fbpx
BLOG CHEMIA/TECHNIKA

Olejki eteryczne w mydle.

Niby temat rzeka a jednak wystarczy znać proste zasady, by skutecznie pachnić mydło olejkami eterycznymi. W tabeli znajdziecie kilkadziesiąt rodzajów olejków, niektóre się powtarzają dlatego, że rośliny olejkowe mają często po kilka gatunków i to też może robić różnicę we własnościach konkretnego olejku. Tutaj proszę.

Ok, o co chodzi i jak to robić.

Olejki eteryczne wietrzeją z mydła. Tak i nie!

Spójcie w tabelę. Są dwa parametry, które o tym decydują – temperatura wrzenia olejku i rekcja z ługiem. Jeżeli ta druga nastąpi, tworzą się estry (głównie), sole kwasów. Pamiętacie, że estry to te pachnące substancje, pisałam przy okazji mydła potasowego sapo kalinus. Faktycznie jeśli powstanie nowy związek, olejek nie będzie pachniał identycznie jak z butelki ale nadal będzie to zapach dający określić konkretną roślinę. Temperatura wrzenia olejku to taki punkt, w którym zwyczajnie paruje a kiedy paruje to czuć jeszcze chwilę, kilka godzin czy dni. Należy odczytywać ten parametr tak. Im wyższa temperatura wrzenia tym olejek mniej się boi gorącego i jest bardziej trwały, wolniej paruje. Jak to czytać:

  • wysoka temperatura wrzenia nie świadczy o tym, że mydło będzie pachniało mocno, np. olejek amyrisowy mimo prawie 300 stopni (które mydło aż tak wysoko żeluje?!), nigdy nie będzie powalał zapachem dlatego, że sam z siebie jest bardzo delikatnie wyczuwalny, łagodny, balsamiczny. Amyris to nuta bazy, on trzyma i podbija inne aromaty, po to właśnie jest.
  • niska temperatura wrzenia nie zawsze pozostawi nic z zapachu, np. petitgrain czyli olejek pozyskiwany z liści gorzkiej pomarańczy, mimo szybkiego wrzenia 166 stopni (żelowanie bez problemu tyle osiągnie), w trakcie saponifikacji tworzy octan linalylu a ten już będzie trwał całkiem długo, dając cytrusową zielskość. Ług jest ok, pomaga 🙂
  • niska temperatura wrzenia bez reakcji z ługiem, jest najgorszym co może się przydarzyć olejkowi w mydle. Mandarynka, cytryna, słodka pomarańcza mają krótki żywot, dodawanie ich solo nie ma większego sensu jeżeli liczymy na konkretny zapach. Są też zalety, cytrusy (te prawdziwe tłoczone ze skórek) rozrzedzają masę mydlaną (te wskazówki również umieściłam w tabeli). Nie są drogie, więc posiadanie ich na stanie jest rozsądne np. kiedy lubimy używać syntetycznych kompozycji zapachowych, które robią betonujące psikusy z masą mydlaną. Foldowane cytrusy, potrafią trzymać się w mydle 1-3 lata, sprawdzone na pomarańczy. Foldowanie to proces kilkukrotnej destylacji olejku, wyciśniętego mechanicznie ze skórek. Cytrusowo pachnące mydło można też uzyskać innymi olejkami.

W tabeli jest też informacja o zabarwianiu masy mydlanej. To się zdarza naprawdę rzadko, szczególnie dzięki pomarańczy foldowanej można uzyskać kolor pomarańczowy. Odbarwianie jest domeną raczej kompozycji zapachowych.

Zagęszczanie. Ratunku beton w sekundę!

Olejki eteryczne w większości nie robią betonu. Jeżeli już to trzeba uwagę zwrócić na te przyprawowe np. goździk, tymianek i nieco mniej uwagi na kwiatowe ylang, neroli. Popatrzcie w tabeli, na które konkretnie trzeba uważać. Tyle, że to jest zagęszczanie masy szybsze lub wolniejsze ale widoczne. Natomiast taki typowy beton (albo dziwne rozwarstwienie masy) jest najbardziej możliwy w przypadku syntetycznych kompozycji zapachowych. Jeżeli beton zrobił się po wlaniu olejku rozmarynowego, to wiedz, że jest z nim coś nie tak. Na ratunek przyjdą olejki cytrusowe, szczególnie cytrynowy ma wielką moc. Dodawanie olejku na sam koniec, do budyniu, najlepiej rozrobionego w niewielkiej ilości oleju roślinnego ukradzionego z całej masy tłuszczów. Zagęszczanie może być też zaletą, ja tak użyłam olejku tymiankowego w mydle 100% rzepakowym.

Jak odróżnić olejek eteryczny od kompozycji zapachowej?

Powiem Wam od razu, że to nie jest proste. Na początku przygody w ogóle nie mamy pojęcia na co zwracać uwagę a buteleczki w kwiaciarniach kuszą.

  • nazwa INCI, nie rośliny po łacinie, nie 100% essential oil, INCI to jest język substancji kosmetycznych, łączący łacinę z językiem angielskim, takie kosmetyczne esperanto. Dlatego, jeżeli widzicie nazwę olejek cynamonowy i tylko Cinnamomum Zeylanicum omijajcie. Ja nie wiedziałabym na tej podstawie co kupuję. Powinno być Cinnamomum Zeylanicum Bark Oil lub Cinnamomum Zeylanicum Leaf Oil. Pierwsze dwa słowa to łacińska nazwa rodzajowa Cinnamomum i gatunkowa Zeylanicum rośliny a trzeci Bark i czwarty Oil wyraz to angielska nazwa części rośliny i formy substancji. Są oczywiście takie jak np. szałwia lekarska, które nie zawierają słowa części rośliny Salvia Officinalis Oil. Dlatego, że INCI wbrew pozorom stara się skracać jednak nazwy. Jeżeli olejek jest pozyskiwany z całego ziela przeważnie nie używa się nazwy Herb. Ja to wiem, Wy musicie się nauczyć jeżeli chcecie dokonywać świadomego wyboru kosmetycznych olejków eterycznych.
  • cena, o tym już było setki razy i wszędzie. Cytrusy tłoczone ze skórek są tanie, bo łatwo je pozyskać. Im rzadziej spotykana roślina i trudniejszy proces pozyskania np. trzeba bardzo dużo kwiatów ylang żeby wydestylować Cananga Odorata Flower Oil, tym droższy olejek eteryczny. Logiczne. Kardamon, melisa czy mirra, mimo, że powszechne dają niewielkie ilości olejku, dlatego cena jest jaka jest. Pół biedy jeżeli kupimy olejek sandałowy a on się okaże po prostu tańszym amyrisem. Drzewa sandałowe są zagrożone wyginięciem. Gorzej jeżeli kupimy tani olejek neroli a on się okaże tzw. commercial czyli mieszanką kilku do kilkunastu procent olejku eterycznego i syntetycznych komponentów odpowiadających zapachowi kwiatów gorzkiej pomarańczy. Oczywiście nie ma nic złego w syntetykach lecz wypadałoby zostawić wybór klientowi.
  • zapach, tutaj naprawdę nie pomogę pisząc ale opowiem Wam o swoim doświadczeniu. Dobrych lat naście temu, nie było zbyt wielu możliwości w Polsce. Masło shea czy olejek z drzewa herbacianego to były rarytasy, za miliony i punkt wyżej tracił sens. Na szczęście teraz jest inaczej. Być może możliwość wyboru wszystkiego działa właśnie w odwrotną stronę. Pamiętam, więc swoje pierwsze zakupy małych butelek i wow jak to pięknie pachnie. A potem przyszły świadome zakupy we Francji, Wielkiej Brytanii i rozczarowanie. Olejek eteryczny nigdy nie pachnie jak drogeria, nigdy. Taką moc mogą mieć blendy czyli mieszanki odpowiednio dobranych olejków. Zapachu olejków eterycznych trzeba się nauczyć. Przećwiczyć wpadki żeby umieć wybierać i wiedzieć co się kupuje. Zdarza mi się do tej pory wąchać jakieś ordynarne niby olejki 100% ale teraz już wiem, że to tylko naśladowcy.

Podrzucam Wam też kalkulator olejków, niestety strona już nie tworzy. Jednak można znaleźć sporo inspiracji. Naprawdę warto łączyć, czasem nieoczywiste mieszanki tworzą coś wspaniałego, nieoczywistego. To nie jest tak samo jak w perfumiarstwie, oj nie. Jednak mnie to sprawia o wiele większą frajdę. Pomyślcie, możecie łączyć zagęszczające olejki z tymi, które rozrzedzają i ryzyko będzie minimalne. Poza tym to nudne wciąż pachnieć tylko jednym 😉

Podstawowe zasady dodawania olejków eterycznych do mydła.

  • dodajemy na końcu, do masy mydlanej, nie do tłuszczów. Jeżeli mamy kilka mas, w różnych kolorach, to wybór należy do nas czy dzielimy olejek na wszystkie (jeżeli ma rozrzedzić, wtedy warto),
  • możemy utrwalić dodatkowo zapach, zawieszając go w proszku np. mąka, skrobia, glinka, nawet kilka dni wcześniej,
  • możemy utrwalić zapach bazowymi olejkami, żywica benzoesowa, copaiba, amyris,
  • staramy się nie przegrzewać masy mydlanej, jeśli już piekarnik to naprawdę tylko kilkanaście minut lecz i tego nie polecam –> patrz tabela i temperatura wrzenia,
  • łączymy zagęszczacze z rozrzedzaczami lub jesteśmy uważni i nie blendujemy, tylko mieszamy trzepaczką, tuż przed wlaniem w formę,
  • olejek eteryczny nie zabije Wam charakterystycznego zapachu mydła potasowego, tu trzeba inaczej alkohol i kwas, a na koniec dopiero eteryk,
  • pamiętajcie, że inne dodatki czy podstawowe składniki również mają swój zapach, dodanie olejku rozmarynowego do mydła, które zawiera 30% masła kakaowego, 20% masła shea albo odwar i wyciąg olejowy z nostrzyka nie uczyni go buchającym świeżością, aromat będzie złamany między ciepłem maseł a rześkością rozmarynu,
  • nie dodawanie a przechowywanie, olejki parują, wietrzeją, utleniają się, nie trzymajmy ich na słońcu a w kartonie zamkniętym (tak karton przepuszcza potrzebne powietrze i pozwala schnąć mydłu), każdy inny zapach osobno,
  • jeżeli dodajemy olejek eteryczny lawendowy, to zróbmy ług na hydrolacie lawendowym a tłuszcze niech będą wyciągiem z ziela lawendy, to wszystko pogłębi zapach, tak hydrolaty pachną w mydle bardziej niż napary.

Olejki eteryczne w mydle mają też funkcję, to nie jest tak, że skoro się zmywa nie działa jak pozostawiony na skórze – nie ma znaczenia – można lać do woli!

Działa, wspomaga konkretną funkcję jako jeden ze składników. Tak, może również podrażniać, uczulać, dokładnie jak balsam czy krem. Umyj się mydłem z olejkiem miętowym i wyjdź na mróz. Spokojnie to tylko eksperyment 🙂

Muszę jeszcze wspomnieć o jednym, IFRA. To taka wyrocznia zapachowa, a jej atrybutem jest bat obostrzeń w stosowaniu maksymalnego stężenia olejku eterycznego w kosmetyku. Wszyscy powinniśmy zwracać na to uwagę, szczególnie producenci kosmetyków, w tym wypadku safety assessor jest bez mocy, musi przestrzegać aktualnych wytycznych. Obecnie jesteśmy w erze 49 poprawki (od roku właściwie), każda kolejna poprawka to nowe obostrzenia, tym razem wzięto się za furanokumaryny i żywice. IFRA jest jedna, nie ma czegoś takiego jak inne poziomy dla tego samego olejku u innych dystrybutorów. Olejki eteryczne mają pewne zakresy substancji, które są stałe, więc jeżeli posiadasz od kogoś kartę z dopuszczalnym stężeniem np. olejku cytrynowego 20-50-100% to albo jest to nieaktualna poprawka 48 albo olejek jest mieszany z syntetykiem naśladującym zapach. Spójrzcie na ten właśnie olejek cytrynowy, do tej pory była dowolność, czyli wyśmiewane 100% w każdej formulacji kosmetycznej. A teraz ups!

Źródło:

Essential oils in soap: interview with Kevin Dunn

The International Fragrance Association

1 komentarz

Leave a Reply

%d bloggers like this: