fbpx
BLOG CHEMIA/TECHNIKA MYDŁO SODOWE

Mydło resztkowe – jak poradzić sobie z nadprodukcją własnych wyciągów, ekstraktów i nieudanych kosmetyków.

Każdy przez to przechodzi. Jak nie nadmiar maceratu, to rozwarstwiający się krem, bo że przerobić mydło wiadomo od zawsze. Zajmujące półki wyciągi olejowe czy niepasujący balsam do ciała albo sok z brzozy i aloesu. Oczywiście na zalegające ekstrakty jest sposób. Rób tylko tyle ile wykorzystasz i planuj. To zwykle przychodzi z czasem, a jednak nigdy do końca nie da się uniknąć. Ja właśnie odkryłam w lodówce pół kilo wyciągu olejowo-wodnego z płatków mniszka, tak to ten z mydła mniszkowego – produkcja rok temu! Jakieś kilka kremów czy balsamów, podarowanych bez etykiety. Moja pamięć do takich rzeczy, no cóż, nie jest najlepsza. Ocet jabłkowo-dziurawcowy, którego nikt nie chce używać, zalewajka octem spirytusowym na skórach ananasa. Masło dla dzieci na słońce, z tlenkiem cynku, pamiętające naprawdę czasy ohoho! Te wszystkie ingrediencje nie były absolutnie zepsute, nie były zapleśniały, nie wykazywały żadnych oznak nowej cywilizacji a jednak niechciane. Może za wyjątkiem resztki oleju lnianego, lecz jełczenie to tylko utlenienie kwasów tłuszczowych – zamiana jednych w drugie – mydłu toaletowemu nie zaszkodzi. Ja nie wyrzucam, wykorzystuję!

Te wszystkie składniki, wydają się przypadkowe ale tak naprawdę to przecież tłuszcze i woda. Na szybko przychodzi do głowy mydło, które wiele znosi, bo potrzebuje przecież właśnie wody do stworzenia ługu i tłuszczu do zmydlenia.

Receptura na około 1,5kg mydła sodowego:

550g olej ryżowy – wyciąg z płatków mniszka – 55%

300g olej kokosowy 30%

50g olej lniany nierafinowany – 5%

50g olej rycynowy 5%

25g masło shea nierafinowane (z masła cynkowego) 2,5%

25g masło kakaowe nierafinowane (z masła cynkowego) 2,5%

140g ocet domowy z jabłka i kwiatów dziurawca, maciora też

140g ocet spirytusowy na skórach ananasa

140g NaOH (przetłuszczenie obstawiam na jakieś 5% z kalkulatora + 4% octy + 1% z kremów)

50g kremów z wielką niewiadomą

tlenki żelaza czerwony, żółty i czarny – niech to mydło jakoś wygląda

Naturalne barwienie – tlenki żelaza. Fot. Mila Wawrzenczyk

Jak zrobić mydło, wiadomo metoda CP. Nawet wróćcie się do tego mydła mniszkowego albo do mydła z glinkami.

Co innego jest ważne. Ług należy zblendować, jeżeli dodajemy coś w kawałkach. W tym przypadku matki octowe. Uwaga, przy blendowaniu ługu, nie wolno podnosić końcówki z dna pojemnika. To samo zaciągnie i zmieli, jeżeli w trakcie pracy silnika podniesiecie końcówkę, ochlapiecie alkalicznym ługiem siebie i wszystko naokoło. Druga rzecz te kremy i masło cynkowe również trzeba zblendować przed wlaniem ługu. Nabierzcie takiej rutyny, że zawsze blendujecie tłuszcze, to pomaga w wielu sytuacjach np. mydła z woskiem łączone w temperaturze pokojowej albo zabielane tlenkiem cynku, tytanu.

Co możemy spożytkować ponownie i jak to robić:

  • jeżeli ekstrakty lub kremy zawierają alkohol etylowy lub glicerynę trzeba uważać na przyspieszenie masy mydlanej, lepiej zużyć w mydle potasowym (najlepiej) lub sodowym metodą na ciepło HP, wódy i tak nie zamrozicie
  • nie wykorzystujcie emulsji z widocznymi cywilizacjami, zapleśniałe, zakażone szczepami bakterii, nie, naprawdę nie przesadzajmy
  • czasem domowy ocet idzie w stronę fermentacji mannitowej, można użyć w mydle jako wspomagacz piany – mannitol to alkohol ale cukrowy, będzie potęga, uwaga – nie dotyczy fermentacji acetonowo – butanolowej (poczujecie ten charakterystyczny zapach, gwarantuję) – nie kuśmy reakcyjności
  • nie oczekujcie po ekstraktach ziołowych, że na ich bazie zrobicie białe mydło, zaplanujcie od razu jakieś barwienie w kolorach żółtego, czerwieni, może węglowe mydło, oczywiście jeżeli nie będzie to wyciąg olejowy na rdestowcu, bo ten przecież różowy zgodnie z reakcją Borntragera
  • jeżeli nie jesteście pewni na jakim oleju jest wykonany wyciąg, to ustawcie wysokie SF minimum 10%, dodajcie octu bez przeliczania, zakładam, że zwykle robicie na słoneczniku, oliwie czy rzepakowym – one mają bardzo podobną liczbę zmydlania – jednak podpisywanie słoików przydaje się
  • wszystkie maceraty (pamiętacie, że macerat to woda) i octy trzeba zamrozić, nie potrzeba nam utleniania w wysokiej temperaturze czy kipiącego ługu, wszystko co nie jest wodą mrozimy lub mocno chłodzimy, ja mrożę
  • kremy czy masła wrzucam do tłuszczów i blenduję, ile dodać? to proste trzeba przeliczyć dodatkowe SF, np. krem zawiera 30% fazy tłuszczowej, więc w moim przypadku było to 50g x 0,3 = 15g fazy tłuszczowej – wiadomo, że emulgator i witamina E również w to się zalicza, więc teoretycznie przetłuszczenie zostanie podniesione o około 1% dla mojego mydła, dlatego emulsje w standardzie 30% FO można śmiało oraz w ilości sporej
  • emulsje zawierają wodę, weźcie to pod uwagę przy ustalaniu % wody w mydle, tutaj dzięki kremom doszło około 2-3% wody, więc finalnie mydło będzie musiało odparować 30% (kalkulator ustawiłam na 28%)
  • również weźcie zawsze pod uwagę zawartość kwasów organicznych, cytrynowego, mlekowego, askorbinowego (no ten to akurat nie kwas tylko alkohol polihydroksylowy ale mniejsza o to)
  • możecie też wykorzystać solanki, na których robicie ekstrakty np. płyn Ringera
  • jeżeli została Wam niewykorzystana maska do twarzy, henna do farbowania i różności typu paskudna nalewka czy srebro niby koloidalne, wrzucajcie w mydło śmiało, tylko zastosujcie się do zasad zwyczajnego robienia mydła
Mydło sodowe resztkowe, barwione naturalnie. Fot. Mila Wawrzenczyk

Nie dodałam żadnego olejku eterycznego, dajmy czasem dojść zielsku do głosu. Pachnie mi tak, jakby jednak było nieco etanolu (to znaczy super, bo wóda mydłu nie szkodzi), acz nie podejrzewałam, bo gęstnienie nieco przyspieszone przy łączeniu w temperaturze pokojowej jest też efektem połączenia oleju rycynowego z ryżowym. Być może w kremie był jakiś macerat wódkowy, do tego i octy, które same z siebie raczej nie przyspieszają ale już ta kumulacja wszystkiego czyni takie ryzyko. Roztwór kwasu octowego, czyli mój płyn na ług łącznie z dwóch octów to około 7%, trzeba uważać na czas krojenia. Ja odkroiłam pierwszą kostkę po 4 godzinach, za szybko, żelujący środek właściwie wylał mi się na deskę. Przykryłam znów kocem i zostawiłam a po sześciu godzinach już było dobrze.

Tlenki żelaza, cynku czy chromu to nie miki, nie dadzą się łatwo rozprowadzić w masie mydlanej – budyniu. Najlepiej dokładnie zmieszać je z tłuszczem inaczej mogą zostawić widoczne kropki w kostce mydła.

Mydło barwione tlenkami żelaza. Fot. Mila Wawrzenczyk

Czas na wykorzystanie, a nie marnowanie!

Leave a Reply

%d bloggers like this: