Dodatki – barwniki.

Wyjściowy kolor mydła zależy od ilości, jakości barwnika, użytych tłuszczów. Im więcej maseł i rafinowanych olejów, tym jaśniejszy odcień mydła otrzymamy. Zastosowane dodatki również mają wpływ na kolor mydła. Sól w ilości 1-3% MT utrwala kolor i nadaje matowości, można ją wykorzystać jeśli chcemy zamaskować przeżelowaną strukturę mydła. Podobnie alkohole rozpuszczalne w tłuszczach np. cetylowy, które dodatkowo emulgują masę mydlaną, dzięki temu kolor jest równomiernie rozprowadzony. Natomiast kwasy octowy, cytrynowy, mlekowy zachowują się inaczej z różnymi barwnikami. Karoteny czyli roślinne naturalne pomarańcze, stają się wyblakłe po czasie. Natomiast roślinne odcienie różowego czyli antocyjany, zyskują dzięki kwasom. Zerknijcie też tutaj aby dowiedzieć się jaki wpływ mają kwasy na kolor.

Barwniki mogą mieć postać proszku. Miki to perłowe, błyszczące sproszkowane minerały – krzemiany z dodatkiem innych tlenków, nadających główny kolor i najczęściej dwutlenku tytanu. Pigmenty matowe to najczęściej tlenki o wyrazistym kolorze lub ultramaryna, bardziej brudzą umywalkę niż miki i kolory naturalne. Wszystkie powyższe barwniki mogą być pochodzenia naturalnego, jednak pozyskiwanie ich jest kosztowne i trudne, dlatego jeśli kupujecie, któryś z nich, nie łudźcie się, na 99% jest to syntetyk. Z pewnością barwniki matowe są bardziej stabilne i wydajne niż perłowe miki. Przyprawy, sproszkowane zioła, glinki o różnym pochodzeniu, błota, żywice to koloryzacja naturalna 🙂

Jeśli chodzi o płynne pigmenty do mydła to nie mam zbyt dobrych doświadczeń, więc zaprzestałam ich stosowania. W sklepach z półproduktami jest ich duży wybór. Jako płynne barwniki stosuję napary, odwary i maceraty z ziół, owoców, warzyw. Oczywiście zgodnie ze sztuką wykorzystania danego surowca.

Można też eksperymentować z barwnikami spożywczymi, bo większość zawiera te same związki chemiczne, co barwniki do mydeł.

Biały. Najszybciej i najprościej zastosować dwutlenek tytanu (biel tytanową) lub tlenek cynku (biel cynkowa). Skutecznie wybielają masę mydlaną, nawet w niewielkiej ilości. Dodajemy 1-3% MT, tym więcej im ciemniejsze tłuszcze użyliśmy. Tlenek cynku ma większą tendencję do tworzenia marmurku, niejednolitej struktury. Oba tlenki wybielają i matują mydło. Dostępne w postaci białego pylistego proszku. Kontrowersje wokół nich są wynikiem niewiedzy. Chodzi o szkodliwe formy nanocząsteczek, które stworzono aby zaspokoić próżność ludzi. Otóż tlenki te doskonale absorbują światło słoneczne, więc są chętnie używane w filtrach przeciwsłonecznych. Niestety aby chronić skutecznie muszą być dodane w takiej ilości, która pozostawia biały film na skórze! Dlatego naukowcy zmikronizowali owe tlenki do postaci przezroczystych nanocząsteczek. I w kolorze tych tlenków jest klucz do ich szkodliwości. Biały proszek jest bezpieczny, od transparentnego trzymamy się z daleka – choć zdobycie tlenków w postaci nanocząsteczek raczej nie jest możliwe dla zwykłego mydlarza 😉 Większość barwników perłowych (miki) i matowych zawiera dwutlenek tytanu lub tlenek cynku. Niebarwione niczym mydło bieleje/jaśnieje z czasem.

Żółty. Glinki żółte. Miki w odcieniach. Żółcień żelazowa – żółty tlenek żelaza – matowy. Kurkuma, która jest też wskaźnikiem pH. W miarę dojrzewania mydła i obniżania wartości pH, ciemnieje. Kwiat nagietka, mniszka, aksamitki, kocanki, nawłoci, wrotycza.  Pulpa z żółtej dyni, marchwi, rokitnika i wszelkich owoców zawierających karoteny, proszek annato. Olej buriti, z pestek dyni, palmowy czerwony, niebielony wosk pszczeli, również w małej ilości. Kora derenia. Wszystko dodane z umiarem.

Pomarańczowy. Miki w odcieniach. Naturalny barwnik z nasion annato, pulpa z pomarańczowej dyni, marchwi, oleje palmowy czerwony i buriti – wszystko w dużej ilości. Przyprawa papryka. Dużo karotenów pozwoli uzyskać pomarańczową barwę. Uwaga kwasy wywabiają po czasie kolor uzyskany naturalnie, więc nie dodawajcie ich do pomarańczowych mydeł. Oczywiście nie dotyczy to barwników syntetycznych.

Czerwony. Miki i glinki. Różne odcienie czerwieni na bazie tlenków żelaza – wenecka, żelazowa. Czerwień karminowa – kiedyś wytwarzana z mszycy koszenila, dziś w większości syntetycznie. Smocza krew, czyli sproszkowana żywica z odmiany drzew palmowych. Dobrej jakości, żywoczerwona papryka przyprawowa.

Różowy. Oczywiste wybory typu burak, róża nie dadzą upragnionego efektu. Naturalny różowy barwnik roślinny zawdzięcza kolor antocyjanom a one nie mają szans w zetknięciu z wodorotlenkiem. Stają się szarobure a w najlepszym wypadku znikają. Są inne możliwości. Miki w odcieniach. Różowa ultramaryna. Odwar z korzenia rzewienia, rdestowca. Glinki różowe. Dobrej jakości kwiat hibiskusa i prawoślazu (malwy i rodzina ślazowatych) w jasnych tłuszczach i po dodaniu kwasu cytrynowego, da bladoróżowy kolor. Kwasy dobrze wywołują naturalne odcienie różu, być może warto połączyć kwas i sok z fioletowo-różowych owoców 😉

Fioletowy. Znów antocyjany, jeśli chodzi o naturalne barwniki. Ultramaryna fioletowa. Miki w odcieniach. Odwar z korzenia żywokostu w jasnych tłuszczach da odcień fioletowy. Można spróbować zabarwić masę gencjaną, która zawiera fiolet metylowy. Piękny odcień fioletu manganowego, niestety nie jest odporny na wodorotlenek. Alkanna, roślina barwierska, można spróbować, oczekując koloru fioletowoczerwonego. Fioletowy jest bardzo trudnym do uzyskania naturalnie kolorem w mydle.

Niebieski. Miki. Ultramaryna niebieska. Barwniki matowe zawierają różne związki – glinian kobaltowy, cynian kobaltowy, węglan miedziowy i ich mieszanki. Indygo, jednak nie czyste sproszkowane liście używane do farbowania włosów czy malunków na ciele, a wyodrębniony czysty barwnik daje piękne odcienie niebieskiego dżinsu. Współcześnie jednak jest często produkowany syntetycznie.

Zielony. Glinka zielona. Miki w odcieniach. Matowe barwniki, zieleń szmaragdowa – wodorotlenek chromu, zieleń chromowa – tlenek chromu i inne związki chromu. Ziele piołunu, trwały prawdziwie zielony kolor. Owoc i nierafinowany olej avocado, konopny, laurowy. Spirulina, jęczmień, pokrzywa, szpinak płowieją z czasem, przebarwiając się na jasny brąz.

Brązowy. Miki. Pigmenty matowe – mieszaniny tlenków żelaza. Czekolada, kakao, karob, kawa. Przyprawy zmielone, goździki, cynamon. Glinka Ghassoul, borowina, dziegieć. Kora drzewa sandałowego – ceglasty brąz. Kora dębu, kasztanowca – ciepłe brązy. Odcień jasny, karmelowy da ciemne piwo. A beżowy skarmelizowane cukry. Każdy odcień brązu uzyskać bardzo łatwo, ku rozpaczy każdego mydlarza 😉

Czarny. Głównie używamy węgla do otrzymywania odcieni od jasno szarego betonowego do czarnego, jednak trzeba go użyć naprawdę dużo aby uzyskać głęboką czerń a wtedy mydło zostawia po sobie czarną umywalkę 😉 Łatwiej zabarwić czarnym tlenkiem żelaza zwanym czernią żelazową.

Nie ma złotej zasady jeśli chodzi o barwienie mydła, bo istnieje zbyt wiele zmiennych. Rodzaj tłuszczów, dodatki, metoda robienia mydła, przebieg saponifikacji. Jeśli chodzi o miki i pigmenty matowe to dodaje się ich przeważnie 1-5% MT i robimy to często na oko, po prostu dosypując barwnik do masy mydlanej, aż do osiągnięcia pożądanego koloru. Efekt kolorowania naturalnego zależy od jeszcze większej ilości czynników. Jakość surowca roślinnego, sposób jego przygotowania i dodania do mydła. Dlatego czytamy, słuchamy, pytamy, eksperymentujemy.

Idźcie i kolorujcie mydło a ja będę uzupełniać wpis, jeśli coś przyjdzie mi jeszcze do głowy 🙂

dav
Od lewej: pigment matowy błękit nieba, czyste marsylskie z 1% soli morskiej – białe po pół roku, pulpa marchewkowa, mleko i płatki owsiane, guarana i niebieska mika, kora drzewa sandałowego, glinka zielona i zapomniałam co ;), czerwony olej palmowy i kwas cytrynowy, różnokolorowe miki. Fot. Mila Wawrzenczyk

 

Mydło marsylskie inaczej.

Mydła ręcznie robione to bogactwo wszystkiego co dobre. Kostki przemysłowe nie mogą się z nimi równać pod względem właściwości, składu, włożonej myśli i serca. Jest jednak coś co trudno uzyskać domowym mydlarzom. Coś, czemu nie pomaga wysokie przetłuszczenie, pulpy owocowe i warzywne, żelowanie, dodatki sypkie i niecierpliwość 😉

To gładka, śliska, wręcz szklana czy alabastrowa powierzchnia mydła. Fabrykom nietrudno uzyskać taki efekt natychmiast po zrobieniu mydła, ponieważ robią je na niskim przetłuszczeniu (może nawet zerowym), odciągają powstałą naturalnie glicerynę, rozdrabniają, suszą mydło i dopiero dodają inne składniki. Potem prasują w zgrabne gładkie, twarde i błyszczące kostki. Nie tego chcemy ale mydło-alabaster jak najbardziej możemy stworzyć sami 🙂

Receptura była w mojej głowie od czasu zrobienia pierwszego gospodarczego octowego, Pokochałam tą gładkość i zapach. Zapach prawdziwego mydła z dawnych czasów, zapach dzieciństwa. A to w dużej mierze zasługa kwasu octowego, który nie tylko wygładzi i uczyni mydło delikatniejszym ale też utwardzi kostkę, zapobiegnie rozmiękczaniu na mydelniczce. W końcu zasiane ziarenko wykiełkowało w gotowe mydło. Mydło proste, bo ze składników, które są nietrudne do zdobycia.

Receptura na około 1,5 kg gotowego mydła:

720g oliwy z wytłoków (72%)

280 oleju kokosowego (28%)

330g octu 5% lub 165g wody+165g octu 10%

153g NaOH (co da przetłuszczenie około 3%)

opcjonalnie po 10g soli i cukru

Ług robimy standardowo. Do octu 5% wsypujemy wodorotlenek. Jeśli chcemy dodać soli (dla utwardzenia) i cukry (dla większej piany) rozpuszczamy je w wodzie przed dodaniem wodorotlenku. Olej kokosowy rozpuszczamy, dodajemy oliwę. Czekamy aż ług i tłuszcze osiągną zbliżoną temperaturę. Ponieważ mydła octowe szybciej gęstnieją, poczekajmy i łączmy naprawdę na zimno. 20-25 stopni Celsjusza i nie będzie przygód.  Teraz jest zimno na zewnątrz, można wystawić naczynia , w bezpieczne miejsce i poczekać.

Właściwie to tyle, łączymy, wylewamy do formy i koniec 🙂 Jednak jest jedna rzecz, o której trzeba pamiętać. Mydła na occie zamiast wody zachowują się identycznie jak mydła ze zredukowaną mocno wodą. Dlatego musimy doglądać, sprawdzać czy masa nie jest już czasem twarda. Jeśli przeciągniemy czas krojenia wyjdzie kruszonka do głębokiej ingerencji nożem, obierakiem do warzyw czy strugiem. U mnie trwało to tylko 2 godziny, kroiłam jeszcze ciepłe. Mimo tak krótkiego czasu w formie, w trakcie krojenia niektóre kostki pękały po bokach. Pilnujcie więc 🙂

dav
Marsylskie octowe. Fot. Mila Wawrzenczyk

Mydło po pokrojeniu będzie jasne, bardzo jasne. Białe czy nawet śnieżnobiałe zrobi się po pół roku leżakowania. Oczywiście tyle czasu nie potrzebuje aby można było go używać, chodzi tylko o kolor. Dajcie mu choć 3 miesiące, ze względu na niewysokie przetłuszczenie. Wybór należy do Was 🙂

Jeszcze jedno – tym sposobem można przerobić każdą recepturę, trzeba tylko zachować zasady. W kalkulatorze ustawiamy przetłuszczenie na 0%. Ocet (kwas octowy) zwiększa przetłuszczenie, bo reaguje z wodorotlenkiem, dlatego musimy obliczyć odpowiedni dodatek wodorotlenku. Użyte tłuszcze nie mają znaczenia, wyjściową ilość NaOH obliczy kalkulator. Nas interesuje tylko waga kwasu octowego w wodzie na ług. Analogicznie do tej receptury, czyli na 330g octu 5% dodatkowo odważamy zawsze 5g NaOH, aby otrzymać ok. 3% niezmydlonych tłuszczów. Gdybyśmy nie użyli dodatkowego wodorotlenku, przetłuszczenie osiągnęło by prawie 7% a to mogłoby zagrozić gładkości kostki 😉 Jak obliczać wodorotlenek vs kwasy przeczytacie tutaj.

Jeśli coś jest niezrozumiałe, pytajcie 🙂

dav
Koronkowa robota. Fot Mila Wawrzenczyk

Do zrobienia koronki użyłam maty silikonowej i zabarwionej węglem odrobiny (naprawdę tyci) masy mydlanej. Matę należy wyłożyć na dno formy, wylać zabarwioną masę, wygładzić szpatułką na równo aby nie wystawała poza poziom wgłębień a nadmiar zebrać i usunąć. Potem zalać wszystko resztą masy mydlanej i gotowe 🙂

Mydło solankowe morskie.

Inspiracją do stworzenia tego mydła była receptura Amandy Gail na soleseife i pewna szalona mydlarka z wysp 😉 Właściwie na nazwie się skończyło, ponieważ nie pasowało mi wiele rzeczy. Duuuużo wody, tylko olej kokosowy i za mało soli. Ostatecznie powstało zupełnie inne mydło 😉

Mydło solne zrobić bardzo łatwo. Po prostu dosypujemy ulubioną sól do masy mydlanej z pierwszej lepszej receptury, mieszamy, wylewamy do form i gotowe. Mydło na solance jest nieco bardziej skomplikowane, bo nie jesteśmy w stanie przeskoczyć pewnych procesów fizykochemicznych. Chodzi o rozpuszczalność soli w wodzie.

Moje założenia były takie. Solanka ma mieć możliwie największe stężenie. Masa rozpuszczonej soli ma stanowić ok. 10% masy tłuszczów. Zawartość wody w gotowym mydle w granicach przyzwoitości, żeby nie schło lata świetlne. Olej kokosowy nie przekraczający 30% MT.

Receptura na około 800g gotowego mydła:

200g masła shea (40% MT)

150g oleju kokosowego (30%MT)

100g oleju ryżowego (20%MT)

50g oleju rycynowego (10%MT)

200g wrzącej wody na solankę (40%)

80g soli morskiej drobnoziarnistej (10% masy gotowego mydła)

60g NaOH (co da przetłuszczenie ok. 17%)

Najpierw robimy solankę. Wlewamy do naczynia 200g wrzącej wody, wsypujemy 80g soli i mieszamy do rozpuszczenia. Mieszamy i mieszamy, jeśli zostanie jeszcze trochę nierozpuszczonej soli, nie przejmujcie się tym. To będą nasze nieistotne miejsca po przecinku 😉 Otrzymamy solankę o stężeniu 28% i jednocześnie roztwór nasycony czyli taki, w którym nie da rady rozpuścić ani grama soli więcej. Wstawiamy naczynie z solanką do zlewozmywaka. Od razu do gorącej solanki dosypujemy 60g NaOH i mieszamy do rozpuszczenia wodorotlenku. Rozpuści się całkowicie – bez obaw. Ta mikstura będzie miała konsystencję i kolor mleka 🙂

dav
Ług na solance. Fot. Mila Wawrzenczyk

Rozpuszczamy tłuszcze. Czekamy aż solankowy ług i tłuszcze osiągną podobną temperaturę. Tutaj ta sama zasada jak przy innych mydłach. Sól sama z siebie nie przyspiesza gęstnienia masy mydlanej. Za to doskonale utwardza mydło. Ja łączyłam w jakichś 25 stopniach. Wylewałam do osobnych foremek, bo przy takiej ilości tłuszczów stałych i soli może być ciężko z krojeniem mydła z bloku. Możecie użyć miki do zabarwienia mydła, posypać solą gruboziarnistą dla ozdoby i czego jeszcze dusza zapragnie 😉 Zabarwiłam miką perłową 005 a zapach to olejki eteryczne bergamota i may chang. Ponieważ mydło jest wylewane do małych foremek silikonowych, nie ma większego znaczenia kiedy je z nich wyjmiemy. Po prostu sprawdzajcie czy jest już twarde i da się wyjąć bez uszkodzeń. Ja wyjęłam po około 8 godzinach. Będzie gotowe do użytku za jakieś trzy miesiące, ze względu na wysoką zawartość wody.

hdr
Na szlaku. Fot. Mila Wawrzenczyk

Mnie osobiście mydła solne wysuszają. Poza tym lubię tłuściochy ze względu na oszczędność czasu, nie muszę po nich balsamować ciała. Stąd tak wysokie przetłuszczenie, które niweluje wysuszanie. Lubię mydło z solą, bo zmniejsza potliwość, więc suma sumarum warto 🙂

mde
Morskie opowieści. Fot. Mila Wawrzenczyk

Jeżeli chcecie użyć innego rodzaju soli, może się okazać, że potrzebna jest inna jej ilość aby otrzymać roztwór nasycony. Po prostu spróbujcie do tych 200g wrzątku dosypywać soli stopniowo. Zaczynając od powiedzmy 60g – jeśli rozpuści się całkowicie – dodajecie kolejne 10g i kolejne. Dotąd aż roztwór solanki nie będzie chciał już rozpuścić więcej soli. Można też użyć gotowych solanek, popularnych w uzdrowiskach. Z tym, że zwracajcie uwagę na ich skład, stężenie. Być może potrzebne będzie podgrzanie przed dodaniem wodorotlenku.

Już po kilku dniach leżakowania uzyskamy przepiękny retro efekt spękania. Spokojnie to tylko powierzchowne 🙂

dav
Ala crackle 😉 Fot. Mila Wawrzenczyk

Jak podmieniać tłuszcze w recepturze.

Raczej nikt nie ma w domu wszystkich tłuszczów występujących na świecie. Nie szkodzi, a właściwie to nawet dobrze, bo zmusza nas do myślenia, szukania i tworzenia 🙂

Poniżej spis maseł i olejów ze względu na działanie i własności nadawane gotowemu mydłu – twardość, mycie, pienistość, pielęgnacja i kremowość. Pamiętajcie, że każda podmianka wiąże się z ponownym przeliczeniem receptury ze względu na zmianę masy wodorotlenku. Wzięłam pod uwagę też trwałość danego tłuszczu.

Olej kokosowy. Król mydeł ze względu na wysoką zawartość kwasów tłuszczowych odpowiedzialnych za mycie i pienistość – mirystynowy i laurynowy. Tak się składa, że idą w parze z kwasami odpowiedzialnymi za twardość. Co zamiast oleju kokosowego? Masło aloesowe, olej babassu, olej cohune (często mylony z babassu – jednak pozyskiwany z innej odmiany palmy), olej monoi, masło murumuru, olej z nasion palmy, olej z nasion palmy sabałowej, masło z nasion palmy tucuma.

Oliwa z oliwek. Kolejna gwiazda mydlarzy. Wysoka pielęgnacja ze względu na kwas oleinowy. Za właściwości kondycjonujące odpowiada też kwas linolowy. Możemy więc zamienić oliwę każdym innym trwałym tłuszczem, który ma wysoką zawartość kwasów – oleinowego i linolowego ale w bezpiecznej równowadze. Oliwę w całości można zastąpić –  olejem buriti, olejem ryżowym, frakcjonowanym olejem shea. Natomiast w części, jeśli musimy już teraz zrobić mydło a nie mamy wystarczającej ilości oliwy – olejem awocado, olejem z nasion kamelii, olejem z orzechów laskowych, olejem rzepakowym, olejem z pestek dyni, olejem/masłem macadamia, olejem brzoskwiniowym, olejem arganowym, masłem ze słodkich migdałów.

Jest też grupa tłuszczów o wysokiej zawartości kwasu oleinowego, odpowiedzialnego za właściwości pielęgnacyjne. Jednak ze względu na wysokie rozmiękczanie mydła (czyli niski parametr twardości, jeszcze niższy niż oliwa) nie możemy ich uznać za zamiennik oliwy a tylko jako dodatek kondycjonujący. Olej marula, olej z orzechów laskowych, olej ze słodkich migdałów, olej moringa, olej z nasion śliwki, olej z pestek moreli, olej z orzechów arachidowych.

Olej palmowy z miąższu. Tani utwardzacz mydła, nadający też gładkości i kremowości, ze względu na dużą zawartość kwasu palmitynowego. Niezłym rozwiązaniem będzie smalec wieprzowy, olej z nasion kawy. Słabe zamienniki, z różnych względów. Dlatego ja proponuję użyć zamiast oleju palmowego, tłuszczów z wysoką zawartością kwasu stearynowego (albo i stearynowego i palmitynowego), który również utwardza mydło i tworzy kremową pianę. Wymienione tłuszcze mogą być stosowane zamiennie w różnych ilościach. Masło kokum, wosk sojowy, kwas stearynowy, masło mango, masło shea, masło kakaowe, masło cupuacu. 

Olej rycynowy. Jedyny w swoim rodzaju, bo tylko on zawiera kwas rycynolowy – odpowiedzialny za wspaniale pieniące się i kremowe mydło. Nie da się go zastąpić żadnym innym tłuszczem. Można go po prostu pominąć lub zastąpić kilkoma procentami oleju kokosowego i jego zamienników. Można też w wodzie na ług rozpuścić 1-5% MT (masy tłuszczów) zwykłego cukru, chyba, że robimy mydło na płynie zawierającym cukry. W takim przypadku i tak otrzymamy dobrze pieniącą się kostkę.

Grupa tłuszczów, o wysokiej zawartości kwasu linolenowego i linolowego, które są odpowiedzialne za wysoką pielęgnację skóry. Niestety są bardzo nietrwałe. Dlatego jeśli chcemy ich użyć musimy zakonserwować mydło i uważać aby nie przekraczać 15% MT. Olej z nasion granatu, olej rydzowy – z lnianki, olej lniany, olej z pachnotki, olej z nasion rokitnika, olej z róży, olej z nasion żurawiny, olej z nasion czarnej porzeczki, olej konopny, olej z wiesiołka, olej z krokosza, olej słonecznikowy, olej z pestek winogron, olej z ostropestu, olej z orzecha włoskiego, olej z nasion czarnuszki, olej z kiełków pszenicy, olej z bawełny, olej sojowy, olej kukurydziany, olej ogórecznikowy, olej sezamowy – te oleje możemy stosować zamiennie jako dodatek kondycjonujący.

I jeszcze zadziwiające oleje, które w mydle pełnią funkcję i utwardzającą i myjącą i pielęgnującą. Oczywiście w różnym stopniu, jednak można próbować zamieniać je w recepturach. Olej neem, olej laurowy, masło ghee, łój wołowy, kozi, owczy.

Tłuszcze zawierają jeszcze wiele innych kwasów tłuszczowych, mniej znanych ale równie ważnych, bo determinujących często własności, Tak naprawdę nie ma dwóch jednakowych maseł ani olejów. Dla wygody mydlarza możemy je po prostu pogrupować ale nigdy nie otrzymamy identycznego mydła stosując zamianę jeden do jednego 🙂

Wybaczcie, że to nie tylko zwykła lista zamienników ale żeby robić dobre mydła trzeba wiedzieć po co i dlaczego 🙂 Żeby się odnaleźć wystarczy wcisnąć na klawiaturze ctrl+f, a z telefonu znajdź na stronie i wpisać nazwę interesującego tłuszczu 😉

 

 

Tłuszcze nieschnące

Tłuszcze nieschnące to takie, które zawierają najmniej wielonienasyconych kwasów tłuszczowych. Dzięki temu są najtrwalsze, trudno ulegają utlenieniu czyli jełczeniu. Mydło na tłuszczach nieschnących, nawet o dużym przetłuszczeniu, można bez obaw przechowywać długo. Opiszę jaki wpływ na mydło ma użycie każdego tłuszczu, bo właściwości pielęgnacyjne znajdziecie bez trudu. Wartość procentowa danego tłuszczu w mydle jest optymalna, jednak wszelkie odchyły możemy traktować jako owocny eksperyment. Ilość tłuszczów rozmiękczających możemy podwyższyć wtedy gdy stosujemy redukcję wody w mydle sodowym. Choć to, że mydło szybko nam stwardnieje, nie jest równoznaczne z twardością na mydelniczce. Parametry z kalkulatora dotyczą gotowego, wyleżakowanego mydła a nie dopiero co pokrojonego. Mydła potasowe to zupełnie inna bajka i w dodatku właściwie bez ograniczeń 🙂

Olej z avocado – avocado oil. Wytłaczany z miąższu owoców. Zawiera sole mineralne, lecytynę, fitosterole, skwalen, wit. E. Ma działanie lekko emulgujące. Jeśli nie mamy oleju możemy dodać zblendowany dojrzały owoc avocado do masy mydlanej. Owoc zawiera 15% tłuszczu. Dostępne jest też masło avocado – avocado butter. To nic innego jak utwardzony (uwodorniony) olej z avocado. Olej do 10% MT jako dodatek kondycjonujący i nadający kremowości pianie. Masło ze względu na wyższą twardość do 15%, z nim mydło będzie jeszcze bardziej kremowe.

Olej babassu – babassu oil. Wytłaczany z nasion palmy Attalea specioza. Własności jakie nadaje mydłu są niemal identyczne jak przy użyciu oleju kokosowego. A jednak jest różnica, ponieważ babassu nie wysusza i nie ściąga skóry. Można stosować do 100% MT.

Olej z pestek brzoskwini – peach kernel oil. Pod względem składu jest bardzo zbliżony do oleju migdałowego i z pestek moreli. Dobrze się wchłania, nie pozostawia wrażenia tłustości na skórze. Może rozmiękczać mydło podczas użycia. W mydle jako dodatek kondycjonujący, do 5% MT.

Olej buriti – buriti oil. Otrzymywany z pulpy owoców palmy buriti, rosnącej dziko. Ma piękny pomarańczowo-czerwony kolor dzięki dużej zawartości karotenów (30mg w 100g miazgi, dla porównania w marchwi tylko 6,6mg). Karoteny to naturalne absorbenty promieniowania UV. Wysokie stężenie wit. E daje właściwości antyoksydacyjne – co ma wpływ też na trwałość mydła. W mydle jako dodatek kondycjonujący i barwiący na pomarańczowo. Ze względu na dużą zawartość karotenów, może brudzić, dlatego do 5% MT.

Olej canola – canola oil kontra olej rzepakowy – rapeseed oil. Jest wytwarzany z nasion odmian rzepaku jarego o niskiej zawartości kwasu erukowego. Odmiany te powstały na jednym z uniwersytetów kanadyjskich w procesie biotechnologicznym.  Z tego powodu dla odróżnienia i by uczcić kraj jego pochodzenia nadano mu nazwę Canola. W Polsce także dostępny jest olej rzepakowy o obniżonej zawartości kwasu erukowego ale pochodzi głównie z odmian ozimych (są to także rośliny modyfikowane genetycznie tzw. podwójnie ulepszone i spełniające normy kanadyjskie). Nie sądzę aby w polskich sklepach olej rzepakowy pochodził z nasion kanadyjskich. Dlatego przy obliczaniu receptur wybieram olej rzepakowy/rapeseed oil. Do zmydlenia 100g o. rzepakowego potrzeba 12,48g NaOH. Do zmydlenia 100g o. canola potrzeba 13,26g NaOH. Niewielka różnica ale przy kilogramie oleju robi się prawie osiem gram wodorotlenku więcej, więc jeśli obliczymy recepturę z użyciem o. canoli a naprawdę użyliśmy o. rzepakowego otrzymamy mydło o niższym przetłuszczeniu niż się spodziewamy i wynika to z kalkulatora. Mydlimy w Polsce wpisujmy w kalkulator mydlany olej rzepakowy. Nawet niewielki ich dodatek ułatwia robienie wzorów, bo masa mydlana pozostaje długo płynna. Niestety to też sprawia, że mydło musi dłużej dojrzewać. Również jako dodatek kondycjonujący do 5% MT.

Masło cupuacu – cupuacu butter. Pozyskiwane z nasion dzikiego kakaowca (Theobroma grandiflorum). Nazywane białą czekoladą. Emulguje wodę dużo lepiej niż lanolina, więc może być jej roślinnym zamiennikiem. Wysoka zawartość kwasu stearynowego (35-38%) sprawia, że masło jest twarde. Zawiera też sporo fitosteroli. Poprawi kremowość i twardość mydła, do 80% MT.

Olej czaulmugrowy – chaulmoogra oil lub hydnocarpus wightiana seed oil. Wyciskany z nasion uśpianu (Hydnocarpus kurzii lub H. wightiana). W zależności od gatunku zawiera dwa mniej znane kwasy tłuszczowe. Hydnokarpowy 22-23%,  chaulmugrowy 19-36% i glorowy 12-25%. W krajach azjatyckich i afrykańskich leczono nim trąd, przeprowadzano próby leczenia gruźlicy. Daje dobre efekty w leczeniu łuszczycy i trądziku. Liczba jodowa 98-103, liczba zmydlania 198-204. Jako dodatek do mydła 5% MT.

Olej z pestek dyni – pumpkin seed oil. Dużo beta-karotenu, więc możemy używać jako dodatku barwiącego mydło na pomarańczowo. Oprócz tego wit. A i D. Wysoka wartość kondycjonująca w mydle. Jako dodatek do mydła 10% MT.

Olej z jojoby – jojoba oil. Wytłaczany z nasion Simondsia Chinensis/Buxus Chinensis. Właściwie to nie jest olej, choć ma postać płynną, tylko wosk. W mydle bardzo cenny, ze względu na substancje nie ulegające zmydleniu. Skwalen, witamina E, fitosterole. Przedłuża trwałość mydła. Jako dodatek do mydła 5% MT.

Masło kakaowe – cocoa butter. Duża zawartość kwasu tłuszczowego stearynowego (ok. 30%). Dlatego dodając do mydła podniesiemy jego kremowość i twardość. Nierafinowane masło kakaowe pozostawia zapach czekolady w mydle (kto znajdzie rafinowane na polskim rynku – stawiam piwo). Świetny dodatek do mydeł do mycia zębów. Poprawia strukturę, mydło jest bardziej gładkie. Może stanowić 50% MT w mydle sodowym.

Masło karite, shea, olej z masłosza – shea butter. Frakcja niezmydlalna stanowi około 15%, choć źródła podają różnie, zapewne zależy to od stopnia oczyszczenia tego masła. Nierafinowane na pewno będzie miało najwięcej substancji niezmydlających się, a więc pozostających w gotowym mydle. Utwardza ale przede wszystkich nadaje kremowość pianie, dzięki zawartości kwasu stearynowego (ok. 40% składu). Może stanowić 80% MT w mydle sodowym.

Olej kokosowy – coconut oil. Dostępny jest rafinowany deodoryzowany lub surowy, nieoczyszczony o pięknym zapachu kokosa. Dla mydlarza ważne są trzy rodzaje oleju kokosowego, a właściwie dwa 😉 Rafinacja o. kokosowego nie ma znaczenia w mydle, ponieważ jest to tłuszcz ulegający zmydleniu w 99%. Nie liczcie na zachowanie zapachu. W kalkulatorze mydlanym mamy trzy rodzaje – 76 deg, 92 deg i fractionated. Liczby to nic innego jak stopnie Fahrenheita czyli temperatura topnienia oleju. 76 ℉ – olej topi się w temperaturze 24,4℃ i tego używamy najczęściej. 92℉ to nic innego jak utwardzony/uwodorniony olej kokosowy – topi się w 33,3℃. Ich liczba zmydlania jest identyczna, więc nie ma co zawracać sobie głowy rozróżnianiem. Fractionated czy olej kokosowy frakcjonowany jest płynny. Mimo to żaden inny tłuszcz nie da większej twardości, pienistości i czyszczenia w mydle niż on. Jest lekki, nie zostawia tłustej warstwy. Czy do mydła się nadaje – z pewnością warto spróbować. Olej kokosowy w mydle niestety ma często właściwości wysuszające. Ze względu na silne mycie/czyszczenie świetnie sprawdza się w mydle gospodarczym. Może stanowić 100% MT w mydle.

Łój wołowy – tallow beef. Własności wyższe niż smalec wieprzowy. Mianowicie nadaje mydłu większą twardość, lepsze własności myjące i pieniące. Może stanowić 100% MT w mydle.

Olej z orzechów macadamii – macadamia nut oil. Przydatny w mydłach do włosów. Olej nietłusty czyli dobrze wchłanialny. Można też spotkać masło macadamia, utwardzony olej macadamia. W mydle jako dodatek kondycjonujący do 10% MT.

 

Olej z miodli indyjskiej, olej neem – neem seed oil. Zadziwiający, mało znany tłuszcz o charakterystycznym zapachu – korzenno-orzechowym, nie dla wszystkich przyjemnym. Być może z tego względu nie lubią go przeróżne insekty. Zapach pozostaje w mydle. Jest dobrym konserwantem mydła. Mało tego – nie rozmiękcza mydła i dodaje nieco do parametrów pienistości i czyszczenia. Może stanowić 20% MT w mydle.

Masło murumuru – murumuru butter. Pozyskiwane z nasion palmy dziko rosnącej w Amazonii. Dla mnie idealne do tworzenia mydeł do włosów. Ma parametry nieco wyższe niż olej kokosowy. Zastępując nim o. kokosowy uzyskamy mydło twardsze, o większej pianie i lepiej oczyszczające – co oznacza, że murumuru można dodać po prostu mniej, uzyskując te same własności mydła. Dodatkowo zawiera dwa razy tyle tłuszczowego kwasu oleinowego, więc otrzymamy mydło lepiej kondycjonujące. Do 100% MT w mydle.

Oliwa z oliwek – olive oil, olive oil pomace. Do mydeł polecam oliwę pomace czyli z wytłoczyn. Nierafinowana przy wyższym przetłuszczeniu niż 3% potrafi zjełczeć i popsuć wizualnie mydło. Może stanowić 100% MT w mydle. Wtedy otrzymamy mydło delikatne, odpowiednie nawet do pielęgnacji niemowląt. Mimo, że oliwa daje mydło szybko twardniejące, w użyciu jest rozmiękające na mydelniczce.

Olej z orzechów laskowych – hazelnut oil. Biozgodny ze skórą ludzką. Wysokie właściwości kondycjonujące. Niestety rozmiękcza mydło. Może stanowić 5% MT w mydle.

Olej palmowy – palm oil. Tłoczony z miąższu palmy oleistej. Biały, najtańszy to olej rafinowany. Pomarańczowy, nierafinowany  zawiera tokoferole i beta-karoten, dzięki czemu nadaje piękny, pomarańczowy kolor mydłom. Olej z Ekwadoru jest uznawany za naturalny, pochodzący z kontolowonanych upraw ekologicznych. Jako dodatek kondycjonujący, utwardzający i nadający kremowości 80% MT w mydle.

Olej z nasion palmy – palm kernel oil. Pozyskiwany z nasion palmy oleistej. Właściwości i własności nadane mydłom, niemal identyczne jak olej kokosowy. Może stanowić 100% MT w mydle.

Olej rycynowy – castor oil. Bardzo wysoka pielęgnacja, kremowość i pienistość. Niestety rozmiękcza mydło w kostce. Przy odpowiedniej recepturze zawierającej dużo tłuszczów stabilizujących i utwardzających może stanowić 30% MT w mydle. W pozostałych do 5% MT jako dodatek pianotwórczy.

Olej ryżowy, właściwie olej z otrębów/łusek ryżowych – rice bran oil. Skwalen, oryzanol, wit. E – wysoka wartość pielegnacyjna. Dobry olej jako składowa tłuszczów płynnych w mydle. Nie powoduje rozmiękczenia mydła, dobrze tolerowany przez skórę wrażliwą. Świetny w mydłach do włosów. Może stanowić 100% MT.

Olej rzepakowy – rapeseed oil. Patrz canola oil 🙂

Smalec wieprzowy – lard, pig tallow (manteca). Wielce biozgodny z ludzką skórą. Utwardza, nadaje gładkości/kremowości. Może stanowić 100% MT. W mydle Paleo stanowi 90% masy tłuszczów.

Kwas stearynowy – stearic acid. Nazwa myląca dla początkujących. To nie jest kwas w znaczeniu potocznym jak cytrynowy a nasycony kwas tłuszczowy. A kwasy tłuszczowe lubią się bardzo z wodorotlenkami, dzięki tej sympatii otrzymujemy mydło 🙂 Utwardza mydło, nadaje kremowości, sprawia, że mydło trwa dłużej na mydelniczce. Jako dodatek do mydeł sodowych do 5%, jako dodatek do mydeł do golenia nawet do 50%.

 

 

 

Żródło:

Odmiany rzepaku – osiągnięcia i perspektywy. Rośliny Oleiste, I. Bartkowiak-Broda

The component fatty acids of chaulmoogra oil, Journal of the Science of Food and Agriculture

Farmakognozja: podręcznik dla studentów farmacji, S. Kohlmünzer

Farmakopea Polska X. Warszawa: Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych

soapcalc.net/calc/OilList

 

 

 

Kwasy organiczne w mydle

Tłuszcze to też kwasy, mieszanina wyższych kwasów tłuszczowych, dziś nie o nich.

Octowy, mlekowy, cytrynowy – bez tej trójcy mydło jak najbardziej stworzymy. Zatem co one robią temu mydłu, że chcemy je używać?

Kwas octowy. Mój ulubiony 🙂 Karboksylowy cud-związek, który znamy pod postacią octu. Spirytusowego 10%, co oznacza, że butelka kupiona w sklepie zawiera 10% roztwór kwasu octowego, octu jabłkowego 5% lub octu robionego własnoręcznie, którego % musimy określić samodzielnie na etapie produkcji – podobnie jak przy robieniu wina – ilość cukru i użytego surowca ma znaczenie, a potem sprawdzić przy zlewaniu za pomocą kwasomierza lub miareczkowania. Oczywiście jeśli domowego octu nie używamy do mydła lepiej zapomnijmy o mierzeniu kwasowości, bo zrobienie winegretu tego nie wymaga. Do mydeł używam tylko octu spirytusowego 10% ze względu na jasność obliczeń, bo w przypadku octów owocowych domowych otrzymujemy nie tyko kwas octowy a mieszaninę octowego, jabłkowego, winowego i cytrynowego (nie będą to diametralne różnice ale ja wolę mieć jasność 😉 ) Zioła też zalewam octem spirytusowym (za Różańskim). Jeśli dodamy kwasu octowego do mydła część wodorotlenku przereaguje z nim tworząc octan – sodu lub potasu. W przypadku gdy chcemy zachować kontrolę nad przetłuszczeniem czyli tłuszczami niezmydlonymi, musimy dodać odpowiednio więcej wodorotlenku.

dav
Mydła octowe kwitnące, z osadem na powierzchni. Fot. Mila Wawrzenczyk
  • dodaję głównie do mydeł przeznaczonych do mycia włosów i do mydeł gospodarczych
  • mydło octowe nie pozostawia osadu na włosach i smug na powierzchni czyszczonej
  • utwardza mydło
  • mydło CP (cold proces, metoda na zimno) dłużej trwa spadek pH podczas leżakowania
  • octan konserwuje mydło (i nie tylko mydło E260 😉 )
  • masa mydlana szybciej gęstnieje
  • reguluje pH – pozwala osiągnąć wartość 7
  • przeważnie powstają wykwity z octanu na powierzchni mydła, oczywiście są powierzchowne i znikają przy pierwszym kontakcie z wodą
  • ilość kwasu octowego użytego w mydle zależy od nas – jednak opierając się na własnym doświadczeniu – nie ma sensu dodawać powyżej: 2,5% roztworu przy mydłach do włosów i 5% roztworu przy mydłach gospodarczych (zamiast wody)

Kwas mlekowy. Naturalnie obecny w skwaśniałym mleku i przetworach kiszonych. My po dodaniu jakiegokolwiek surowca pochodzącego z mleka zwierzęcego nawet tego nieskwaśniałego widocznie, i tak wprowadzamy go do mydła, bo proces fermentacji mlekowej zachodzi bardzo łatwo a droga mleka od krowy do konsumenta jest długa. Można też dodać kwas mlekowy – do kupienia jest roztwór 80%. Po połączeniu z wodorotlenkiem otrzymamy mleczan, który również jest dostępny w handlu pod postacią gotowego 60% roztworu. W przypadku gdy chcemy zachować kontrolę nad przetłuszczeniem, musimy dodać odpowiednio więcej wodorotlenku przeliczając na wagę kwasu mlekowego. Jeśli zastępujemy wodę mlekiem czy przetworami, ze względu na złożony skład wymienionych, nie jesteśmy w stanie obliczyć dodatku wodorotlenku. Otrzymamy mydło o wyższym przetłuszczeniu.

dav
Jasne na mleku kozim, czerwonawe na jogurcie. Wykwity w różnym stopniu. Fot. Mila Wawrzenczyk
  • nie używam gotowego roztworu mleczanu czy kwasu mlekowego, zastępuję wodę na ług mlekiem pochodzenia zwierzęcego, świeżym lub kwaśnym – jogurt, maślanka, kefir, serwatka
  • utwardza mydło
  • mleczan działa nawilżająco
  • reguluje kwasowość – pozwala osiągnąć wartość pH 7 gotowego, dojrzałego mydła
  • gotowy mleczan można dodać do 8% masy tłuszczów (MT), kwas mlekowy do 5% (powyżej, może powodować kruszenie mydła – zależy od składu tłuszczów)
  • czasem powstają wykwity na powierzchni mydła
  • mydło na mleku i jego przetworach łączymy w możliwie niskiej temperaturze ok. 30 stopni, ponieważ ze względu na zawartość cukru i denaturację/koagulację białek potrafi osiągnąć dużo wyższą temperaturę niż standardowa żelowania

Kwas cytrynowy. Od poprzednich różni się zawartością aż trzech grup karboksylowych – co ma znaczenie w obliczeniach mydlarskich. Jest bardzo ważny dla życia, bo to produkt w procesie oddychania tlenowego – tak my ludzie też go wytwarzamy. Niektóre owoce – szczególnie cytrusy – zawierają go do 8% masy suchej. Kto nie zna kwasku cytrynowego 😀 Po dodaniu do ługu lub masy mydlanej roztworu kwasu cytrynowego w zależności od stężenia otrzymamy różne właściwości. Kwas cytrynowy reagując z wodorotlenkiem tworzy cytrynian. W przypadku gdy chcemy zachować kontrolę nad tłuszczami niezmydlonymi, musimy dodać odpowiednio więcej wodorotlenku.

dav
Czyste, bez osadu, z zachowaną barwą – mydła z zawartością 3% MT kwasu cytrynowego Fot.Mila Wawrzenczyk
  • kwas cytrynowy w postaci roztworu stosuję zwykle jako dodatek do masy mydlanej
  • dodany w ilości 3% MT (maksymalna możliwa) zapobiega osadowi na mydle czyli tzw. sodzie ash (węglan sodu), powodującej biały nalot na powierzchni mydła
  • ma działanie konserwujące już od 2% MT (MT – masa tłuszczów użytych do mydła) dzięki właściwościom antyutleniającym – skutecznie zapobiega jełczeniu mydeł o znacznym przetłuszczeniu
  • niestety rozmiękcza mydło, podczas stosowania staje się bardziej maziste – dlatego lepiej dodawać tylko do mydeł twardych, o zawartości tłuszczów stałych 50% i więcej
  • mydło z kwasem cytrynowym (a właściwie cytrynianem) zapobiega w dużej mierze osadom na sanitariatach, kafelkach, armaturze
  • popularny sekwestrant co znaczy, że zapobiega rozwarstwieniom, pęknięciom, trzyma konsystencję i barwę
  • reguluje pH – pozwala osiągnąć wartość 7

Cóż to znaczy, że chcemy kontrolować przetłuszczenie? W przypadku mydeł do ciała nie zrobi nam różnicy czy przetłuszczenie (super fat, niezmydlone tłuszcze) będzie 5% czy 9%. W mydle gospodarczym nie możemy mieć niezmydlonego tłuszczu, bo zostawi nam niepożądaną warstewkę na powierzchni mytej czy osado-glut na praniu. Założymy, że mydło do włosów ma mieć 2% niezmydlonych tłuszczów – dodamy octu bez zwiększenia wodorotlenku i stworzymy mydło o większym przetłuszczeniu i po umyciu zrobią się strąki zamiast włosów. W przypadku mydeł do włosów lub gospodarczych trzeba wiedzieć co zmydlimy. Każdy kwas reaguje z zasadą tworząc sól. A tak realnie, użytkowo to nazywając, każdy kwas neutralizuje zasadę. Wyżej wymienione kwasy dodane do ługu/masy mydlanej zneutralizują nam część wodorotlenku. Zabiorą jego część potrzebną do zmydlenia tłuszczu, więc mydło będzie zawierało więcej niezmydlonego tłuszczu. Dlatego aby być Panem przetłuszczenia musimy dokonać obliczeń i na każdy gram danego kwasu dodać odpowiednią ilość dodatkowego wodorotlenku, wtedy utrzymamy przetłuszczenie na poziomie założonym 🙂 Na każdy gram poniższego kwasu należy dodać wymienioną ilość wodorotlenku:

dav
Obliczenia i fot. Mila Wawrzenczyk

Aby zachować bezpieczeństwo zaokrąglamy gramy dodatkowego wodorotlenku w dół – lepsze strąki na głowie niż podrażniona skóra głowy!

dav
Mydło z osadem węglanu sodu, bez dodatku żadnego kwasu Fot. Mila Wawrzenczyk

Źródło:

Surowce kosmetyczne i ich składniki, A. Jabłońska-Trypuć, R. Czerpak

Scientific Soapmaking: The Chemistry of the Cold Process, K. M. Dunn