Fazy saponifikacji – mydło mydłu nierówne.

Zmydlanie czyli saponifikacja to nie jest reakcja sekundowa, zapisana w zeszycie do chemii. Wodorotlenek+tłuszcz=mydło+glicerol i to jest reakcja rozłożona w czasie. Jak długo trwa? To zależy, głównie od środowiska reakcji, jednak nigdy nie jest to chwila połączenia ługu z tłuszczami. Mydło to detergent, spróbujcie więc umyć miskę po masie mydlanej kilka minut po wyjęciu blendera – zużyjecie sporo płynu do naczyń, żeby zmyć tłustą breję, która nie jest mydłem. Umyjcie miskę po masie mydlanej na drugi dzień – żużyjecie minimalną ilość płynu do naczyń, bo zmydlanie się zakończyło a więc macie już detergent, który sam umyje 🙂

Łączenie ługu i tłuszczów – pierwsza faza saponifikacji.

Łączymy fazę wodną z tłuszczami. Fot. Mila Wawrzenczyk

Wlewamy ług do tłuszczów i mieszamy ręcznie lub blendujemy. Blendowanie przyspiesza zmydlanie, więc dostosowujemy metodę do naszych oczekiwań. Mieszamy dwie fazy – wodną czyli ług i tłuszczową – nie ma innej możliwości jak początkowe istnienie dwóch różnych konsystencji. Zauważamy ciemniejsze smugi tłuszczu pływające w ługu w przypadku mydeł CP lub całkowite rozwarstwienie w przypadku mydeł potasowych. Jony wodorotlenku zaczynają hydrolizę tłuszczów, bez której nie mogłoby powstać mydło. Najprościej – to jest taka impreza poszukiwania wiązań estrowych do rozerwania. Amok!

Emulgacja – druga faza saponifikacji.

Gładka emulsja o konsystencji do swirli. Fot Mila Wawrzenczyk

Mieszamy i blendujemy aż do uzyskania jednorodnej masy, czyli emulsji – połączenia w jedno dwóch teoretycznie niemieszalnych faz. Emulsja to nie to samo co gruby ślad mydlany. Tu chyba nastąpiło kiedyś dawno temu nieporozumienie w tłumaczeniu z angielskiego trace czyli ślad ale ślad mydlany to nie musi być gruby i pozostający na powierzchni masy mydlanej, glut kapiący z blendera. Ślad to nierozwarstwiająca się emulsja, którą w przypadku mydeł CP – na zimno przelewamy do formy. Jeśli mydło robione metodą na zimno nie będzie żelowało, to jest to ostatnia faza procesu. Tak, żelowanie nie jest konieczne do zmydlenia.

Rozwarstwienie – trzecia faza saponifikacji.

Była emulsja i się zmyła. Fot. Mila Wawrzenczyk

W przypadku mydeł CP, my tej fazy nie widzimy. Może i dobrze ze względu na apopleksję 😉 Natomiast mydło potasowe czy HP/na gorąco pięknie uwidacznia ten etap. Była emulsja, mieszamy czy nie, masa zaczyna się rozłazić. Obserwujemy trzy warstwy. Jedna tłuszczowa, druga wodna i trzecia to ta, w której już zaczęło się zmydlanie. Tak, dotyczy to też mydeł CP i to jest moment krytyczny mydła żelowanego. Jeśli robimy mydło z pulpami, borowiną, krochmalem – czyli dodajemy do zemulgowanego już budyniu jakąś fazę wodną, wszystko może nam się rozwarstwić na tyle, że olej wycieknie górą, albo powstaną olejowe jaskinie w mydle. Głównym tego powodem jest niedokładne połączenie, wmieszanie dodatków i zbyt krótkie mieszanie.

Zębate jaskinie w mydle. Fot. Masha Mydli
Zębate jaskinie w mydle. Fot. Masha Mydli

Puree albo kaszka – faza czwarta i wstęp do żelowania.

Prawie koniec zmydlania. Fot. Mila Wawrzenczyk

Ta część procesu saponifikacji to odwrotność rozwarstwienia, w którym otrzymujemy trochę ługu, trochę mydła a większość stanowią tłuszcze. Tutaj mamy już większość mydła i niewielką ilość tłuszczów z ługiem. Masa mydlana zaczyna się grzać i robić szklista. Jeśli robimy mydło HP lub potasowe, blendowanie znacznie przyspieszy zmydlanie.

Żelowanie – piąta i ostatnia faza saponifikacji.

Kończymy proces saponifikacji. Fot Mila Wawrzenczyk

Faza tak bardzo charakterystyczna, że nie da się jej nie zauważyć – oczywiście jeśli ma miejsce, bo nie musi nastąpić. Możemy do niej nie dopuścić, odstawiając mydło w chłodne miejsce po wlaniu do formy lub chłodząc mydło potasowe. To drugie rzadziej ale się zdarza. Po co nie dopuszczać do fazy żelowej, która jest naturalnym i ostatecznym etapem zmydlania? Po pierwsze mydła nieżelowane są matowe i jasne. Żelowane też takie być mogą. Po drugie nieżelki, nie stwarzają zagrożenia przegrzania i wykipienia z formy. Żelowane też. Po co więc, chłodzić mydło, ja nie wiem 🙂

Przebieg żelowania. Fot. Mila Wawrzenczyk

Żelowanie w pigułce.

  • zaczyna się od najcieplejszej części czyli od środka mydła, rozchodzi do brzegów formy i cofa znów do środka
  • wydłuża trwałość mydeł
  • może być częściowe – wtedy widać ciemniejsze kółko na środku kostki – dzieje się tak gdy żelowanie rozpoczęło się ale temperatura otoczenia była zbyt niska lub została obniżona, kółko po czasie znika
  • można je wymusić wtawiając mydło do piekarnika na 50-60 stopni – tylko do czasu ruszenia żelowania, wystawiając na słońce, otulając kocem, stawiając na kaloryfer
  • przyspiesza możliwość użytkowania mydła – stąd wziął się mit o mydłach z piekarnika „szybciej dojrzałych”, nie piekarnik czyni mydło szybciej dojrzałym, tylko żelowanie, a włożenie mydła do piekarnika jedynie je wymusza
  • sprawia, że kostka się nie kruszy, całkowicie przeżelowane mydło jest zwarte
  • wyższość mydeł HP i potasowych nad tymi robionymi metodą na zimno polega na pewności, że przeżelowały – co się dzieje w mydle na zimno, niewprawne oko, nie zawsze jest w stanie ocenić
  • dolanie oleju po przeżelowaniu gwarantuje, że ten właśnie olej zostanie jako extra fat – dolanie go do budyniu, nie daje takiej gwarancji, nie dotyczy to innych składników, niewrażliwych na temperaturę i zasadowe środowisko
  • dodatki zawierające węglowodany (cukry) podnoszą temperaturę zmydlania, takie mydła z reguły żelują bez oporu, nie należy ich okrywać i dostarczać im ciepła z zewnątrz, bo grozi to wykipieniem z formy – mąka, zioła, pulpy, miód, cukier, płatki owsiane
  • przeżelowane mydło ma szklistą, jakby przejrzystą strukturę, jest gładkie, bez szorstkości i matowej struktury, pod warunkiem, że nie przesadziliśmy np. z tlenkiem cynku albo glinką czy mąką
  • mydła w małych foremkach zwykle nie żelują same
  • brak fazy żelowej nie oznacza, że mydło będzie niedobre, spowoduje tylko dłuższe dojrzewanie i szybsze znikanie z mydelniczki
  • minimalizuje osad z węglanu
  • wszystkie dodatki, nadmiar wody, chłodzenie masy mydlanej to zaburzenie procesu saponifikacji – stąd też częsty brak żelowania
  • jeżeli mydło mocno się grzeje, zawiera ponad 30% wody a żelowanie jest burzliwe, istnieje ryzyko wystąpienia rzek glicerynowych, które są defektem tylko wizualnym
  • im wyższa temperatura łączenia ługu i tłuszczów, tym większa szansa na żelowanie – nieżelujące mydła to głównie te przygotowane do swirlowania, bo łączenie następuje w temperaturze pokojowej
Po prawej mydło żelowało marnie, większość kostki pokryta sodą ash. Fot. Mila Wawrzenczyk
Po prawej gładka żelowana powierzchnia. Fot. Mila Wawrzenczyk

Żelowanie nie zawsze widać 🙂

A Ty jakie wolisz mydła?

Dodaj komentarz