fbpx
ARTYKUŁY CIAŁO MYDŁO NA DUALU

Dębowe mydło do golenia. Dual w słoiku.

Niedoceniany owoc dębu, choć przyznam, że coraz częściej wspomina się o jego zastosowaniu spożywczym. Kosmetycznie właściwie nieznany a przecież jest tak łatwo dostępnym surowcem. Na dodatek dęby rosną jednak w czystszych okolicach niż kasztanowce w parku.

Owoce dębu, czyli żołędzie zawierają kilkadziesiąt procent różnych polisacharydów, stąd też wykorzystuje się je jako mąkę czy paszę. Jakieś 30% tłuszczu i to jest zaskakujące, dlaczego nie ma w sklepach oleju z żołędzi, zapewne proces pozyskiwania jest nieopłacalny. A powodem użycia żołędzi w mydle do golenia są ich właściwości antyseptyczne i ściągające. To garbniki mają moce, są zbudowane z kwasów fenolowych i cukrów. Na pewno znacie kwas galusowy, to właśnie budulec większości garbników. Ta antyseptyczność pomoże nam w utrzymaniu trwałości mydła, do którego będziemy wkładać mokry pędzel i w odkażeniu skóry a właściwie okolic mieszków włosowych. Znacie niefajnie wrastające włoski, tworzące brzydkie krostki? Pomocny jest w takich przypadkach delikatny peeling skóry. Może warto go zrobić na bazie mydła potasowego z żołędziami!

Do rzeczy, użyłam żołędzi, gałązek i liści, jeśli znajdziecie liść z galasami to już pełnia szczęścia.

Receptura jest bardzo prosta do wykonania, na około 700 gramów gotowego mydła:

125g oleju brzoskwiniowego (25%)

125g masła shea nierafinowanego (25%)

100g oleju rycynowego (20%)

100g oleju migdałowego (20%)

50g oleju kokosowego (10%)

150g odwaru z żołędzi, gałązek i liści dębu

51g KOH wodorotlenku potasu (50%)

33g NaOH wodorotlenku sodu (50%)

15g kwasu cytrynowego.

Wykonanie jest standardowe, odwar gotujemy jakieś pół godziny, nie odcedzamy, studzimy. Dopiero chłodny przelewamy przez sitko i filtr np. do kawy, dosypujemy kwas cytrynowy i zamrażamy lub chłodzimy. Ja tylko schłodziłam, dlatego ług był ciemno-ceglasty. Wodorotlenki sypiemy razem albo jeden po drugim, nie trzeba robić dwóch roztworów. Nie przeliczałam dodatkowego wodorotlenku. Tłuszcze topimy razem, łączymy z ługiem w temperaturze ok. 30, może nawet do 40 stopni Celsjusza. Ług i tłuszcze nie muszą mieć wyrównanej temperatury, najważniejszy by ług zawsze miał wyższą, to zapobiegnie zestalaniu się tłuszczów stałych. Po połączeniu, czyli wtedy gdy masa mydlana osiągnie jednorodną strukturę bez oddzielającej się fazy tłuszczowej, od razu przelewamy masę do słoików. Zakręcamy pokrywkami i otulamy w koc albo kładziemy na kaloryfer. Odsyłam do dokładniejszej procedury robienia mydła, tutaj!

KOH płatki i NaOH granulki. Fot. Mila Wawrzenczyk

Dual, czyli mydło na dwóch wodorotlenkach.

Dlaczego? Ano dlatego, że chcemy otrzymać miękkie mydło w słoiku, z którym poradzi sobie każdy pędzel, myjka, miękka szczoteczka, czy czego tam używacie do nakładania podczas golenia. KOH daje miękkie mydła w paście a dwa wodorotlenki w jednej formulacji stworzą kremowe mydło, więc to połączenie jest oczywiste. O mydłach na dwóch wodorotlenkach pisałam najwięcej przy okazji mydłokremu.

Dobór tłuszczów.

Wiecie doskonale jak wygląda golenie, kiedyś nie było maszynek elektrycznych. Kupowało się taki niezbyt ładnie pachnący krem do golenia, nakładało grubą warstwą i dopiero goliło maszynką z wymiennymi żyletkami. A więc, chodzi nam o kremową pianę a nie duże bąble tak jak przy innych mydłach. Stąd tak duża ilość oleju rycynowego w połączeniu z masłem shea, którego z kolei nie może być więcej niż 30%, bo zbyt utwardzi mydło. Olej rycynowy w takiej ilości nie bardzo podlega dyskusji. Natomiast inne tłuszcze można dowolnie podmieniać, zgodnie z ich profilem kwasów tłuszczowych. Masło shea na masło kakaowe, brzoskwiniowy na oliwę, olej kokosowy na babassu. Jeżeli to sprawia trudność poczytajcie o podmiankach tutaj.

Kwas cytrynowy i żelowanie.

Jego dodatek to nie tylko zminimalizowanie osadów, zarówno na wannie jak i gotowym mydle. To konserwacja jeśli zdecydujecie się użyć nietrwałych olejów np. winogronowego czy lnianego. Dodatkowo do stworzenia kremowej piany potrzebna będzie woda, mokry pędzel wkładany bezpośrednio do słoika. Co najważniejsze dla mydła do golenia, stabilizacja piany. Kwas cytrynowy to popularny sekwestrant, także w przemyśle spożywczym. Pomoże utworzyć równomiernie rozkładającą się na skórze, kremową pianę. Dla tego rodzaju mydła bardzo korzystne jest doprowadzenie go do żelowania. To również ujednolici i ustabilizuje strukturę, będzie się używać tej kremowości z przyjemnością.

Mydło do golenia tuż po przelaniu w słoiki. Fot. Mila Wawrzenczyk

No cóż, teraz tylko czekać aż dojrzeje. Jeszcze jedno, zamiast żołędzi możecie użyć bukiew a więc owoców buka, o ile dziki coś zostawią. Najwygodniej będzie rozpienić z niewielką ilością wody, pędzlem i bezpośrednio w słoiku. Pachnie ciepło i cierpko, nie trzeba dodawać olejków. Miłego weekendu! Będzie jeszcze krem, więc miejcie zapas!

Mydło ma trzy dni a już widać moc kremowej piany. Fot. Mila Wawrzenczyk

Można golić wszystkie części ciała, które mają być dla Waszej przyjemności gładkie, strefę intymną, twarz, nogi!

5 komentarzy

Leave a Reply

%d bloggers like this: