładnie mieszać, nieco dłużej niż zwykle. W ten sposób robimy ług ale i coś jeszcze. To najprostsza metoda otrzymywania sody kalcynowanej czyli węglanu sodu nazywanego też sodą piorącą. Węglan sodu zmiękcza, odplamia i neutralizuje zapachy. Uwaga otrzymamy ług z osadem właśnie sody kalcynowanej, nie trzeba odcedzać – należy wlać do tłuszczów wszystko z naczynia!

Podgrzewamy oliwę i olej kokosowy do temperatury ok. 40 stopni. Kiedy ług osiągnie zbliżoną temperaturę łączymy go z tłuszczami. Na początku mieszamy, potem naprzemiennie blendujemy i mieszamy. Trzeba zachować czujność, bo mydła octowe dość szybko gęstnieją w temperaturze powyżej 40 stopni. Po otrzymaniu jednorodnej emulsji przelewamy do formy. Moja rada część masy mydlanej przelać do dużej formy a część do foremek małych. Małe mydła można wykorzystać do zapierania plam. Pokrojone z dużej formy posłużą do zrobienia żelu.

dav
Do góry nogami już po 30 minutach Fot. Mila Wawrzenczyk

Mydło można wyjąć z form i kroić już po 3-4 godzinach. O ile małymi foremkami nie musimy się przejmować, to mydła w dużej formie należy pilnować, bo zbyt twardego nie da się równo pokroić (mi akurat na tym nie zależy), bo naprawdę bardzo szybko twardnieje.

dav
Fot. Mila Wawrzenczyk

Receptura w wersji potasowej – może być potrzeba dolewania wody w trakcie grzania:

490g oliwy z wytłoczyn – pomace (70%)

210g oleju kokosowego (30%)

150g wody

150g octu spirytusowego 10%

171g KOH

30g sody oczyszczonej

Mamy mydło i co dalej?

  1. małe mydła z pojedynczych foremek wykorzystujemy do odplamiania i zapierania. Zostawiamy je w kawałku i używamy do pocierania plam przed wrzuceniem do pralki.
  2. mydło pokrojone (lub też to z małych foremek) ścieramy na tarce o grubych oczkach (można użyć robota kuchennego).

Potem wiórki możemy wykorzystać na dwa sposoby:

  • suche wiórki mydlane mielimy na proszek w robocie kuchennym.
  • wiórki mydlane od razu po starciu rozpuszczamy w gorącej wodzie na żel. Zaczynamy od proporcji 1 część wagowa wody i jedna część wagowa wiórek. Rozpuszczanie mydła zajmuje nawet kilkanaście godzin. Żeby przyspieszyć nieco proces i otrzymać gładką konsystencję można zblendować miksturę. Miarodajny efekt otrzymamy po ostygnięciu żelu. Jeśli okaże się zbyt gęsty możemy dolać więcej gorącej wody. Jednak nie więcej niż 1 część mydła i 1,5 wody.
dav
Rozpuszczanie wiórków Fot. Mila Wawrzenczyk

Praktyczne wykorzystanie.

Ja osobiście preferuję mydlany żel. Jest praktyczniejszy w użyciu, bo i tak zawsze używam formy płynnej do sprzątania/prania a nie proszku.

dav
Żel mydlany, czyli rozpuszczone mydło Fot. Mila Wawrzenczyk
  • pasta do prania – żel mydlany łączymy z boraksem i sodą kalcynowaną: 500g żelu, 50g sody kalcynowanej, 25g boraksu. Otrzymujemy pastę nadal niezbyt zwartą aby dała się rozpuścić w dozowniku pralki. Do prania białego dodajemy też nadwęglanu sodu ale dopiero do dozownika pralki (to taki koncentrat popularnego środka odplamiającego). Jak dozować? Mam pralkę o wsadzie 6kg. Do prania białego 3 łyżki pasty i łyżeczka nadwęglanu sodu. Pranie kolorowe (u mnie głównie dziecięce ubrania) 3 łyżki pasty. Pranie ciemnie dwie łyżki pasty. Zawsze dodaję olejku eterycznego ok. 2% masy otrzymanej pasty. Drzewo herbaciane nie da szans grzybom i pleśni a lawenda napełni wnętrze zapachem lata.
dav
Pasta do prania Fot. Mila Wawrzenczyk
  • pasta uniwersalna do czyszczenia/szorowania – żel mydlany łączymy z sodą oczyszczoną w proporcji 1:1. Doskonale czyści piekarnik, płyty kuchenne, kafle, fronty kuchenne, blaty. Można dodać ulubionego olejku eterycznego – miętowy, cytrynowy, lawendowy. Można dolać wody aby otrzymać mleczko.
  • pasta odkażająca do toalet – żel mydlany łączymy z boraksem i sodą oczyszczoną w proporcjach 50% żelu, 40% boraksu, 10% sody oczyszczonej. Efekt antyseptyczny boraksu wzmacniamy dodaniem ok. 2% olejku eterycznego goździkowego lub z drzewa herbacianego.
  • płyn do mycia szyb/luster – wystarczy 10% roztwór żelu mydlanego żeby skutecznie umyć szyby i lustra. 100g żelu mydlanego i 900g wody da nam płyn nie pozostawiający smug. Można przelać do spryskiwacza i używać wedle potrzeby.
  • płyn do podłóg – roztwór 80% wody, 10% żelu mydlanego i 10% sody oczyszczonej umyje podłogę z tłuszczu, plam i kurzu. Soda jest opcjonalna przy mocno zabrudzonej podłodze. Ja rozrabiam ok. 5 litrów w misce.
  • płyn do naczyń – rozrabiamy żel mydlany w proporcji 3/4 do 1/4 wody, możemy wlać w dozownik.
  • żel do zmywarki – owszem używam awaryjnie żelu mydlanego zamiast tabletek Ludwika w objętości odpowiadającej podwójnej wielkości tabletki. Jednak główne zastrzeżenie dotyczy nieradzenia sobie z osadem po herbacie/kawie. Kwestia rozwojowa 😉

Mydło pachnie świeżością, dzieciństwem, powietrzem, czystością i jest gotowe do użytku po tygodniu, dwóch – czego chcieć więcej?

Nie jestem w stanie podać Wam dokładnych miar wagowych (a już na pewno nie w szklankach i łyżkach), bo nie wiem jak duże macie powierzchnie do mycia i pojemności pralki – należy je samemu opracować żeby osiągnąć zamierzony efekt. Mogę tylko podać proporcje i służyć odpowiedzią na pytania 🙂

 

Źródło:

Wytwórczość chemiczna w Polsce, Związek Przemysłu Chemicznego Rzeczypospolitej Polskiej

Soda i produkty towarzyszące : praca zbiorowa (aut.: Andrzej Bukowski et al.)

 

 

 

 

Pierwsze kroki – sprzęt

Do zrobienia mydła nie potrzeba wiedzy tajemnej. To jedna z najprostszych reakcji chemicznych, choć niektórzy nazywają ją magią. Kwas+zasada=sól. Wystarczy połączyć 😉

Nieprawdą jest, że potrzebujemy specjalistycznego sprzętu, przeważnie wystarczą naczynia, pojemniki, mieszadła, foremki itp. które mamy w domu. Oto one:

Naczynie do robienia ługu.

Najwygodniejsze będzie o pojemności 400-500ml. Tyle ługu nie zdarzy nam się raczej zrobić na jeden raz 😉 Ze względu na żrące właściwości roztworu wodorotlenku bezpieczniej zostawić duży zapas wolnego miejsca w naczyniu np. w razie przechyłu czy też wygodnego przenoszenia. Najlepiej żeby miało ucho do przenoszenia.

Jeśli wybierzemy naczynie szklane możemy użyć słoika. Nie jest to najlepszy wybór, bo słoiki są wykonane ze szkła mało odpornego na substancje chemiczne i wahania temperatur, wykonane z wadami – bąbelki powietrza, łączenia, rysy. Po kilku użyciach może po prostu pęknąć i narobić szkód. Dlatego jeśli zdecydujemy się na szkło wybierzmy zlewkę laboratoryjną. Są wykonane z odpornego szkła borokrzemowego i posłużą długo. Można je kupić za kilkanaście złotych w sklepie internetowym albo stacjonarnym.

Można też użyć naczynia z PP polipropylenu lub PE polietylenu. To popularne plastiki w gospodarstwie domowym. Oba odporne na temperaturę ale słabo odporne na ług i jego temperaturę. PP lepiej radzi sobie z roztworem wodorotlenku sodu, a PE lepiej z roztworem wodorotlenku potasu. Jednak podobnie jak słoiki są nietrwałe i co najwyżej do kilkukrotnego użycia. Nie polecam – niech odmierzają mąkę i mleko 😉

250_8567681775953f5532a0f1
Mój wybór zlewka niska z uchem (alchemik.pl)

Mieszadło do ługu.

Polecam bagietkę szklaną, bo jest niezniszczalna. Oczywiście można użyć drewnianych pałeczek do sushi czy bambusowego patyczka ale będzie to użycie jednorazowe. Pamiętajcie aby kupić bagietkę choć w 1/3 wystającą poza naczynie. Dostępne w tych samych sklepach co zlewki.

19896
alchemik.pl

Waga.

Elektroniczna waga na baterie, z dokładnością do 1g. Bez wagi nie może być mowy o robieniu mydła. Żadne odmierzanie na szklanki, wiadra i  kieliszki nie wchodzi w grę. Wodorotlenek sodu wymaga precyzji, dlatego bez wagi nie zrobimy prawidłowo mydła.

Naczynie do topienia tłuszczów.

Będzie jednocześnie naczyniem, w którym powstanie mydło, czyli wlejemy do niego ług. Możemy użyć miski czy garnka emaliowanych, stalowych, naczynia plastikowego z uchwytem (analogicznie do naczynia na ług – nie wytrzyma zbyt długo, choć dłużej). Ważne żeby było odpowiednio duże aby pomieścić tłuszcze i ług oraz było dla nas wygodne przy przelewaniu masy mydlanej do formy. Nie można używać naczyń teflonowych, z metali innych niż stal, szczególnie aluminiowych. Szkła również nie polecam, bo po pierwsze skąd wziąć takie duże a po drugie może pęknąć podczas blendowania. W przypadku wybrania metody HP czyli na gorąco lub robienia mydła potasowego można pokusić się o zakup wolnowaru ale nie jest to niezbędnik.

Blender.

Oczywiście bez niego da się zrobić mydło, tylko przy pomocy łyżki (z pewnymi wyjątkami) będzie to trwało godzinami 😉 Może mieć niską moc, ale dobrze żeby miał stopniowaną prędkość. Polecam stalowe końcówki – łatwo jest je umyć i zneutralizować. Nie wchodzą w reakcję z niczym, czego o plastikowych powiedzieć nie można. Zmyć marchewkę z białej plastikowej końcówki – graniczy z cudem, a co dopiero barwniki używane do mydeł 😉

Formy.

Temat rzeka 🙂 Nada się wszystko co jest drewniane (te należy wyłożyć papierem do pieczenia, grubą folią), silikonowe, z mocnego plastiku, pleksi. Użyj pudełka po lodach, skrzynki po winie, kartonu po soku lub kup dedykowaną formę dla mydlarzy. Forma nie może być metalowa, szczególnie aluminiowa, bo wejdzie w reakcję z mydłem. Przy używaniu kartonów po sokach (tetra pak) trzeba zwrócić uwagę czy warstwa powlekająca, oddzielająca produkt od warstwy aluminium nie jest uszkodzona. Forma drewniana pozwala oddychać mydłu i szybciej odparowywać wodę. Silikonowe dają mnóstwo możliwości dekoracyjnych.

dav
Fot. Mila Wawrzenczyk

Krajalnica.

Jeśli jako formy użyjemy kartonu albo dużej skrzynki drewnianej czy keksówki silikonowej – mydło trzeba będzie pokroić. Niezbyt gruby, duży nóż tzw. szefa i linijka wystarczy 😀 Można też użyć falowanego noża do warzyw, kupić krajalnicę do mydła, w której częścią tnącą jest struna lub ostrze, skrzynkę uciosową w sklepie budowlanym. Ograniczeniem, tak jak w przypadku form jest wyobraźnia.

Ajustable-de-múltiples-funciones-prácticos-de-madera-fabricación-de-jabón-jabón-cortador-herramientas-font-b-pro
aliexpress.com
skrzynka-uciosowa-drewniana-300-x-65-x-60-mm
e-rolmet.pl

Ubiór ochronny.

Okulary – zwykłe okulary ochronne do kupienia w sklepie budowlanym. Dobrze jest je przymierzyć żeby pasowały i nie zsuwały się z głowy. Rękawice – wybór jest ogromny. Trzeba szukać takich, które są odporne na alkalia. Jednorazowo wystarczą te używane do sprzątania. Bardzo ważne żeby były dobrze dopasowane do dłoni, lepiej zbyt ciasne niż za luźne. Można też zaopatrzyć się w fartuch laboratoryjny 🙂

Pomocnicy.

Nieocenionymi są szpatułki silikonowe – genialnie wygarniają resztki masy mydlanej z naczynia. Termometr taki ze szpikulcem jak do wędzenia lub pieczenia w piekarniku – do mierzenia temperatury roztworu wodorotlenku i tłuszczów. Patyki do szaszłyków, pałeczki do sushi, zagięty drut – do robienia wzorów. Butelki z dziubkiem, rękawy z końcówkami – te do kremów – do dekoracji. Pieczątki gotowe do ciastek lub na zamówienie, literki do odciskania w mydle napisów. Nawet elementy od ciastoliny czy inne skarby z pokoju dziecięcego 🙂 Paski do mierzenia pH gotowego mydła.

dav
Uwaga na pomyłki w kolejności liter 😉 Fot. Mila Wawrzenczyk

Najważniejszy sprzęt potrzebny do mydlenia to SPOKÓJ. Jeśli nim dysponujemy nie stanie się nic złego i mydło zawsze wyjdzie.

Tak to wygląda pokrótce. Tak naprawdę sami dobieramy sobie sprzęt według potrzeb i możliwości. W starożytności blenderów nie znano a jednak mydła powstawały, więc do dzieła!

Kocankowe

Jedno z moich ulubionych ziół. Kocanki piaskowe Helichrysum arenarium rośnie pospolicie w całej Polsce i jest objęte częściową ochroną gatunkową. Z tego powodu najlepiej kupić kwiat Flos Helichrysi w sklepie zielarskim, internetowym lub aptece. Można też pokusić się o uprawę z nasion, sadzonek lub przez kłącza.

Illustration_Helichrysum_arenarium0

Surowcem zielarskim jest ziele i kwiat. Ja ze względu na pożądany słoneczny kolor wybieram sam kwiat. Kluczową substancją są chalkony – rozpuszczalne w tłuszczach i alkoholach. To one nadają ciepłą barwę i słodki zapach mydłu, do którego użyjemy maceratu olejowego z kwiatu kocanki. Ponadto zawiera flawonoidy, naryngeninę, kemferol, apigeninę, luteolinę i kwercetynę, kwasy fenolowe (kawowy, syryngowy, protokatechowy, kumarowy), garbniki, fitosterole (kampesterol, beta-sitosterol), hydroksykumaryny (umbeliferon, eskuletyna, skopoletyna), olejek eteryczny, barwniki (arenol, homoarenol), ftalidy (5,7-dwuhydroksyftalid), trójterpeny (kwas ursolowy). To bogactwo substancji daje działanie przede wszystkim antyseptyczne – w ujęciu kosmetycznym.

dav
Fot. Mila Wawrzenczyk

Do rzeczy 🙂

Głównym składnikiem mydła będzie oliwa z wytłoczyn oliwek i to na niej robimy macerat. Kwiatostany spryskujemy alkoholem, odstawiamy pod przykryciem na pół godziny. Następnie zalewamy oliwą tak aby została ok. centymetrowa warstwa nad kwiatami. Zakręcamy i wkładamy do kąpieli wodnej o temperaturze wody nie przekraczającej 80 stopni. Pichcimy przez ok. godzinę, wyłączamy i zostawiamy do ostygnięcia. Przecedzamy i otrzymujemy cudnie ciepło pachnący wakacjami macerat.

Receptura – mydło kocankowe – metoda CP czyli na zimno

720g oliwy z wytłoczyn oliwek – pomace – macerat z kwiatu kocanek (72%)

220g oleju kokosowego rafinowanego (22%)

30g oleju z pestek winogron (3%)

30g oleju rycynowego (3%)

280g wody (28%)

137g NaOH – co da nam przetłuszczenie 5%

Robimy ług i roztapiamy tłuszcze, studzimy do temperatury 30-35 stopni. Mydła ziołowe na maceratach, naparach, czy tylko z dodatkiem ziół wymagają niskiej temperatury łączenia. Macerat ziołowy najlepiej dodać już po wstępnym wymieszaniu ługu i pozostałych tłuszczów. Ponieważ receptura zawiera dużą część tłuszczów płynnych (właściwie cała, bo olej kokosowy w temperaturze pokojowej jest półpłynny) blendując, nie czekajcie na ślad mydlany. Jak tylko utworzy się jednorodna, nierozdzielająca emulsja przelewajcie do formy. Nie trwa to długo, trzeba mieszać i blendować naprzemiennie ze względu na redukcję wody. Mydło można kroić po ok. 6-8 godzinach. Dodatek oleju z pestek winogron i rycynowego powoduje, że mydło jest plastyczne, łatwo się kroi i nie kruszy.

Kocankowe będzie dojrzewało dłużej. Podobnie jak marsylskiemu trzeba dać mu ok. 4 miesięcy. Jednak warto czekać, bo odwdzięczy się delikatnością i słońcem w zimowe dni.

Miłego kręcenia 🙂

 

Źródła:

Prof. Dr. Otto Wilhelm Thomé Flora von Deutschland, Österreich und der Schweiz 1885, Gera, Germany

rozanski.li Kocanki jeszcze kwitną. Helichrysum (Flos Helichrysi = Flores Stoechados) w fitoterapii

Dz.U. z 2014 r. Nr 0, poz. 1409 – Rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 9 października 2014 r. w sprawie ochrony gatunkowej roślin