Jarzębinowe

Moje ulubione jesienne mydło. Kto nie zna owoców jarzębiny. Korale, nalewki, herbata, konfitura. A ja mydło. Mazidło zresztą też 🙂

IMG_20170908_174207.jpg
Fot. Mila Wawrzenczyk

Jarząb, to drzewo traktowane jako ozdobne, wydaje owoce (Fructus Sorbi) bogate w substancje aktywne. Nie ma znaczenia jaką odmianę oskubiemy z owoców, bo mają bardzo podobny skład chemiczny. W procesie zmydlania interesuje nas kilka z nich, tych które pozostaną w gotowym mydle i będą dobrze oddziaływać na skórę. Sorbitol pomoże w nawilżeniu. Kwasy jabłkowy, winowy, cytrynowy – wygładzą skórę. Te same kwasy pomogą wybielić plamy po opalaniu ale tylko jako maseczka lub składnik kremu, w mydle przereagują z wodorotlenkiem w sole. Garbniki i kwas sorbowy – zakonserwują.

Receptura (około 1,5 kg gotowego mydła)

350g olej ryżowy (35%)

260g olej kokosowy rafinowany (26%)

200g masło shea rafinowane (20%)

150g oliwy z wytłoczyn oliwek (15%)

20g olej rycynowy (2%)

20g kwas stearynowy (2%)

330g wody (33%) – część zastąpimy odwarem z owoców jarzębiny

135g NaOH – co da nam przetłuszczenie ok. 7%

200g owoców jarzębiny

Robimy ług. Łączymy 130g wody ze 135g wodorotlenku sodu. Ług zrobi się gęsty ze względu na redukcję wody, to nie ma znaczenia. Owoce jarzębiny zalewamy 200g wody, blendujemy i gotujemy na wolnym ogniu (powoli, lekkie bulgotanie) przez 5 minut. Odstawiamy na 30 minut. W tym czasie rozpuszczamy tłuszcze. Najpierw stałe czyli kwas stearynowy, masło shea i olej kokosowy. Po rozpuszczeniu dolewamy oleje – ryżowy, rycynowy i oliwę.

A po co ten kwas stearynowy? To nasycony kwas tłuszczowy, który ma swoją liczbę zmydlania. Daję go do ulubionych mydeł, bo trzyma w ryzach pianę i strukturę mydła tzn. mydło tak szybko nie znika z mydelniczki a bąbelki utrzymują się dłużej podczas mycia. Oczywiście można go pominąć zastępując masłem shea – lecz koniecznie przeliczając recepturę! Zwracajcie też uwagę jakiego jest pochodzenia roślinnego czy zwierzęcego.

Odwar gotowy. Odcedzamy, wyciskając owoce. Odważamy 200g odwaru/płynu potrzebne jeszcze do receptury, dodajemy dopiero do masy mydlanej!

dav
Odciśnięte owoce jarzębiny i czysty odwar. Fot. Mila Wawrzenczyk

Łączymy w temperaturze ok. 40 stopni. Wlewamy ług do tłuszczów – więcej mieszając niż blendując. Kiedy masa stanie się mętna dodajemy brakujące 200g wody czyli nasz odwar z owoców jarzębiny. Znów bardziej mieszamy niż blendujemy. Piękny różowo-pomarańczowy odwar zmieni kolor na blado-pomarańczowy gęsty budyń. Niestety ług nie ma litości dla różowych antocyjanów :/ Na szczęście karoteny ocaleją!

dav
Tuż po przelaniu do formy, taki kolor będzie miało też zaraz po pokrojeniu ale przeobrazi się błyskawicznie. Fot. Mila Wawrzenczyk

Przelewamy do formy. Żeluje pięknie – pomóżmy, okrywając ręcznikiem czy kocem. Zaskakuje innym kolorem w każdej fazie. Po przeleżakowaniu purpura ustępuje brązowi. Jako, że jesienią trzeba się rozgrzewać, posypałam mydło w formie goździkami suszonymi – to jeden z tych dodatków, który nie traci zapachu po czasie 😉

mde
Żelowanie na całego! Fot. Mila Wawrzenczyk

Jeśli chcecie możecie dodać też te odciśnięte owoce do budyniu. Struktura się zmieni, bo pestki i skórki ale cóż to szkodzi. Ja użyłam je do maski na twarz 🙂

Kroimy po 16-18 godzinach. Mydło można używać już po 6 tygodniach. Nie będzie się „maślić” na mydelniczce.

dav
Brązowo-purpurowe zaskoczenie. Fot. Mila Wawrzenczyk

Rwijcie jarzębinę, warto!

 

Źródło:

Jarzębina – Sorbus w ziołolecznictwie, dr Henryk Różański

internetowyogrod.xaa.pl/_data/ogrodnictwo/rosliny/s/sorbusaucuparia.php

O ziołach i zwierzętach, Simona Kossak

 

 

 

 

 

Gospodarcze mydło octowe

Nie samym myciem ciała człowiek żyje. Czasem trzeba też sprzątać i prać.

Proszek do prania, płyn do mycia szyb, mleczko do usuwania przypaleń, kapsułki, płyn dezynfekujący, tabletki, niezliczona ilość buteleczek i pojemników o zapachu wiosennej łąki czy zimowego lasu podszytych syntetycznym zapachem i detergentem.

Ja mówię temu dość. Opracowałam recepturę mydła sodowego, prawie do wszystkiego. Stworzyłam pogromcę tłuszczu, smug i plam a przede wszystkim miejsce w szafkach i zdrową atmosferę w domu.

Jak je zrobić? Potrzebujemy niewielu składników:

560g oliwy z wytłoczyn – pomace (70%)

240g oleju kokosowego (30%)

132g wody

132g octu spirytusowego 10%

124g NaOH

26g sody oczyszczonej

Wodę i ocet łączymy w naczyniu na ług. Otrzymujemy 5% roztwór octu. Do niego małymi partiami (na końcu łyżeczki) dodajemy sodę oczyszczoną. Bardzo ważne jest stopniowe wsypywanie sody oczyszczonej ze względu na burzliwą (i spektakularną 😉 ) reakcję, w wyniku której tworzy się octan sodu – znany jako psiuczka na problemy żołądkowe po suto zakrapianej nocy 🙂 Ocet w tym mydle zagwarantuje nam brak smug i osadu na powierzchni czyszczonej czy też praniu.

Kiedy roztwór przestanie się burzyć i stanie się klarowny dosypujemy do niego wodorotlenek sodu. Na tym etapie będzie spokojnie, jednak trzeba dokładnie mieszać, nieco dłużej niż zwykle. W ten sposób robimy ług ale i coś jeszcze. To najprostsza metoda otrzymywania sody kalcynowanej czyli węglanu sodu nazywanego też sodą piorącą. Węglan sodu zmiękcza, odplamia i neutralizuje zapachy. Uwaga otrzymamy ług z osadem właśnie sody kalcynowanej, nie trzeba odcedzać – należy wlać do tłuszczów wszystko z naczynia!

Podgrzewamy oliwę i olej kokosowy do temperatury ok. 40 stopni. Kiedy ług osiągnie zbliżoną temperaturę łączymy go z tłuszczami. Na początku mieszamy, potem naprzemiennie blendujemy i mieszamy. Trzeba zachować czujność, bo mydła octowe dość szybko gęstnieją w temperaturze powyżej 40 stopni. Po otrzymaniu jednorodnej emulsji przelewamy do formy. Moja rada część masy mydlanej przelać do dużej formy a część do foremek małych. Małe mydła można wykorzystać do zapierania plam. Pokrojone z dużej formy posłużą do zrobienia żelu.

dav
Do góry nogami już po 30 minutach Fot. Mila Wawrzenczyk

Mydło można wyjąć z form i kroić już po 3-4 godzinach. O ile małymi foremkami nie musimy się przejmować, to mydła w dużej formie należy pilnować, bo zbyt twardego nie da się równo pokroić (mi akurat na tym nie zależy), bo naprawdę bardzo szybko twardnieje. Jest gładkie i pachnące świeżością. Tak bardzo spodobał mi się taki rodzaj mydła, że obmyśliłam recepturę, dzięki której uzyskamy mydło o identycznym wyglądzie i naturalnym zapachu, z tą różnicą, że przeznaczone do mycia rąk 🙂

dav
Fot. Mila Wawrzenczyk

Receptura w wersji potasowej – może być potrzeba dolewania wody w trakcie grzania:

490g oliwy z wytłoczyn – pomace (70%)

210g oleju kokosowego (30%)

150g wody

150g octu spirytusowego 10%

171g KOH

30g sody oczyszczonej

Mamy mydło i co dalej?

  1. małe mydła z pojedynczych foremek wykorzystujemy do odplamiania i zapierania. Zostawiamy je w kawałku i używamy do pocierania plam przed wrzuceniem do pralki.
  2. mydło pokrojone (lub też to z małych foremek) ścieramy na tarce o grubych oczkach (można użyć robota kuchennego).

Potem wiórki możemy wykorzystać na dwa sposoby:

  • suche wiórki mydlane mielimy na proszek w robocie kuchennym.
  • wiórki mydlane od razu po starciu rozpuszczamy w gorącej wodzie na żel. Zaczynamy od proporcji 1 część wagowa wody i jedna część wagowa wiórek. Rozpuszczanie mydła zajmuje nawet kilkanaście godzin. Żeby przyspieszyć nieco proces i otrzymać gładką konsystencję można zblendować miksturę. Miarodajny efekt otrzymamy po ostygnięciu żelu. Jeśli okaże się zbyt gęsty możemy dolać więcej gorącej wody. Jednak nie więcej niż 1 część mydła i 1,5 wody.
dav
Rozpuszczanie wiórków Fot. Mila Wawrzenczyk

Praktyczne wykorzystanie.

Ja osobiście preferuję mydlany żel. Jest praktyczniejszy w użyciu, bo i tak zawsze używam formy płynnej do sprzątania/prania a nie proszku.

dav
Żel mydlany, czyli rozpuszczone mydło Fot. Mila Wawrzenczyk
  • pasta do prania – żel mydlany łączymy z boraksem i sodą kalcynowaną: 500g żelu, 50g sody kalcynowanej, 25g boraksu. Otrzymujemy pastę nadal niezbyt zwartą aby dała się rozpuścić w dozowniku pralki. Do prania białego dodajemy też nadwęglanu sodu ale dopiero do dozownika pralki (to taki koncentrat popularnego środka odplamiającego). Jak dozować? Mam pralkę o wsadzie 6kg. Do prania białego 3 łyżki pasty i łyżeczka nadwęglanu sodu. Pranie kolorowe (u mnie głównie dziecięce ubrania) 3 łyżki pasty. Pranie ciemnie dwie łyżki pasty. Zawsze dodaję olejku eterycznego ok. 2% masy otrzymanej pasty. Drzewo herbaciane nie da szans grzybom i pleśni a lawenda napełni wnętrze zapachem lata.
dav
Pasta do prania Fot. Mila Wawrzenczyk
  • pasta uniwersalna do czyszczenia/szorowania – żel mydlany łączymy z sodą oczyszczoną w proporcji 1:1. Doskonale czyści piekarnik, płyty kuchenne, kafle, fronty kuchenne, blaty. Można dodać ulubionego olejku eterycznego – miętowy, cytrynowy, lawendowy. Można dolać wody aby otrzymać mleczko.
  • pasta odkażająca do toalet – żel mydlany łączymy z boraksem i sodą oczyszczoną w proporcjach 50% żelu, 40% boraksu, 10% sody oczyszczonej. Efekt antyseptyczny boraksu wzmacniamy dodaniem ok. 2% olejku eterycznego goździkowego lub z drzewa herbacianego.
  • płyn do mycia szyb/luster – wystarczy 10% roztwór żelu mydlanego żeby skutecznie umyć szyby i lustra. 100g żelu mydlanego i 900g wody da nam płyn nie pozostawiający smug. Można przelać do spryskiwacza i używać wedle potrzeby.
  • płyn do podłóg – roztwór 80% wody, 10% żelu mydlanego i 10% sody oczyszczonej umyje podłogę z tłuszczu, plam i kurzu. Soda jest opcjonalna przy mocno zabrudzonej podłodze. Ja rozrabiam ok. 5 litrów w misce.
  • płyn do naczyń – rozrabiamy żel mydlany w proporcji 3/4 do 1/4 wody, możemy wlać w dozownik.
  • żel do zmywarki – owszem używam awaryjnie żelu mydlanego zamiast tabletek Ludwika w objętości odpowiadającej podwójnej wielkości tabletki. Jednak główne zastrzeżenie dotyczy nieradzenia sobie z osadem po herbacie/kawie. Kwestia rozwojowa 😉

Mydło pachnie świeżością, dzieciństwem, powietrzem, czystością i jest gotowe do użytku po tygodniu, dwóch – czego chcieć więcej?

Nie jestem w stanie podać Wam dokładnych miar wagowych (a już na pewno nie w szklankach i łyżkach), bo nie wiem jak duże macie powierzchnie do mycia i pojemności pralki – należy je samemu opracować żeby osiągnąć zamierzony efekt. Mogę tylko podać proporcje i służyć odpowiedzią na pytania 🙂

 

Źródło:

Wytwórczość chemiczna w Polsce, Związek Przemysłu Chemicznego Rzeczypospolitej Polskiej

Soda i produkty towarzyszące : praca zbiorowa (aut.: Andrzej Bukowski et al.)

 

 

 

 

Kocankowe

Jedno z moich ulubionych ziół. Kocanki piaskowe Helichrysum arenarium rośnie pospolicie w całej Polsce i jest objęte częściową ochroną gatunkową. Z tego powodu najlepiej kupić kwiat Flos Helichrysi w sklepie zielarskim, internetowym lub aptece. Można też pokusić się o uprawę z nasion, sadzonek lub przez kłącza.

Illustration_Helichrysum_arenarium0

Surowcem zielarskim jest ziele i kwiat. Ja ze względu na pożądany słoneczny kolor wybieram sam kwiat. Kluczową substancją są chalkony – rozpuszczalne w tłuszczach i alkoholach. To one nadają ciepłą barwę i słodki zapach mydłu, do którego użyjemy maceratu olejowego z kwiatu kocanki. Ponadto zawiera flawonoidy, naryngeninę, kemferol, apigeninę, luteolinę i kwercetynę, kwasy fenolowe (kawowy, syryngowy, protokatechowy, kumarowy), garbniki, fitosterole (kampesterol, beta-sitosterol), hydroksykumaryny (umbeliferon, eskuletyna, skopoletyna), olejek eteryczny, barwniki (arenol, homoarenol), ftalidy (5,7-dwuhydroksyftalid), trójterpeny (kwas ursolowy). To bogactwo substancji daje działanie przede wszystkim antyseptyczne – w ujęciu kosmetycznym.

dav
Fot. Mila Wawrzenczyk

Do rzeczy 🙂

Głównym składnikiem mydła będzie oliwa z wytłoczyn oliwek i to na niej robimy macerat. Kwiatostany spryskujemy alkoholem, odstawiamy pod przykryciem na pół godziny. Następnie zalewamy oliwą tak aby została ok. centymetrowa warstwa nad kwiatami. Zakręcamy i wkładamy do kąpieli wodnej o temperaturze wody nie przekraczającej 80 stopni. Pichcimy przez ok. godzinę, wyłączamy i zostawiamy do ostygnięcia. Przecedzamy i otrzymujemy cudnie ciepło pachnący wakacjami macerat.

Receptura – mydło kocankowe – metoda CP czyli na zimno

720g oliwy z wytłoczyn oliwek – pomace – macerat z kwiatu kocanek (72%)

220g oleju kokosowego rafinowanego (22%)

30g oleju z pestek winogron (3%)

30g oleju rycynowego (3%)

280g wody (28%)

137g NaOH – co da nam przetłuszczenie 5%

Robimy ług i roztapiamy tłuszcze, studzimy do temperatury 30-35 stopni. Mydła ziołowe na maceratach, naparach, czy tylko z dodatkiem ziół wymagają niskiej temperatury łączenia. Macerat ziołowy najlepiej dodać już po wstępnym wymieszaniu ługu i pozostałych tłuszczów. Ponieważ receptura zawiera dużą część tłuszczów płynnych (właściwie cała, bo olej kokosowy w temperaturze pokojowej jest półpłynny) blendując, nie czekajcie na ślad mydlany. Jak tylko utworzy się jednorodna, nierozdzielająca emulsja przelewajcie do formy. Nie trwa to długo, trzeba mieszać i blendować naprzemiennie ze względu na redukcję wody. Mydło można kroić po ok. 6-8 godzinach. Dodatek oleju z pestek winogron i rycynowego powoduje, że mydło jest plastyczne, łatwo się kroi i nie kruszy.

Kocankowe będzie dojrzewało dłużej. Podobnie jak marsylskiemu trzeba dać mu ok. 4 miesięcy. Jednak warto czekać, bo odwdzięczy się delikatnością i słońcem w zimowe dni.

Miłego kręcenia 🙂

 

Źródła:

Prof. Dr. Otto Wilhelm Thomé Flora von Deutschland, Österreich und der Schweiz 1885, Gera, Germany

rozanski.li Kocanki jeszcze kwitną. Helichrysum (Flos Helichrysi = Flores Stoechados) w fitoterapii

Dz.U. z 2014 r. Nr 0, poz. 1409 – Rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 9 października 2014 r. w sprawie ochrony gatunkowej roślin