Mydło z borowiną.

Właściwie to długo się zastanawiałam nad borowinowym mydłem, bo co tu jest do opisywania? Bierzesz jakąkolwiek recepturę, blendujesz tłuszcze z pastą borowinową i tyle. Jednak borowina nie jest tak oczywistym i łatwym dodatkiem do mydeł sodowych jak się okazuje. Mydło potasowe kocha borowinę, pisałam przy okazji savon noir.

Borowina to torf. Taka ni to gleba ni to kompost. Zawiera sporo wody, według różnych źródeł do 50%. Jeśli nie macie takiego info na opakowaniu, po prostu przyjrzyjcie się konsystencji borowiny. Spróbujcie wycisnąć z niej wodę. To Wam pozwoli oszacować prawdopodobną ilość wody. Właściwie na rynku są trzy rodzaje. Borowina w plastrach – prasowana, nieprzetworzona. Taka jest najtrudniejsza w zastosowaniu do mydeł, bo zawiera patyczki i duże fragmenty organiczne. Borowina rozdrabniana z małymi fragmentami organicznymi. Lubię ją najbardziej. Istnieje jeszcze pasta borowinowa, właściwie gładka od razu do użycia ale też trzeba pamiętać, że jest najbardziej przetworzona i zawiera najwięcej wody ale też jest najłatwiejsza w użyciu. W takiej formie można ją dodać nawet do masy mydlanej.

Rozdrabniana borowina. Fot. Mila Wawrzenczyk

Głównym problemem mydeł borowinowych jest ich rozwarstwienie po wlaniu do formy czy też podczas żelowania. Tłuszcz wypływa ponad utwardzającą się masę mydlaną. Powodem jest oczywiście zaburzenie saponifikacji. Dodajemy torfu do mydła, to jest ani faza wodna ani tłuszczowa. Razem z borowiną dodajemy więcej wody niż potrzeba.

Zasady, gwarantujące powodzenie mydła borowinowego:

  • redukujemy wodę, proponuję 1.5:1 water:lye – to jest jakieś 20-22% w zależności od użytych tłuszczów, oczywiście możecie też policzyć ilość faktycznej wody w mydle pochodzącej z borowiny i odjąć ją od ilości, którą zwykle używacie,
  • borowina powinna być w temperaturze pokojowej, nie ma zasadności przechowywania jej w lodówce,
  • borowinę należy dokładnie, bardzo dokładnie zblendować z tłuszczami, do momentu aż przestanie opadać na dno i stworzy zawiesinę (nie zajedźcie blendera, można na raty),
  • po połączeniu pilnujemy aby była gładka emulsja, nawet jedna smuga nie powinna zostać
  • pilnujemy żelowania, nie może być zbyt burzliwe, absolutnie rezygnujemy z piekarnika

Receptura na około 1,5 kg mydła:

Moja receptura na mydło borowinowe. Fot. Mila Wawrzenczyk

Twardość jest w porządku, wiadomo 50% utwardzaczy. Pielęgnacja najlepsza dzięki tłuszczowym kwasom linoleinowemu z oleju lnianego (surowy) i oleinowemu z masła kakaowego (surowe). Trwałość zagrożona, bo olej lniany jest mocną psują, dlatego dodałam kwas cytrynowy 3%MT, czyli 30 gramów – rozpuszczamy w wodzie przed wsypaniem wodorotlenku lub jednocześnie z nim ale wtedy spodziewajcie się gwałtownej reakcji i zaopatrzcie w wyższe naczynie, bo będzie bulgotać i może wykipieć. Ja zamiast wody użyłam hydrolatu z borowiny. Nie mroziłam ale stał wcześniej w lodówce. Trzeba pamiętać, że borowina też zawiera kwasy organiczne, humusowe. Wcześniej robiłam już mydło z taką ilością oleju lnianego, trwało dwa lata bez zmian. Jak długo jeszcze wytrzymałoby nie wiem, gdyż się zużyło. Kwas cytrynowy zapobiegnie też osadzaniu się mydlin na umywalce. Borowina daje pianę brązową ale nie jest to brudzenie typu węgiel czy tlenki i syntetyczne barwniki matowe. Dodatkowo dodałam po 2,5%MT, a więc po 25 gramów lanoliny vege i blendu eterycznego Sunset. To jest jeden z moich ulubionych, ciepły, łagodny i obezwładniający jak zachód słońca. Wodorotlenek sodu nie jest przeliczony na neutralizację kwasu, bo i po co w mydłach toaletowych, lanolina również podniesie przetłuszczenie.

Chciałam czymś ożywić tą ciemność, więc zdecydowałam się na podzielenie ługu i tłuszczów. Użyłam do wybielenia dwutlenku tytanu, szczypty na końcu noża. Jednak nie było to proste, jak zwykle dodanie barwnika do części masy. Chciałam otrzymać kremowy kolor a dodanie bieli tytanowej do masy borowinowej stworzyło by po prostu brąz w jaśniejszym odcieniu. Zważyłam więc, gotowy ług i gotowe tłuszcze. Odjęłam po 10% wagi z każdego – tak powstała jasna część bez borowiny, za to z wybielaczem. Ja barwniki zwykle blenduję z tłuszczami, szczególnie tlenki, ultramaryny. Miki tego nie wymagają, rozprowadzają się łatwo w budyniu. Pozostałe 90% stworzyło część borowinową. Należy o tym pamiętać, przed dodatkami!

Podzielone proporcjonalnie ług i tłuszcze. Fot. Mila Wawrzenczyk

Borowina podczas łączenia nie robi niespodzianek typu szybsze gęstnienie, wręcz przeciwnie. Ług jest raczej zdezorientowany przez jej dodatek i nieskory do szybkiego gęstnienia. Dodatkowo blend Sunset zawierający sporą część foldowanego olejku pomarańczowego, cytrusy rozrzedzają masę mydlaną. Zwykle borowiny dodajemy 20%MT, ja też dodałam 200 gramów do tego mydła. 30% również będzie jeszcze w porządku, jednak więcej wydaje się bezzasadne. Najpierw połączyłam część borowinową, do emulsji, nie do gęstego śladu. Wylałam do formy i obstukałam by pozbyć się bąbelków powietrza z masy. Potem jasną część mydła, też do emulsji tylko i lałam ją z wysoka, cienką strużką aby wpadła głębiej w borowinową masę. Na koniec pogmerałam łyżką w środku a wykałaczką po wierzchu.

Borowinowe swirle. Fot. Mila Wawrzenczyk

Żelowało normalnie, trochę miałam obawy czy zechce, bo łączyłam w niskiej temperaturze (ok. 25 stopni), dlatego okryłam kocem. Robiłam wieczorem, kroiłam rano. Borowina daje elastyczność, dlatego nawet mimo redukcji wody i przeciągniętego czasu krojenia, nie sprawia problemów typu kruszenie podczas krojenia. Idzie leżeć do ciemnicy!

Mydło borowinowe. Mila Wawrzenczyk

3 uwagi do wpisu “Mydło z borowiną.

  1. Bardzo dziękuję za ten szczegółowy opis,juz kiedyś robíłam borowinowe mydło, ale z innymi tluszczami,Twoje napewno wypróbuję. Tym bardziej,że borowiną czeka w szafce Mydło wyszło píękne,to lekkie rozjasnienie dodało mu uroku,pozdrawiam

  2. Super wyszło, bardzo mi się podoba. 🙂 Jest piękne. Dziękuję za ten wpis. 🙂 Mila, czy zamiast kwasu cytrynowego – użycie kwasu octowego jest uzasadnione? I przeliczenie go? Myślałam, że cytrynowy jeszcze bardziej mi rozrzedzi masę..

Dodaj komentarz