Pszczoła sodowo-potasowa.

Wosk pszczeli to jedno z tych dzieł natury, które zmydla się tylko w niewielkiej części. A to ze względu na skład chemiczny, niereagujący z wodorotlenkiem, niewrażliwy na pH i temperaturę. Zmydleniu ulegają tylko kwasy tłuszczowe, stanowiące niewielką część wosku. Oczywiście mam na myśli naturalny wosk o miodowym kolorze i zapachu ula. Woski tworzą warstwę okluzyjną na skórze czyli zapobiegają utracie wilgoci.

Wosk pszczeli ma wysoką temperaturę topnienia 60-70 stopni Celsjusza, dlatego nie jest łatwym w obróbce składnikiem mydła. Oczywiście, jeśli dodajemy go w okolicach 5% nie sprawi problemu. Jednak jak postępować w przypadku 15% (a może i więcej) gdy wcześniej nie miało się do czynienia z taką ilością wosku w mydle?

Receptura na ok. 1,5 kg gotowego mydła sodowo-potasowego w technice prawie HP:

200g masło shea (20%)

200g olej babassu (20%)

150g olej ryżowy (15%)

150g olej rzepakowy nierafinowany (15%)

150g masło kakaowe (15%)

150g wosk pszczeli surowy (15%)

300g wody (30%)

107g NaOH (co stanowi 80%)

30g KOH (co stanowi 20%)

100g oleju rzepakowego nierafinowanego (podniesie przetłuszczenie do ok. 12%)

opcjonalnie kurkuma i propolis

Robimy ług, po kolei wsypując wodorotlenki. Zachowajcie ostrożność wodorotlenek potasu reaguje dużo bardziej burzliwie niż sodowy. Topimy tłuszcze. W tym wypadku dobrze jeśli najpierw stopimy tłuszcze twarde a dopiero potem dolejemy płynne oleje, żeby zbytnio nie podgrzewać nierafinowanego rzepakowego.

dav
Shea, babassu, masło kakaowe i wosk. Fot. Mila Wawrzenczyk

Łączymy w około 50 stopniach. Blender raczej nie będzie potrzebny ale jeśli jesteście od niego uzależnieni, poprzestańcie na kilku bzitach, potem już tylko dobra, sztywna łopatka 😉 Podczas łączenia ługu z tłuszczami temperatura masy zaczyna początkowo spadać, do tego reakcja zmydlania, więc trzeba działać szybko. Przy jednolitym mydle, po prostu wylewamy w formę dobrze zemulgowaną masę mydlaną i po kłopocie.

Mnie się zachciało mydła dwukolorowego. Tłuszcze z ługiem mieszałam krótko, nie były dobrze połączone, z widocznymi smugami wolnego tłuszczu. Nie szkodzi, bo potem podzieliłam masę na dwie równe części, które dalej mieszałam. Dodałam do mas dwie „mikstury”. Do jednej 50g oleju rzepakowego z 50g propolisu, powstał wcześniej przy okazji robienia maści propolisowej (propolis rozpuszczony w alkoholu etylowym). Nawet nie musiałam go blendować, bardzo dobrze rozmieszał się w oleju. Do drugiej 50g oleju rzepakowego i około pół łyżeczki kurkumy w proszku. Aby masa nie stygła i nie tężała zbyt szybko, podczas mieszania z dodatkowym (też ciepłym olejem rzepakowym), wstawiłam naczynie z nią do garnka z ciepłą wodą pozostałą po topieniu tłuszczów. Utrzymanie temperatury i dodatek również podgrzanego oleju rzepakowego z dodatkami, pozwoliło na bezproblemowe przełożenie masy do formy, bo dolanie roztopionego tłuszczu do każdej masy mydlanej – zawsze rozrzedza ją na chwilę. Jeśli robicie mydło jednolite, dodajcie te 100g oleju rzepakowego (a może innego ulubionego) do całej masy, po jej wstępnym połączeniu z ługiem. Dlatego ośmieliłam się nazwać tą technikę prawie HP czyli na gorąco 😉

Kroiłam dość szybko po kilku godzinach, być może trochę za szybko, bo podłożona mata silikonowa imitująca plaster miodu nie odbiła się zbyt dobrze. 8-10 godzin będzie idealne przy tej recepturze. Ze względu na użyty wodorotlenek potasu, mydło będzie elastyczne, nic się nie pokruszy. Tym bardziej, że wyższa temperatura łączenia zapewni równomierne żelowanie.

mde
Chwila po pokrojeniu. Fot. Mila Wawrzenczyk

Po co ta kurkuma? Oprócz tego, że skoro pszczoła, więc musi być w paski żółto brązowe 😉 Chciałam Wam pokazać, że kurkuma to wspaniały, naturalny wskaźnik pH. Na powyższym zdjęciu widać (tak słabo, trzeba się przyjrzeć), że świeżo pokrojone kostki mają prawie jednolitą brązową barwę. A na poniższym zdjęciu (zrobionym po trzech dniach) kurkuma przebarwiła się na żółto, bo pH spadło do okolic 8 punktów, więc teoretycznie mydła można już używać.

mde
Kurkuma w mydle jaśnieje i żółknie, więc pH mydła jest już dobre. Fot. Mila Wawrzenczyk

Dlaczego mydło na mieszanych wodorotlenkach? Bo taka kostka jest bardziej kremowa i pienista niż na samym NaOH. Jednak wiąże się z tym także większa mazistość i rozmiękanie na mydelniczce, wszak mydła potasowe to maziste breje. Żeby temu zapobiec receptura zawiera przewagę tłuszczów stałych, a więc także przewagę kwasów tłuszczowych nasyconych. Teraz już nie ma wymówki, nie wiem które to stałe i nasycone, wystarczy sprawdzić w tabeli 🙂

Nie bójcie się użyć większej ilości wosku w recepturze. Kluczem do sukcesu jest utrzymanie odpowiedniej temperatury. Jeśli temperatura będzie zbyt niska tłuszcze stałe – przede wszystkim wosk – zaczną zestalać się na nowo w ciało stałe i fałszywy ślad mydlany gotowy.

Mydło jest już właściwie dojrzałe i cudownie pachnie ciepłym ulem!

mde
Pszczoła w ulu. Fot. Mila Wawrzenczyk

 

Do obliczenia wagi wodorotlenków użyłam kalkulatora Kardamona.

Kwasy tłuszczowe w mydle.

 

Właściwie to powinna być lektura obowiązkowa początkującego mydlarza, zaraz po BHP. Bez wody i wodorotlenku nie ma mydła, jednak to kwasy tłuszczowe będące głównym składnikiem wszystkich tłuszczów, determinują całokształt mydła. Począwszy od łączenia ługu z tłuszczami aż do gotowej kostki mydła. Mydlarz powinien zwrócić uwagę na osiem kwasów tłuszczowych, które najczęściej występują w tłuszczach.

Przygotowałam dwa arkusze. Pierwszy to procentowa zawartość poszczególnych kwasów tłuszczowych w konkretnym tłuszczu. Arkusz można sortować w kolumnie malejąco lub rosnąco. Dzięki niemu będziecie mogli przewidzieć efekty dodania tłuszczu do mydła i zaplanować recepturę. Pomoże też przy podmienianiu tłuszczów. Drugi to funkcja kwasów tłuszczowych w mydle. Oprócz podstawowych parametrów, zawiera też przyspieszenie gęstnienia masy mydlanej i trwałość mydła. Zanim  zaczniecie się nimi bawić przeczytajcie co dalej. Najważniejszy podział, którego musicie być świadomymi to podział na kwasy nasycone – trwałe utwardzacze i kwasy nienasycone – nietrwałe, pielęgnujące rozmiękczacze.

Nasycone kwasy tłuszczowe, czyli laurynowy, mirystynowy, palmitynowy, stearynowy:

  • dodają twardości i trwałości, jest to logiczne, bo są głównym składnikiem twardych maseł,  mirystynowy i laurynowy, odpowiadają dodatkowo za pianę,
  • powodują szybsze gęstnienie masy mydlanej,
  • są oleje płynne, które zawierają sporo nasyconych kwasów tłuszczowych np. olej ryżowy, dlatego on też przyspiesza gęstnienie budyniu,
  • łączone z ługiem w zbyt niskiej temperaturze mogą dać fałszywy ślad mydlany, ze względu na ponowne przejście do fazy stałej – stąd między innymi biorą się dziwne otłuszczone dziurojaskinie w mydle, bo zestalone tłuszcze nie tworzą emulsji z ługiem a to zaburza równomierne zmydlenie,
  • jeśli używasz w recepturze więcej niż 40% tłuszczów stałych (dotyczy to również wosków) staraj się łączyć w temperaturze nie niższej niż 10 stopni Celsjusza mniej od temperatury topnienia danego tłuszczu, np. masło kakaowe topi się w okolicach 35 stopni, więc możemy łączyć w 25 stopniach. Po zrobieniu kilku mydeł, zauważenie tej granicy nie przysporzy problemów i termometr stanie zbędny. Uwaga na zbyt wysoką temperaturę łączenia, bo ona co prawda utrzyma masło płynnym ale z drugiej strony przyspieszy proces zmydlania. Trzeba te dwie sprawy po prostu wyważyć.
  • przy wyższej niż 40% ilości tłuszczów stałych, blendera używaj z umiarem, pulsacyjnie i krótko, do pierwszej rzadkiej emulsji, potem już tylko mieszanie łopatką. Mydła ekstremalne z użyciem 70% tłuszczów twardych i więcej mieszamy tylko ręcznie – te wartości procentowe są orientacyjne, zależą od doświadczenia mydlarza,
  • dodatki przyspieszające gęstnienie budyniu też trzeba wziąć pod uwagę przy dużej ilości maseł twardych w recepturze
  • zwiększona ilość wody pomaga utrzymać masę nieco dłużej płynną, a już powyżej 33% wody pozwoli na rozmach wzorkowy,
  • zwróćcie uwagę na smalec wieprzowy, czy naprawdę jest tłuszczem twardym?

Nienasycone kwasy tłuszczowe, czyli rycynolowy, oleinowy (omega-9), linolowy (omega-6), linolenowy (omega-3):

  • są głównym składnikiem tłuszczów płynnych, uwaga na oleje zawierające kwasy tłuszczowe nasycone, wspomniany ryżowy
  • rozrzedzają masę mydlaną, wyjątkiem jest kwas rycynolowy, obecny tylko w oleju rycynowym – on też przyspiesza gęstnienie budyniu,
  • skracają trwałość mydła – najmniej trwały jest linolenowy, dla spokoju użyjmy konserwacji,
  • to dzięki nim mydło nabiera wysokich wartości pielęgnacyjnych,
  • rozmiękczają gotowe mydło, można temu zapobiec utwardzając solą, kwasem stearynowym lub zrównoważyć stosunek kwasów nasyconych i nienasyconych w recepturze,
  • przewaga kwasów nienasyconych jest idealna do swirli ale też zwyżka wody i odpowiednia temperatura pomaga w utrzymaniu masy płynną.

Każdy kalkulator podaje ogólny stosunek kwasów nasyconych do nienasyconych w danej recepturze, idealnie byłoby 50:50 ale po co nam taka monotonia wlewania masy w formę?! Czasem trzeba twardego mydła a czasem lejącego do wzorów. Kalkulator podaje też w formie tabeli ilość poszczególnych kwasów tłuszczowych w recepturze. Jak widzicie jest to ogromna pomoc dla początkujących mydlarzy, po jakimś czasie tworzenia receptur te informacje same wejdą Wam w głowę 😉 Będziecie wiedzieć, że powyżej 15% kwasu stearynowego w mydle zwiększa ryzyko gęstnienia a powyżej 50% kwasów nasyconych utrudnia misterny plan swirlowy. Sztuka mydlenia polega na świadomych wyborach.

Mam nadzieję, że nie rypnęłam się w tabelach i miłej zabawy 🙂

 

Źródło:

soapcalc.net

Mydło na owsiance z podbiałem.

Mydła owsiane przeważnie robi się na płatkach. W zależności od ich rodzaju i sposobu obróbki otrzymamy delikatny peeling – ze zmielonych płatków górskich dosypanych na sucho do budyniu. Można też zrobić wcześniej mleko owsiane, zalewając płatki wodą a potem odcedzając. Trzeci wariant to użycie mąki owsianej. Zależy kto czym dysponuje i jaki efekt chce uzyskać. Ja najbardziej lubię zrobić brejkę z otrębów owsianych, która w mydle jest co najwyżej masażem, nigdy peelingiem. Owies jest bardzo delikatny dla skóry, dzięki saponinom, sterolom a przede wszystkim polisacharydom (tutaj betaglukan), które w wodzie zamieniają się w powlekający i ochronny glutek 😉 Żeby jeszcze wzbogacić to mydło dodałam macerat wodny z liści podbiału pospolitego, głównie ze względu na garbniki i śluzy (też polisacharydy). Ździebko kwasu cytrynowego, dodatkowo wydelikaci mydło a tlenek cynku przyspiesza gojenie podrażnień.

Receptura na około półtora kilograma mydła:

250g oliwy pomace (25%)

250g oleju babassu (25%)

250g masła shea nierafinowanego (25%)

150g oleju ryżowego (15%)

50g oleju ze słodkich migdałów (5%)

50g oleju rycynowego (5%)

300g wody (30%)

132g NaOH (co da przetłuszczenie łącznie z kw. cytrynowym ok. 9%)

100g otrębów owsianych

10g kwasu cytrynowego

5g tlenku cynku

około trzech łyżek suszonych liści podbiału

Najpierw, kilka godzin wcześniej zalewamy połową wody (150g) pokruszone liście podbiału. Zostawiamy na co najmniej 6 godzin. Odcedzamy, wyciskając ziele i rozpuszczamy w tym płynie kwas cytrynowy. Wodę można uzupełnić do początkowej wagi ale nie jest to konieczne, bo podbiał bardzo dobrze się odciska i straty będą niewielkie. Całość możemy zamrozić albo tylko schłodzić. Wsypujemy wodorotlenek i odstawiamy.

Topimy tłuszcze, dodając do nich tlenek cynku. Dla dobrego rozprowadzenia możemy zblendować. Robimy brejkę z otrębów. Zalewamy je resztą gorącej wody (150g) i odstawiamy do napęcznienia. Możecie użyć mniej otrębów jeśli chcecie.

dav
Owsianka z otrębów. Fot. Mila Wawrzenczyk

Jeśli pulpa owsiana będzie zbyt gęsta aby ruszyć łyżką, dolejcie do niej trochę roztopionych wcześniej tłuszczów. I tak wszystko trafi do budyniu a jednak pozwoli na łatwiejsze rozprowadzenie w masie.

Kiedy ług i tłuszcze osiągną temperaturę około 30 stopni Celsjusza, łączymy blendując i mieszając na zmianę. Po uzyskaniu jednorodnej emulsji – nie doprowadzajcie do grubego śladu – dodajemy owsiankę i dokładnie mieszamy. Można też zrobić jeszcze inaczej. Gotową owsiankę blendujemy razem z tłuszczami i dopiero dolewamy ług. Wtedy mydło będzie jeszcze gładsze.

Mydło nie żelowało, bo wyskoczyło mi coś nagłego, musiałam przerwać tworzenie i łączyłam w naprawdę niskiej temperaturze ok. 20 stopni. Owies nie pomógł rozgrzać masy mydlanej, nad czym strasznie boleję 😀

Kroiłam po jakichś 10 godzinach. Pachnie owsem, osadu brak. Będzie dobre za dwa miesiące.

dav
Nazywam je mydłem naprawczym. Fot. Mila Wawrzenczyk

Jak tworzyć własne receptury.

To wbrew pozorom bardzo proste. Naprawdę, jak z gotowaniem. Czasem jest czas aby się do potrawy przygotować a najczęściej to potrawa dostosowuje się do naszych możliwości 😉

Potrzeba.

Najpierw trzeba się zastanowić czego oczekujemy od mydła, jakie ma mieć własności i właściwości. Czy ma wyglądać i pachnieć, czy tylko dopierać ubrania a może nie wysuszać i wspomagać walkę z jakimś problemem skórnym. Mydło ma myć to jest główna funkcja. Mydło nie leczy, nie jest maścią, nie jest cudotwórcą. Jednak można je skomponować tak aby było jednym z dobrych kosmetyków używanych do pielęgnacji skóry. Tylko tyle i aż tyle.

Wybór tłuszczów i dodatków.

Kiedy już określimy potrzeby, musimy dobrać do przepisu odpowiednie składniki. Takie, dzięki którym stworzymy mydło jakie sobie wymyśliliśmy a równocześnie będą to składniki dodane z sensem. To, że jakiś olej czy dodatek ma w składzie chemicznym witaminę C czy kwasy alfa-hydroksylowe, nie znaczy, że będą się znajdowały w gotowej kostce mydła. Dla początkujących mydlarzy, może to być nie lada problem. Tak samo jak odróżnienie tłuszczów trwałych. Jeśli używacie tłuszczów nietrwałych pamiętajcie o konserwacji. Najważniejsze jest zadawanie pytań i szukanie odpowiedzi. Poświęcę temu kilka wpisów.

Nawet jeśli korzystamy z gotowej receptury i brakuje nam czegoś, możemy ukręcić mydło o podobnym działaniu. Trzeba tylko podmienić dany składnik na taki, który mamy albo z niego zrezygnować. Tutaj przeczytacie jak podmieniać tłuszcze ze względu na własności nadawane gotowemu mydłu, czyli twardość, pienistość, kremowość. Jeśli chodzi o pielęgnację polegajcie na wiedzy życiowej, zgłębiając temat. Tłuszcze, zioła, owoce, warzywa i inne dodatki zawierają ogrom substancji, które nie ulegają zmydleniu i to głównie one decydują o pielęgnacji. Mit o wyżerającym wszystko wodorotlenku włóżcie między bajki.

Przetłuszczenie można wyliczyć na kilka sposobów. Trzeba pamiętać, że każdy dodany kwas organiczny powoduje jego podwyższenie.

Woda w mydle jest bardzo ważna – tutaj opisałam jak należy ustalać jej zawartość.

Lubimy kolorowe mydła, barwić można naturalnie albo syntetycznie.

Kalkulator.

To nie tylko narzędzie do obliczania ilości wodorotlenku potrzebnego do zmydlenia określonej ilości tłuszczów. Bawiąc się nim, czyli zmieniając parametry i rodzaj tłuszczów nauczycie się jak działają w mydle. Ja osobiście korzystam z soapcalc i szczerze go polecam, nawet tym którzy nie znają angielskiego – w końcu od czego są translatory. Dokładne informacje jak z niego korzystać znajdziecie na blogu Laboratorium mydlane.

Dodam, że soapcalc oferuje też tabelę, sortującą tłuszcze ze względu na skład kwasów tłuszczowych, liczbę zmydlania, INS oraz liczbę jodową. Po jakimś czasie zauważycie, że to bardzo przydatne przy tworzeniu receptur.

A jak ja to robię. Bywa różnie, przeważnie tak jak opisałam wyżej. Czasem czekam aż mydło dojrzeje w głowie, gromadzę potrzebne składniki. Bywa, że potrzebuję masy mydlanej długo lejącej, częściej konkretu ziołowego. Każda moja receptura jest tworzona tak aby pokazać na konkrecie jak obchodzić się z danym składnikiem, jak regulować wodę, jakie dodatki sprawdzają się w mydle i po co je dodawać. Zdarza się, że ktoś wpada na szalony pomysł i trzeba go ucywilizować 😉

Nie mogę Wam w tym wpisie podać informacji konkretnych, bo tworzenie receptury to sprawa wyjątkowa i osobista. Na tym polega magia mydła a zmydlanie to tylko chemia. Czytajcie i pytajcie, bo wiedza czyni magię!

Odpowiedź na każde pytanie, nawet najdziwniejsze znajdziecie na grupie mydlanej Mydło na warsztat!

dav
Inspiracja bałtycka. Fot. Mila Wawrzenczyk

 

Olej ryżowy kontra oliwa. Najprostsze monomydła dla początkujących.

Kiedy ktoś szuka receptury na swoje pierwsze mydło, najczęściej pada odpowiedź, zrób mydło 100% oliwkowe (kastylijskie, bastylijskie – nazwy pochodzą od regionów,w których robi się takie mydła tradycyjnymi metodami). Już pisałam, że nie rozumiem zachwytu nad oliwą jako składnikiem mydła. Mimo redukcji wody, dodania soli i cukru, mydło z oliwy maśli się na mydelniczce i słabo pieni. Dochodzi jeszcze długi czas leżakowania, według mnie aby nadawało się do użytku powinno dojrzewać około roku. W takim razie czy naprawdę jest to najlepszy wybór na pierwsze mydło?

Receptura na około 600g mydła oliwkowego:

600g oliwy z oliwek (100%)

120g wody (20%)

78g NaOH (co da przetłuszczenie ok. 3%)

10g cukru (na większą pianę)

10g soli (na utwardzenie)

W wodzie na ług najpierw dokładnie rozpuszczamy sól i cukier, dopiero po tym wsypujemy odważony wodorotlenek. Zostawiamy do ostygnięcia. Mamy dwie możliwości. Czekamy aż ług ostygnie i zrówna temperaturę z oliwą albo podgrzewamy nieco oliwę aby skrócić czas stygnięcia ługu. Temperatura łączenia w okolicach nawet 40 stopni Celsjusza będzie w porządku. Krótko blendujemy i wylewamy masę mydlaną do formy. Ze względu na dużą redukcję wody, musimy pilnować czasu krojenia. Mydło stwardnieje w ciągu kilku godzin. Na pewno nie można go pozostawić na noc, bo rano może się okazać, że zamiast krojenia będziemy musieli łupać i kruszyć dłutem 😉

Poniżej 7-miesięczne monomydło oliwkowe, jest już prawie białe. Póki kostka nie ma kontaktu z wodą jest tak twarda jak kamień. Kiedy tylko zaczynasz myć nią ręce, już wiesz, że będzie rozmiękczać.

dav
Mydło 100% oliwkowe. Fot. Mila Wawrzenczyk

Ja na pierwsze monomydło polecam recepturę 100% oleju ryżowego, dlatego, że taka kostka ma lepsze parametry – twardość, większa i bardziej kremowa piana, krótsze dojrzewanie. Co ciekawe olej ryżowy ma w składzie kwas mirystynowy, który determinuje parametry mycia i pienistości, w minimalnym stopniu ale zawsze coś 😉

Receptura na około 600g mydła ryżowego:

600g oleju ryżowego, inna nazwa to olej z otrąb ryżowych (100%)

120g wody (20%)

77g NaOH (co da przetłuszczenie ok. 3%)

10g cukru (na większą pianę)

10g soli (na utwardzenie)

Postępujemy dokładnie tak samo jak przy oliwkowym. W wodzie na ług najpierw dokładnie rozpuszczamy sól i cukier, dopiero po tym wsypujemy odważony wodorotlenek. Ze względu na wyższą zawartość kwasu palmitynowego (czyli tego odpowiadającego za twardość), olej ryżowy powoduje nieco szybsze gęstnienie masy mydlanej. Z tego powodu użyjmy mniej blendera a więcej mieszajmy aby bez problemów przelać masę do formy. Również pilnujemy czasu krojenia, po kilku godzinach mydło powinno ładnie się kroić lub bez uszkodzeń dać wyjąć z małych foremek.

Poniżej 3-miesięczne mydło 100% ryżowe. Im dłużej leży tym jest jaśniejsze, choć białe tak jak oliwkowe nie będzie nigdy. Już widać, że mimo krótszego niż oliwkowe, czasu dojrzewania – lepiej się pieni a ja czuję zdecydowanie mniejszą mazistość.

dav
Mydło 100% ryżowe. Fot. Mila Wawrzenczyk

Coraz częściej w recepturach zastępuję oliwę lub zmniejszam jej ilości na korzyść oleju ryżowego. Oczywiście ceną jest finalnie ciemniejsze mydło i nieco przyśpieszone gęstnienie budyniu, jednak dla mnie osobiście to żadna cena za większą twardość i kremową pianę.

Receptury są skomponowane identycznie, różnią się tylko ilością wodorotlenku potrzebnego do zmydlenia poszczególnych olejów. Nie bójcie się redukcji wody, przy mydle z samych olejów to konieczność. Jeśli chodzi o niskie przetłuszczenie, im dłużej mydło leży tym niższe przetłuszczenie ustawiamy, bo nawet tłuszcze trwałe w końcu mogą zjełczeć. A mydło dojrzałe z dobrej receptury nawet z niskim przetłuszczeniem nie wysuszy skóry.

Wybór należy do Was 🙂

Przetłuszczenie w mydle.

Przetłuszczenie czyli niezmydlone tłuszcze a właściwie kwasy tłuszczowe (super fat/SF lub/i extra fat). To jeden z czynników gwarantujących pielęgnację skóry. Dlatego przetłuszczenie ustawiamy w zależności od rodzaju skóry i przeznaczenia mydła.

Mydła gospodarcze. Zawsze ustawiamy przetłuszczenie na zero. Powierzchnie płaskie potrzebują tylko mycia i czyszczenia, pielęgnacja im na nic. Jeśli robicie mydło gospodarcze octowe, zawsze należy dodać większą ilość wodorotlenku – odpowiednio według przelicznika ——> Mydło gospodarcze wyjdzie z każdego tłuszczu, nawet takiego po frytkach – pozostaje tylko kwestia neutralizacji zapachu.

Mydło do włosów. Zwykle stosuje się przetłuszczenie od 2-5%. Jednak jest to sprawa indywidualna i zależy od wody – miękka czy twarda, porowatości włosów, środków użytych do farbowania. Dla włosów farbowanych chemicznie bardzo trudno znaleźć odpowiednią recepturę. Im bardziej miękka woda tym bardziej mydło będzie obklejać włosy w strąki i żadne płukanki octowe nie pomogą, wręcz pogorszą sytuację. U niektórych sprawdzi się przetłuszczenie 7% a są tacy, którzy myją zerowym mydłem i jest świetnie. Choć w tym drugim przypadku myślę, że nie na dłuższą metę ze względu na skórę głowy.

Mydła toaletowe. Pełna dowolność uzależniona od naszego widzimisię. 2-30% w zależności czego potrzebujemy. Ja jestem leniem i o ile mydło do rąk, dobrze wyleżakowane sprawdza się nawet 2% to do ciała, pod prysznic nie może mieć poniżej 10% niezmydlonych tłuszczów – nie muszę się smarować balsamem 😉

Ok, do rzeczy – jak liczyć przetłuszczenie.

  1. Ustawiamy w kalkulatorze niski procent niezmydlonych tłuszczów 0-2% (czyli nasz SF/super fat). Do masy mydlanej dodajemy dodatkowy tłuszcz, olej lub roztopiony stały. Przetłuszczenie obliczamy jako stosunek procentowy. Masa tłuszczów do dodatkowego tłuszczu. To nie jest zgodne z matematyką, jednak bardzo bliskie i najłatwiejsze dla domowego mydlarza. Przykładowo w kalkulatorze ustawiliśmy 0% i używamy 1000g tłuszczów. Jeśli do masy mydlanej dodamy 50g dodatkowego oleju czy masła, finalnie otrzymamy przetłuszczenie w okolicach 5%. Co nie oznacza, że ostatecznym przetłuszczeniem będzie dodany na końcu olej czy masło, bo kwasy tłuszczowe wchodzą w reakcję z różną szybkością. Masa mydlana to nadal proces, więc niekoniecznie to co dodane do niej zostaje w całości nietknięte. Nieco inaczej ma się sprawa kiedy dodajemy super fat do mydła już przeżelowanego (sodowego na gorąco HP, potasowego). Wtedy gwarancja niezmydlenia mega tłuszczu wzrasta niemal do 100%. Warto stosować tę metodę wtedy gdy chcemy użyć do mydła tłuszczów nietrwałych, wrażliwych na pH i temperaturę. Dodany w ten sposób tłuszcz to extra fat czyli tłuszcz poza kalkulatorem.
  2. Ustawiamy w kalkulatorze od razu pożądane przetłuszczenie. Wszystkie tłuszcze łączymy z ługiem i wylewamy masę mydlaną do formy. Polecam robić tak wtedy gdy wiemy, że ani temperatura żelowania ani wysokie pH nie jest w stanie zagrozić substancjom zawartych w tłuszczach oraz wtedy gdy mamy maceraty ziołowe wliczone w ogólną masę tłuszczów. Każdy niezmydlony procent tłuszczu w kalkulatorze to super fat/SF. O tym co nie boi się ługu w kolejnym wpisie 🙂
  3. Jeszcze jedna metoda. Tak naprawdę informacyjnie, bo w praktyce nie ma uzasadnienia żeby sobie nią zawracać głowę. Kalkulator oblicza nam, że do otrzymania mydła z jednego kilograma oleju z pestek winogron (ciekawe jak długo by twardniało i jak szybko zjełczało 😉 ) potrzebujemy 129,06g NaOH przy przetłuszczeniu 0%. Natomiast przy przetłuszczeniu 1% już tylko 127,76g NaOH. Obliczamy różnicę 129,06 – 127,76 = 1,3. Używając tylko tłuszczów wpisanych w kalkulator, każde 1,3g NaOH mniej, podwyższa nam przetłuszczenie o 1%. Taka zabawa z kalkulatorem, być może przydatna, bo pokazuje czym jest liczba zmydlania (chemicznie kwasowa). Zastosowałam tą metodę przy mydle marsylskim inaczej.

W pigułce:

  • każdy kwas (mlekowy, cytrynowy, octowy) podwyższa przetłuszczenie – jeśli chcemy kontrolować super fat należy przeliczyć ilość wodorotlenku
  • wszystkie owoce oraz w mniejszym stopniu warzywa i zioła zawierają mieszaninę kwasów organicznych, więc w mniejszym lub większym stopniu podniosą przetłuszczenie, aby nad tym zapanować należałoby poznać skład chemiczny kwasów organicznych i molowo obliczyć dodatek wodorotlenku – warto? Chyba nie 😉
  • kontrola przetłuszczenia jest konieczna tak naprawdę tylko w przypadku mydeł do włosów i mydeł gospodarczych
  • w mydłach do ciała nie ma potrzeby aby liczyć dodatkową ilość wodorotlenku
  • super fat SF to przetłuszczenie wynikające z ustawień kalkulatora
  • extra fat EF to przetłuszczenie dodatkowe poza kalkulatorem
  • nazewnictwo tak naprawdę nie ma znaczenia, ja używam rozróżnienia tylko dla podkreślenia kiedy dodawać dany tłuszcz
  • im wyższe przetłuszczenie tym mydło bardziej przejrzyste i elastyczne, o strukturze kostki żelowej
  • im mniej niezmydlonych tłuszczów tym mydło jest bardziej matowe, zwarte i jednolite w kolorze
  • im niższe przetłuszczenie tym dłużej kostka powinna leżakować, czas zrobi swoje a mydło będzie pielęgnowało
  • kwasy tłuszczowe zmydlają się z różną szybkością i w różnym stopniu, nie ma gwarancji na to, że jeśli dodamy mega wypaśny tłuszcz dopiero do masy mydlanej, to on pozostanie w kostce
  • najbardziej narażone na pH i temperaturę są tłuszcze typu linolowego i linolenowego, najlepiej dodawać je do mydeł robionych na gorąco po żelowaniu (sodowe, potasowe i mieszane)
  • super fat ma znaczenie przy mydle potasowym robionym na zimno – im więcej niezmydlonych tłuszczów, tym dłużej będzie trwała saponifikacja
  • nie bójcie się eksperymentować, najwyżej przetłuszczone mydło w kostce jakie zrobiłam miało około 35% niezmydlonych tłuszczów!
dav
Gładkie, twarde i matowe 2% przetłuszczenia. Pomarańczowe, elastyczne i przejrzyste 35% przetłuszczenia. Fot. Mila Wawrzenczyk

 

 

 

Peelingująca wariacja na temat kremowego mydła ala gołąb czyli dove.

O tym popularnym syndecie napisano już tyle, że nie ma sensu do tego wracać. Przy tworzeniu receptury założenia były następujące: ma być jak balsam, odżywiać, o możliwie najniższym pH i ma być mydłem. To mydło wykonamy metodą na zimno tzw. cold proces/CP. Bez użycia blendera, bez grzania i brudzenia garnków. Przekonacie się jakie to proste!

Receptura na ok 1,5 kg gotowego mydła:

500g masła shea nierafinowanego (50%)

150g masła kakaowego surowego (15%)

150g oleju rzepakowego nierafinowanego (15%)

100g oleju babassu (10%)

100g oleju rycynowego (10%)

300g serwatki (30%)

117g NaOH

14g KOH

50g alkoholu cetylowego

50g ulubionego tłuszczu – ja użyłam oleju makadamia

opcjonalnie:

50g peelingu, użyłam z czarnej porzeczki

25g glinki, użyłam czerwoną australijską

olejek eteryczny lub aromat kosmetyczny

Podstawowy skład tłuszczów jest skomponowany tak aby stworzyć twardą kremową i pienistą kostkę. Jeśli brakuje Wam, któregoś z nich podeprzyjcie się postem o podmienianiu tłuszczów w recepturze.

Alkohol cetylowy jest tutaj po to aby mydło było jeszcze bardziej kremowe, pielęgnujące i jaśniejsze, o bardziej zwartej, jednolitej strukturze (stabilizator i emulgator). Bez obaw to alkohol tłuszczowy, nie ma właściwości wysuszających jak etanol itp. Wręcz przeciwnie jest emolientem ograniczającym TEWL (transepidermalną utratę wody). Można go zastąpić alkoholem cetearylowym, stearylowym, decylowym, mirystylowym i kwasem stearynowym – także w ilości 50g. A jeszcze prościej 50g wymienionych alkoholi zamieńcie na 100g któregoś z wymienionych tłuszczów: masło kakaowe surowe, mango, shea nierafinowane, olej palmowy z miąższu, olej z zielonej kawy, masło kokum czy masło cupuacu. Wszystkie wymienione składniki dodajemy poza kalkulatorem, ponieważ nie każdy jest w nim uwzględniony. Jeśli dodajecie 100g maseł lu olejów wymienionych na końcu, zdecydujcie czy to nie wystarczy jako extra fat. U mnie jest 50g alkoholu cetylowego+ 50g oleju makadamia, być może wystarczy Wam po prostu 100g masła kakaowego 🙂

Robimy ług. Wybrałam serwatkę, bo miałam pod ręką prawdziwe zsiadłe mleko od wiejskiej krowy. Możecie ją zastąpić jakimkolwiek produktem mlecznym poddanym fermentacji – kefir, jogurt a nawet maślanka. Chodzi nam o proteiny i kwas mlekowy. Koniecznie zamrożone w małych pojemniczkach np. na kostki lodu.

dav
Zamrożona serwatka po dodaniu wodorotlenku. Fot. Mila Wawrzenczyk

Oba wodorotlenki, KOH i NaOH, odważamy i wsypujemy na zamrożone kostki i mieszamy. Możemy dodatkowo umieścić naczynie z ługiem, w drugim z zimną wodą, żeby ograniczyć wzrost temperatury. Wszystkie tłuszcze topimy razem, również alkohole tłuszczowe. Dodajemy glinkę i dokładnie ją rozprowadzamy, nie jest to trudne. Łączymy w około 35-40 stopniach Celsjusza. To ważne, bo mamy w składzie tłuszcze z wysoką temperaturą topnienia. Jeśli obniżymy temperaturę łączenia mogą nam się zacząć zestalać, co doprowadzi do fałszywego śladu i widocznych plam zastygłego tłuszczu w gotowej kostce. Wlewamy ług do tłuszczów i mieszamy twardą łyżką drewnianą lub silikonową. Po chwili dosypujemy peeling, rozprowadzamy równomiernie na koniec dodajemy aromat czy też olejek eteryczny. Masa mydlana nie będzie jednorodna. Wygląda jak wodnista kasza manna. Nie ma to żadnego znaczenia, saponifikacja trwa i bez naszej pomocy sobie poradzi. Przelewamy do formy. Izolujemy opatulając kocem i czekamy aż intensywne żelowanie się skończy. Musi żelować, to konieczne. Ja kroiłam po 4 godzinach od wlania do formy 🙂 Niezblendowany w masie mydlanej peeling z drobnych pestek łatwo się kroi. Ostrze noża ślizga się po nich i nie pozostawia dużych rys na kostce.

Po co łączyć dwa wodorotlenki w jednym mydle? NaOH to twardość, KOH to aksamitna mazistość i podbicie piany. Właśnie po to aby otrzymać twarde mydło o jeszcze większej pienistości i kremowości. Moim zdaniem optymalna ilość wodorotlenku potasu to maksymalnie 20% przy dużym przetłuszczeniu  (powyżej 10%). Tyle, że ja lubię twarde kostki, jeśli komuś elastyczność nie przeszkadza to śmiało może użyć nawet 40% KOH i odpowiednią wyższą ilość twardych tłuszczów, albo obniżyć przetłuszczenie, im wyższe tym kostka bardziej ugina się pod naciskiem. Bardzo przyjemnym kalkulatorem po polsku, który uwzględnia połączenie dwóch wodorotlenków, jest kalkulator Kardamona. Pomysł dodawania alkoholi tłuszczowych do mydła pochodzi od wspaniałego profesora chemii Kevina Dunna.

dav
Peeling z czarnej porzeczki. Fot. Mila Wawrzenczyk

Dzięki użyciu serwatki, alkoholu cetylowego i dodatkowego oleju otrzymałam mydło pod prysznic jakie najbardziej lubię, tłuścioch w okolicach 15% niezmydlonych tłuszczów. Po pokrojeniu jest plastyczne (ale nie miękkie), wręcz idealne do robienia dziurek np. pałeczką do sushi. Daję mu miesiąc i zaganiam do pracy.

Źródło:

kalkulator Kardamona

Scientific Soapmaking Kevin M. Dunn